niedziela, 10 marca 2019

Burgery pieczarkowo-jaglane z sosem chrzanowym


Wstawanie bladym świtem to zdecydowanie element mojej natury.
Nie będę kłamała, że lubię wylegiwać się w łóżku, bo tak nie jest.
Żadne tam leniwe soboty, czy powolne niedziele. Jeśli jestem zdrowa, to siła wręcz mnie rozpiera i muszę bez przerwy coś robić.
Był czas, kiedy zła energia nieprzychylnych mi osób, odbierała mi ten animusz i mam świadomość ogromu straconego wtedy czasu.
Czasu, który mógł zostać przeznaczony na rozwój i pracę, a rozpłynął się bezpowrotnie, razem z niektórymi możliwościami.
Nie chcę jednak rozpamiętywać kiepskich momentów, tylko skupić się na tym, że teraz jestem totalnie uskrzydlona i tak bardzo chce mi się angażować w nowe projekty i realizować wpadające do głowy pomysły, że cały czas się uśmiecham.
Większość moich pomysłów nierozerwalnie łączy się z kuchnią, bo to jest taka przestrzeń w której czuję się najlepiej. Potrafię cały dzień spędzić gotując i nie czuję w głowie zmęczenia.
Przedwczoraj był taki dzień, kiedy mogłam sobie pozwolić na to by gotować bez ustanku i przy tej okazji przygotowałam z myślą o dzisiejszym obiedzie, masę na pieczarkowe burgery.


Burgery pieczarkowo - jaglane - 2 burgery:
350g brązowych pieczarek
1/2 średniej cebuli
3 łyżki suchej kaszy jaglanej
3 kopiaste łyżki mąki owsianej
1/4 łyżeczki pasty miso
1 łyżeczka sosu sojowego
1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu

Pieczarki oczyściłam, opłukałam i pokroiłam na duże kawałki. Cebulę obrałam i również niedbale pokroiłam. Wrzuciłam pieczarki i cebulę na patelnię, dodałam kilka kropel oleju rzepakowego i podsmażałam przez 2 minuty. Oprószyłam szczyptą soli, a kiedy puściły wodę gotowałam odkryte, aż płyn całkiem odparował. Pieczarki nie mogą być z wierzchu wilgotne. 
Przełożyłam usmażone grzyby na talerz i zostawiłam do ostudzenia.
Do garnka wrzuciłam kaszę, opłukałam ją trzy razy zimną i raz gorącą wodą, następnie dolałam do niej pół szklanki wrzątku, dodałam małą szczyptę soli i gotowałam pod uchyloną pokrywką przez 15 minut. Na koniec odkryłam i dobrze odparowałam, uważając by nie przypalić kaszy. Ugotowaną kaszę dorzuciłam do grzybów i zostawiłam do ostudzenia.

Zimną kaszę i grzyby zmieliłam w maszynce do mielenia. Dodałam mąkę owsianą oraz przyprawy i dokładnie rozmieszałam. Spróbowałam masy, jeśli trzeba należy dodać jeszcze odrobinę soli.

Masę przykryłam i odstawiłam na 24 godziny do lodówki. Musi tam być przynajmniej 12 godzin, żeby dobrze stężała w przeciwnym wypadku burgery będą się rozpadały. Przed pieczeniem, będzie trzeba je jeszcze schłodzić w zamrażalniku. Podczas formowania będzie się Wam wydawało, że masa jest zbyt miękka i kleista, jednak w piekarniku kotlety stężeją jak należy. Należy natłuścić dłonie olejem i uformować delikatnie dwa kotlety, ułożyć je na desce wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do zamrażalnika i pozostawić tam na 30 minut. Następnie przełożyć kotlety wraz z papierem na blachę do pieczenia i skropić odrobiną oleju po wierzchu. 

Gdy kotlety odpoczywały w zamrażalniku, rozgrzałam piekarnik do temperatury 200 stopni C (góra-dół z termoobiegiem). Do gorącego piekarnika wstawiłam blachę z kotletami i piekłam 30 minut. Po 15 minutach wyjęłam blachę, po czym bardzo ostrożnie i delikatnie podważyłam kotlety i pomagając sobie ręką obróciłam je na drugą stronę. Wstawiłam ponownie do pieca na kolejnych 15 minut.


kapusta czerwona:
1-2 łyżki poszatkowanej kapusty czerwonej skropiłam sokiem z cytryny, oprószyłam solą, pieprzem i odrobiną cukru. Wymieszałam

sos chrzanowy:
2 łyżeczki dobrego chrzanu
2 łyżeczki majonezu
2 łyżeczki jogurtu naturalnego
sól do smaku
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego 

Wszystkie składniki wymieszałam dokładnie w miseczce.

dodatkowo:
2 bułeczki do burgerów z czarnuszką - klik
rzodkiewka pokrojona w plasterki
rukola
20-40g pokruszonej gorgonzoli dolce 
liść sałaty masłowej lub rzymskiej

Przekrojone bułki podgrzałam, na spodnich częściach rozsmarowałam po łyżeczce sosu chrzanowego, nałożyłam sałatę, nieco rukoli, nałożyłam kotlet, pokruszoną gorgonzolę, dodałam nieco kapusty czerwonej, rzodkiewki oraz rukoli. Polałam resztą sosu chrzanowego i przykryłam wierzchnimi częściami bułek.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza