piątek, 9 lutego 2018

#veganweek dzień 6

Witajcie!

Kolejny wegański dzień zastał mnie u mojej mamy. Ferie moja córka spędzała u moich rodziców, więc co 2 dni zjawiałam się u nich z krótką wizytą.

Co zjeść na śniadanie, gdy się wcześniej o nim nie pomyślało? Z pomocą przyszedł mi lokalny sklep, którego właściciele są dość postępowi i sprowadzają ciekawy asortyment, również dla wegan.

Znalazłam zatem hummus z suszonymi pomidorami popularnego producenta żywności i deser sojowy o smaku kokosowym znanej marki tworzącej produkty wegańskie.

Na śniadanie bułka z hummusem (ok. 2,90zł za 80g + 0,5zł za bułkę) , a na drugie wspomniany deser (ok.3,70 zł za 125g).
Żaden z tych produktów nie zawiódł mnie smakiem. Były pyszne, miały odpowiednią konsystencję i wszystko byłoby spoko, gdyby nie skład tego drugiego.
Gdyby nie fakt, że nie miałam zbyt wiele czasu, a miałam ochotę na coś słodkiego to w życiu nie sięgnęłabym po taki produkt. Jego głównym składnikiem była woda i cukier, dopiero później na liście składników pojawiła się niewielka ilość mleka kokosowego i soja. Wolę domowy mus czekoladowy. Przynajmniej ma jaką wartość odżywczą i jest o niebo lepszy niż kupne gotowce.  Chciałam jednak spróbować kilku gotowych produktów, żeby wyrobić sobie o nich opinię. Dlatego pojawią się tutaj jeszcze. Co do składu hummusu nie miałam żadnych zastrzeżeń. Nie będę podawała nazw producentów. Wiem, że mogę liczyć na Wasz rozsądek i jestem pewna, że będziecie czytać etykiety i sami oceniać skład.

W porze obiadu postawiłam na makaron z pomidorami. Pół kartonika pomidorów, pół ząbka czosnku, łyżka oleju, szczypta cukru, soli i oregano. Zredukowałam, do tego spaghetti ugotowane al dente i 2 łyżeczki płatków drożdżowych do posypania gotowego już dania. Porcja takiego makaronu to ok. 5zł. Potwierdzam od razu, że płatki drożdżowe doskonale imitują parmezan.

Wypas i podwajając składniki można mieć porcję dla towarzysza lub obiad na dzień kolejny. Jedyny minus tego dania to znikoma ilość białka. Dużo lepsze byłoby wegańskie bolognese, albo przygotowanie dodatkowo np. sałatki na bazie soczewicy lub fasoli.

Na kolację zrobiłam sobie szybką zupę miso z tofu. Koszt tej zupy to 7,9 zł za miseczkę.


 Jak w poprzednich dniach byłam najedzona, pełna energii i nie opuszczał mnie dobry nastrój.  

Zbliżam się do finiszu. Przede mną ostatni dzień wegańskiego tygodnia. 
Jestem ciekawa jak moje ciało po zakończeniu eksperymentu przywita jajka i sery. O mięsie póki co nie myślę. To produkt o którym nie pomyślałam ani razu przez tych 6 dni. To dla mnie ważny sygnał, który zamierzam wziąć pod uwagę w planowaniu mojego odżywiania w przyszłości.

Pozdrawiam Was ciepło
Kasia

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza