poniedziałek, 5 lutego 2018

#veganweek dzień 2

Dzień drugi wegańskiego tygodnia zaczęłam dużo rozsądniej niż pierwszy. Czekał mnie dzień w drodze, a na dworze sypał śnieg. Zdecydowałam, że śniadanie będzie na ciepło. 
Błyskawiczna zupa miso z tofu i makaronem soba to ideał w takiej sytuacji.


Smażone tofu:
180g tofu
4 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki oleju sezamowego
1 łyżeczka octu ryżowego
1 łyżeczka soku z cytryny
ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1/4 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

Tofu kroję w kostkę, składniki marynaty mieszam w słoiku, dorzucam tofu, zakręcam, potrząsam, żeby się wymieszało i wstawiam do lodówki. Marynuję minimum 30 minut.
Smażę na odrobinie oleju na złocisto. Do mojej zupy wrzuciłam tylko połowę tofu. Resztę pożarłam na drugie śniadanie.

Błyskawiczna zupa miso - przepis na 1 porcję:
75g makaronu soba
90g smażonego tofu z przepisu powyżej
1/2 łyżeczki pasty miso (shiromiso)
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka oleju sezamowego
1/2 łyżeczki startego imbiru
160-200 ml gorącej wody

do posypania:
posiekana zielona cebulka
sezam

Makaron soba gotuję według przepisu na opakowaniu.

Na dnie miseczki mieszam 1/2 łyżeczki pasty miso, 2 łyżki sosu sojowego, 1 łyżeczkę oleju sezamowego, 1/2 łyżeczki startego imbiru. Zalewam gorącą wodą i mieszam, dodaję makaron i kostki tofu. - połowa z podanego przepisu. resztę można wykorzystać w porze kolacji

Taką zupę można zabrać w słoiku lub pojemniku do pracy czy na uczelnię. Na dno dajemy wymieszaną "esencję zupy", nakładamy ugotowany makaron, usmażone tofu, a gdy zgłodniejemy zalewamy gorącą wodą, mieszamy i błyskawiczna zupa miso gotowa. 

Koszt miseczki takiej zupy to ok. 7,9 zł

Ponieważ wczoraj w Katowicach odbywała się VEGANMANIA mogłam bez przeszkód zjeść obiad w drodze. Wybrałam wegańskie burrito,  które jednak nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Wieczorem natomiast mogłam uraczyć się wegańskim serem z nerkowców, który kupiłam podczas tej imprezy. Był pyszny,  kremowy i miał obłędny serowy smak. Idealnie pasował do świeżej pszennej bułki. Miałam farta bo zostało mi go jeszcze trochę na śniadanie.

Po drugim dniu czułam się doskonale,  ani przez moment nie byłam głodna.
Miałam mnóstwo energii i bardzo dobry nastrój.

Wpadnijcie jutro przeczytać o dzisiejszym,  3 z kolei wegańskim dniu.

Pozdrawiam,
Kasia

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza