piątek, 23 lutego 2018

"Retro kuchnia" Anny Włodarczyk

Książki kulinarne dzielą się na takie, z których można po prostu coś ugotować i takie, które oprócz pięknych zdjęć i smakowitych receptur oferują jeszcze ucztę intelektualną. 
Ja preferuję te drugie, ponieważ ofiarowują nam wiedzę, a przy tym często napakowane są kolejnymi ciekawymi tytułami,po które chce się później sięgnąć. Wynika to z faktu, że powstają w oparciu o ogromną wiedzę, wyniesioną z innych źródeł. Aby powstała taka książka, jej autor musi zebrać w całość obszerny materiał, ogarnąć go swoim umysłem i wybrać najsmaczniejsze kąski. To nie jest łatwa sztuka, ale Ani Włodarczyk w jej "Retro kuchni" udało się to fenomenalnie. 

O tym, że druga książka Ani będzie świetna, wiedziałam od początku. 
Kiedy poznałam ją osobiście, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To energiczna i uśmiechnięta osoba, która ma wiele ciekawego do zaoferowania rozmówcy.

Wracając do książki, to pokazuje ona nie tylko wielką pasję autorki do zgłębiania historii kulinariów, ale również jej perfekcjonizm. Tekst jest starannie dopracowany i od pierwszej strony wciąga na tyle mocno, że nie sposób się oderwać. Taka sytuacja ma miejsce jedynie wtedy, gdy ktoś szczerze zainteresowany tematem, opowiada nam o tym co frapuje go najbardziej
. Przepisy będę dopiero testowała, ale na moje oko są świetne, no i na deser zdjęcia.

Uwielbiam piękne fotografie jedzenia i mam w tym względzie swoje preferencje. Tutaj Ania również pokazała wielką klasę i wykonała kawał dobrej roboty. Zdjęcia są smakowite i bardzo zachęcają by udać się z książką do kuchni. 

Kto jeszcze nie ma tej książki w swojej biblioteczce, a żywo interesuje się sztuką kulinarną, powinien niezwłocznie udać się do księgarni!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza