piątek, 2 lutego 2018

Boczniaki teriyaki


Styczeń przeminął w ogromnym tempie, a że w pierwszych dwóch tygodniach dość kiepsko się czułam, więc również niewiele zrobiłam. Na szczęście od jakiegoś czasu czuję jak sił przybywa i pojawia się coraz więcej pomysłów.

Wciąż utrzymuje się moja awersja do mięsa, w związku z czym przygotowuję kolejne wegańskie i wegetariański przysmaki. Myślę, że w najbliższych dniach rozpocznę krótki, tygodniowy detoks, podczas którego będę jadła wyłącznie wegańskie posiłki. Chcę zobaczyć jak mój organizm przyjmie taką dietę. Myślę, że będę tutaj dzieliła się z Wami nie tylko przepisami, ale reakcją mojego organizmu na taką zmianę. Nie zamierzam jednak trwale przejść na weganizm, dieta wegetariańska jest mi zdecydowanie bliższa bowiem, nie byłabym w stanie całkiem wyrzec się serów, jaj oraz miodu.  

Dziś zostawiam Wam przepis na boczniaki teriyaki. Są pyszne, a najlepiej smakują z kromką domowego chleba na zakwasie.


Boczniaki teriyaki:
250g boczniaków
2 łyżki sosu  teriyaki 
1 łyżka sosu sojowego
1/4 łyżeczki pasty miso (shiromiso) 
1 ząbek czosnku
 dwie szczypty czarnego pieprzu mielonego
2 szczypty cynamonu mielonego

Grzyby płuczę i osuszam czystą ściereczką. W misce mieszam sos teriyaki, sos sojowy, obrany i przeciśnięty przez praskę czosnek, pastę miso, pieprz i cynamon. Do marynaty wkładam grzyby i starannie mieszam. Odkładam do lodówki na noc, przy czym staram się choć raz przed pójściem spać obrócić grzyby i przemieszać z marynatą.

Następnego dnia smażę grzyby na rozgrzanej, suchej patelni po 2-3 minuty z każdej strony. Jeśli chcecie możecie skropić patelnię odrobiną oleju. Grzyby mają się bardzo zrumienić. 
Podaję z ulubionym pieczywem, świeżo otartą skórką cytrynową, szczypiorkiem i różowym pieprzem. Grzyby oczywiście i bez tych dodatków są pyszne i mogą stanowić dodatek do innych dań.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza