piątek, 8 listopada 2019

Bao z wegańskim wsadem

Jeśli marzycie o orientalnej uczcie, to najmodniejsze w tym sezonie są bułeczki bao.
Puszyste, miękkie i delikatne w smaku bułki można wypełnić mięsem, tofu, warzywami, grzybami i czym tylko dusza zapragnie.
U mnie dziś oczywiście wsad wegański, dla wszystkich miłośników roślinnego jedzenia.

Przepis na bułeczki bao nie jest mój. Zaczerpnęłam go ze strony bbc good food i odrobinę go zmodyfikowałam. Natomiast wsad jest całkowicie autorski. Wegański. Pyszny.
Nawet Paulina zajadała się tą kanapką, więc to chyba najlepsza z możliwych rekomendacja.


Bułeczki Bao - składniki na 8 bułek:
260g mąki pszennej
3/4 łyżki cukru
4g świeżych drożdży
25g mleka
1/2 łyżki oleju słonecznikowego lub rzepakowego
1/2 łyżki octu ryżowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g wody

Do miski wsypałam mąkę, cukier i sól. Wodę mieszam z mlekiem i podgrzewam delikatnie żeby płyn był letni. Dodałam cukier oraz drożdże, rozmieszałam i pozostawiłam na 5 minut. Wlałam roztwór do suchych składników, dodałam olej i ocet i zagniotłam ciasto. Wyrabiałam je 4 minuty, po czym przełożyłam do miski, nakryłam wilgotną ściereczką i zostawiłam na 2 godziny do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto odgazowała uderzając w nie pięścią, rozpłaszczyłam na blacie dłonią i posypałam proszkiem do pieczenia. Zrolowałam w wałek i pokroiłam nożem na 8 równych części. Z każdego kawałka uformowałam kulkę i zostawiłam na blacie na 2 minuty, następnie każdą kulkę rozwałkowywałam na placek o grubości 3-4 mm. Smarowałam wierzch każdego placka olejem. Na środku każdego placka kładłam pałeczkę i składałam ciasto na pół, a następnie wyciągałam pałeczkę. Tak przygotowane bułeczki układałam w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.  Zostawiłam na kolejne 15 minut do wyrośnięcia. Gotowałam partiami na parze przez 8 minut każdą partię bułek. Bułeczki można jeść od razu, można też schować do lodówki zawinięte w papier i odgrzewać.

Dodatki:
500g boczniaków (ja użyłam boczniaków cytrynowych)
1/2 małego ananasa
kawałek czerwonej kapusty
ocet ryżowy
olej chili
sól i cukier
sos sojowy
olej sezamowy

świeża kolendra
sezam 

ananas:
Miąższ ananasa pokroiłam w niezbyt dużą kostkę, rozsypałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, skropiłam łyżką oleju chili i łyżką sosu sojowego, wymieszałam i wstawiłam do rozgrzanego do 200 stopni C piekarnika. Piekłam do czasu gdy niektóre kosteczki były mocno przypieczone (ok. 15 minut). Upieczonego ananasa przełożyłam do miseczki.
grzyby:
Na patelnię wlałam łyżeczkę oleju rzepakowego i kilka kropel sezamowego, wrzuciłam na rozgrzana patelnię grzyby i smażyłam na silnym ogniu 2-3 minuty. W połowie smażenia skropiłam 2 łyżkami sosu sojowego.
kapusta:
Kapustę szatkuję tak by było jej ok. pół szklanki. skrapiam 1 łyżką octu ryżowego, oprószam sporą szczyptą soli i odrobiną cukru. Mieszam.

Pikantny sos śliwkowy:
4 łyżki powideł śliwkowych
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka oleju chili
spora szczypta przyprawy 5 smaków
1/4 łyżeczki startego świeżego imbiru
1 ząbek czosnku obrany i przeciśnięty przez praskę

Wszystkie składniki przekładam na patelnię, podgrzewam do zagotowania i przekładam do słoiczka. Studzę, a następnie schładzam w lodówce.

Do każdej bułeczki wkładam trochę sosu śliwkowego, usmażonych grzybów i ananasa. Na wierzch kolejną niewielką porcję sosu, sezam, piklowaną kapustę i świeżą kolendrę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz