sobota, 30 marca 2019

Farszynki z nadzieniem serowym


For English scroll down

Wszyscy wiedzą doskonale, że połączenie ziemniaków i sera jest niezwykle udane. Dlatego mam dziś dla Was świetny pomysł na wykorzystanie nadmiaru ugotowanych ziemniaków. Pomysł zrodził się, kiedy przypomniałam sobie przygotowywane zimą farszynki z resztem ugotowanych ziemniaków i kapusty z grzybami. Pomyślałam, że może by nadziać te farszynki masą z różnych serów i okazało się, że to jest naprawdę pyszne. Można podawać solo, można z sosem pomidorowym lub jogurtowo-czosnkowym.

Placki z ziemniaków, z nadzieniem serowym:
Farsz:
starta na grubych oczkach mozzarella 1 kulka 125g
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka serka śmietankowego
2 łyżki startego parmezanu lub grana padano 
sól, pieprz do smaku

Składniki farszu wymieszałam w misce i odstawiłam na ok. 20-30 minut do zamrażalnika (nie dłużej).

Placki:
500g ugotowanych ziemniaków, pogniecionych i wystudzonych
4 kopiaste łyżki mąki pszennej
2 kopiaste łyżeczki mąki ziemniaczanej
1 średnie jajko
sól, pieprz świeżo mielony


Do miski z ziemniakami dodałam mąki i jajko, doprawiłam do smaku solą (pamiętajcie, że ziemniaki zostały posolone przed gotowaniem) i pieprzem, po czym wszystko bardzo dokładnie wymieszałam.
Na omączoną dłoń dłoń nakładałam po kopiastej łyżce ciasta ziemniaczanego, na środek nieco ponad łyżeczkę farszu, zlepiałam od góry zakrywając całkiem farsz i formowałam krążki spłaszczając powstałą kluseczkę. Układałam na omączonym talerzu. 
Na patelnię wlałam cienką warstwę oleju rzepakowego i dobrze rozgrzałam.
Smażyłam placki na dużej temperaturze (poziom 7 płyta indukcyjna) po 3 sztuki, aby nie były stłoczone. Smażyłam na rumiano z każdej strony. 


Potato cakes with cheese filling:
Stuffing:
grated 1 ball of mozzarella 125g
1 tablespoon chopped chives
1 tablespoon cream cheese
2 tablespoons grated Parmesan or grana padano 
salt and pepper to taste
Mix all the stuffing ingredients in a bowl and put it into the freezer for 20-30 minutes (no longer)

Potato cakes:
500g cooked, mashed and cooled potatoes
4 heaped tablespoons wheat flour
2 heaped teaspoons potato starch
1 medium egg
salt, freshly ground pepper
  Put mashed potatoes ito a bowl, add flour, potato starch and egg. Season with salt and pepper to taste (remember that the potatoes have been salted before cooking). Mix it all.
 Scoop up heaped tablespoon of potato mixture, put i on flour covered hand, flatten it into a thick patty and place a teaspoon of the cheese filling in the center. Wrap the potato patty around it and drop it into the flour. Make the same with all potato mixture and cheese filling.
In a large frying pan over medium - heat enough oil to generously cover the bottom of the pan.
Fry cakes at high temperature (induction level 7), 3 pieces at time, because they can`t be crowded.  Fry until they get golden each side.

piątek, 29 marca 2019

Fasola w pomidorach



Poszukiwania idealnej fasoli w pomidorach mogą trwać latami.
Ja swojej idealnej fasoli w pomidorach poszukuję od dawna i chyba właśnie udało mi się znaleźć mój ideał. 
Mam oczywiście ulubioną fasolę po meksykańsku z chipotle, która pali w język i cudownie komponuje się z ananasem, ale tutaj chodzi o fasolkę, którą gotuje się w wielkim garnku, a później odgrzewa i zjada z dobrym chlebem. Odgrzewa, zajada, odgrzewa, zajada i tak aż do dna garnka.

Na punkcie tej fasoli można oszaleć. Przygotujcie ją dzień wcześniej, ostudźcie, wstawcie do lodówki i poczekacie na nią. Następnego dnia, po odgrzaniu jest jeszcze lepsza. 

Fasola w pomidorach:
500g suchej białej fasoli(czym większa, tym lepsza)
1,5 łyżeczki papryki wędzonej
1/3 łyżeczki papryki ostrej
1/4 łyżeczki kminu mielonego
szczypta cynamonu
2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 łyżki oleju
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 puszka krojonych pomidorów
1 puszka wody
1 łodyga selera naciowego
1/2 średniej marchewki
1 średnia cebula
1/2 łyżeczki pasty miso
1 łyżeczka sosu sojowego
2 łyżki mocnego naparu kawy


Dzień wcześniej wieczorem zalewam fasolę zimną wodą i odstawiam do namoczenia. W dniu gotowania odlewam wodę, zalewam fasolę w garnku świeżą, zimną wodą i zagotowuję. Gotuję 4 minuty odkrytą, na silnym ogniu, po czym przykrywam uchyloną pokrywką i na wolnym ogniu gotuję do miękkości. Moja fasola gotowała się łącznie 60 minut.
Na 5 minut przed końcem gotowania dodałam do fasoli 1 płaską łyżeczkę soli.

Ugotowaną fasolę odcedziłam i zostawiłam na sicie, na czas przygotowywania sosu.

Cebulę i marchewkę obieram i kroję w drobną kosteczkę. Seler naciowy również drobno kroję. Na oleju podsmażam warzywa przez ok. 4 minuty, aż zaczną karmelizować. Po ok 3 minutach dodaję koncentrat pomidorowy oraz kmin rzymski i smażę razem przez ostatnią minutę. Dodaję pomidory z puszki oraz wodę, przyprawy i gotuję odkryty sos przez ok. 10 minut, następnie dorzucam ugotowaną i odcedzoną fasolę i wszystko razem gotuję jeszcze ok. 15 minut na niezbyt dużym ogniu. Co jakiś czas mieszam. Próbuję i na koniec ewentualnie w razie potrzeby, doprawiam całość solą.

Ugotowaną fasolkę przekładam do słoików i szczelnie zakręcam. Gdy wystygnie wstawiam na min 12 godzin do lodówki. 


czwartek, 28 marca 2019

Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami



Jeśli tak jak i ja, jesteście głęboko rozczarowani składem przemysłowo przygotowywanych ciasteczek, to mam dla Was kolejny prosty przepis.
Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami skradły podniebienia domowników, jeszcze bardziej niż poprzednie czekoladowe. Jeśli więc chcecie wypełnić puszki na ciastka, czymś bez tłuszczu palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego, to daję Wam gotowy patent na super łakocie.

Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami:
250g mąki pszennej
190g masła
szczypta soli
90g cukru trzcinowego
1 żółtko
1,5 łyżeczki cynamonu
50g suszonych wiśni
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia 

Mąkę wsypuję do miski, dodaję sól, cukier, cynamon, proszek do pieczenia oraz z grubsza posiekane suszone wiśnie. Dodaję masło pokrojone w kostkę i sieka krótko wszystko razem. Dodaję żółtko i zagniatam ciasto. Kulkę ciasta zawijam w folię spożywczą i odstawiam do lodówki na 40 minut.

Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni C.
Blachę wykładam papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkowuję na grubość ok. 0,5 cm, po czym wykrawam kółka o średnicy ok. 5-6cm. Układam w niezbyt dużych odstępach na blasze. Piekę ok 10-11 minut. Po wyjęciu zdejmuję łopatką ciasteczka i układam na kratce wyłożonej papierem, by ostygły. Piekę kolejne partie, do czasu wyczerpania się ciasta.

niedziela, 24 marca 2019

Pulpety z buraka/ Beet balls


scroll down for English version
 Jeśli szukacie idealnych wegańskich pulpetów, to dziś podrzucam kolejny przepis. Można zrobić jak ja, małe kotleciki, można zrobić burgery i zapakować je do bułki z ulubionymi dodatkami. Można podać jako dodatek do dania z makaronu lub jako element tradycyjnego obiadu z puree ziemniaczanym i surówką. 
Smakują nieco orzechowo, trochę burakiem i mają fantastyczną strukturę. Podczas lepienia może się Wam wydawać, że masa jest zbyt kleista, ale niech Was nie kusi niczego dodawać, by ją zagęścić. Zobaczycie, że wyjdą fantastyczne. 

Pulpety z buraka (ok.10 sztuk):
300g buraków upieczonych (4 nieduże buraki) - tutaj znajdziecie sposób pieczenia buraków - klik
2 łyżki nasion słonecznika
6 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
2 łyżki mąki owsianej
2/3 łyżeczki pasty miso
2/3 łyżeczki mielonego pieprzu
2 łyżeczki sosu sojowego
2 szczypty czosnku granulowanego

Upieczone buraki obrałam ze skóry i pokroiłam na ćwiartki. Wrzuciłam do pojemnika blendera, razem z kaszą i słonecznikiem. Nie miksowałam składników ciągiem na pastę, a jedynie 4, może 5 razy włączyłam blender na kilka sekund, dzięki temu pozostało nieco struktury zarówno buraków, jak i słonecznika. w miseczce rozrobiłam pastę miso w sosie sojowym, następnie dodałam do masy, razem z pieprzem, czosnkiem granulowanym i mąką owsianą. Natłuściłam dłonie olejem rzepakowym, po czym formowałam kuleczki trochę większe od orzecha włoskiego i układałam na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni C na 25 minut. Po 15 minutach pieczenia obróciłam je delikatnie. 

Sos Alfredo z natką pietruszki i skórką cytrynową -  2 porcje:
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
2 łyżki masła
120g śmietanki słodkiej 30% tłuszczu
40-50g parmezanu startego
skórka z 1/2 cytryny
2 łyżeczki posiekanej natki
sól, pieprz

200g makaronu bucatini lub spaghetti

W garnku zagotowuję osoloną wodę. Na wrzątek wrzucam makaron i gotuję według wskazówek podanych przez producenta. Gdy makaron się gotuje przygotowuję sos.
Na patelnię wrzuciłam obrany i przeciśnięty przez praskę czosnek oraz masło. Podgrzewałam aż masło się roztopiło, następnie dodałam śmietankę oraz starty ser i podgrzewałam do zagotowania. Doprawiłam solą, pieprzem oraz skórką cytrynową i podgrzewałam jeszcze przez chwilę, a gdy zgęstniał natychmiast mieszałam z ugotowanym i niezbyt starannie odcedzonym makaronem  oraz natką pietruszki. Wciąż podgrzewałam jeszcze przez kilkadziesiąt sekund.



If you are looking for the perfect vegan veggieballs, you just found it. 
Beetballs (about 10 pieces):
300g of baked beets (4 small beets) -
I wash beets, than dry with a paper towel. I wrap each one in aluminum foil. I put them on a baking sheet and bake for 1.5 hours at 200°C/392°F.

I pull out and leave to cool.
2 tablespoons of sunflower seeds
6 tablespoons of cooked millet
2 tablespoons oat flour
2/3 teaspoon miso paste
2/3 teaspoon ground black pepper
2 teaspoons soy sauce
2 pinches garlic powder
I peel baked beets and cut them into quarters. I put them into a food processor and add cooked millet and sunflower seeds. Pulse/blend until incorporated together, but not too much (you don't want it to turn into a paste). I add miso paste, soy sauce, pepper, garlic powder and oat flour and mixed it. With slightly oiled hands I shape the balls and place them on a lined baking sheet. I bake it in the oven (200°C/392°F) for 25 minutes. After 15 minutes baking I turn them gently. 

Alfredo sauce with parsley and lemon peel - 2 servings:
1 clove of garlic, crushed
2 tablespoons butter
120g heavy cream
40-50g grated Parmesan cheese
lemon zest (1/2 lemon)
2 teaspoons chopped  parsley
salt & pepper
200g of pasta bucatini or spaghetti
I cook pasta as the producer says. 
I put crushed garlic and butter to the pan. I heat until butter is melted, then I added cream and grated cheese and heat until it starts to boil. I added salt, pepper and lemon zest and heat it for a while, and when it thickened I immediately mixed it with cooked and strained pasta and chopped parsley. I heat it for a few tens of seconds.
I served my Alfredo pasta with beet balls.


sobota, 23 marca 2019

Onigirazu z burakiem, mango i awokado

Onigirazu z burakiem, mango i awokado + kiszone rzodkiewki
 Kiedyś, dawno temu spróbowałam kiepskiego sushi. Później przez kilka lat bałam się kolejnego podejścia, aż tu nagle, powoli,  z pomocą onigiri, zaczęłam oswajanie tematu. Później wkroczyła kanapka onigirazu i razem z nią miłość do sushi.
Czym różnią się te trzy potrawy?
Onigiri to ryżowa mała sushi kanapka, z umieszczonym wewnątrz lub w ryżu dodatku. Może być częściowo zawinięta w nori, ale nie musi.
Sushi to małe kąski stworzone z ryżu, nori i dodatków.
Onigirazu to natomiast duża ryżowa kanapka z dodatkami w środku, zawinięta w nori.


Onigirazu  z burakiem, mango i awokado - 2 kanapki (4 kawałki):
ryż do sushi zrobiony z tego przepisu, z połowy składników - klik
3-4 kawałki marynowanych buraków z tego przepisu - klik  pokrojone w cienkie plasterki
1/2 małego mango obrane ze skóry i pokrojone w cienkie plastry
1/2 awokado pokrojone w plasterki, skropione sokiem z cytryny i oprószone solą
liść sałaty rzymskiej
2 płaty nori
1 płaska łyżeczka pasty wasabi (można śmiało zamienić np. na łyżeczkę majonezu wymieszaną z łyżeczką dobrego chrzanu)

Można podawać bez dodatków lub z sosem sojowy z sezamem i płatkami chili

Na desce rozkładam kawałek folii spożywczej. Układam na nim płat nori, błyszczącą stroną do dołu, jednym z rogów do siebie. Na środku układam niezbyt gruby kwadrat przygotowanego ryżu o boku ok. 8 cm. Wystające rogi nori powinny dać później złożyć się jak koperta (to ważne by boki kwadratu z ryżu nie były równoległa do boków nori).

Warstwa ryżu powinna mieć ok. 1 cm grubości. Na ryżu rozsmarowuję 1/2 łyżeczki pasty wasabi, nakładam równomiernie plastry buraka, później mango, a na końcu awokado. Umyty i osuszony liść sałaty dzielę i układam na awokado, na wierzch nakładam kolejną, niezbyt grubą warstwę ryżu. Wystające rogi nori smaruję odrobiną wody, zwilżonymi dłońmi. Zakładam na ryż jak kopertę, by pokryć wszystko dokładnie. Zawijam ściśle folią, a zawiniątko dociskam delikatnie i odkładam na 5 minut. Rozwijam i ostrym nożem zwilżonym wodą przekrawam na pół.
Z pozostałymi składnikami postępuję tak samo. 
Jeśli zostaje mi ryżu robię onigiri lub nigiri.

piątek, 22 marca 2019

Pierogi z jagodami



Pierogi z jagodami zna chyba każdy, ale nie każdy wie jak się za nie zabrać, zwłaszcza że poza sezonem używamy jagód mrożonych i wiem, że są osoby które zastanawiają się, czy trzeba je rozmrażać. Otóż nie trzeba, a fakt że są zamrożone sprawia, że całkiem łatwo lepi się pierogi.
Cienkie ciasto sprawia, że nie trzeba ich długo gotować, a dodatki które proponuję sprawiają, że zwykłe danie staje się prawdziwą ucztą. 

Pierogi z jagodami - ok. 24 niezbyt duże pierogi:
Ciasto:
250g mąki pszennej
125g gorącej wody
1 żółtko (białko zachowuję do zlepiania pierogów)

Nadzienie:
160g mrożonych jagód (w sezonie świeżych)
3 łyżeczki cukru

Dodatkowo:
100-120g jogurtu naturalnego
ekstrakt waniliowy lub nasiona z 1/2 laski wanilii
3-4 łyżeczki miodu spadziowego

Mąkę wsypuję do miski, dodaję żółtko i mieszam, następnie stopniowo dolewam wodę, mieszając łyżką. Zagniatam ciasto i wyrabiam je ok. 5 minut. Przykrywam je ściereczką i zostawiam na 5 minut.

Dzielę ciasto na dwie części, rozwałkowuję na cienki placek, podsypując mąką. Wycinam szklanką koła ciasta, resztki ciasta zagniatam ponownie rozwałkowuję i wykrawam kolejne kółka. Z resztą ciast postępuję tak samo.

Tuż przed lepieniem pierogów wyjmuję i odważam potrzebną ilość mrożonych jagód, dodaję cukier i mieszam. 

W garnku nastawiam lekko osoloną wodę by się zagotowała.

Napełniam pierogi. Brzegi kół z ciasta smaruję białkiem. Na każdym kółku ciasta układam łyżeczkę jagód z cukrem i zlepiam starannie brzegi. Zlepione pierogi układam na oprószonym mąką blacie. Pierogi wrzucam po 12 sztuk na wrzątek i gotuję ok. 5 minut od wypłynięcia.

Podaję gorące, polane jogurtem z wanilią oraz miodem.

czwartek, 21 marca 2019

Falafel z sosem z pieczonych pomidorów i jogurtem cytrynowym




Dziś pierwszy dzień wiosny, a w moim gotowaniu wyraźnie zaczyna się zaznaczać tęsknota za latem. W tym przypadku wyrazem tego stanu jest sos z pieczonych pomidorów koktajlowych, który imituje ten cudowny letni sos z malinówek, który wprost uwielbiam i który mogłabym jeść łyżkami wprost z garnka.
Trochę podróba, ale bardzo smaczna, więc nie wahajcie się zbyt długo przed jego zrobieniem. Można go wykorzystać także jako dodatek do makaronu. 
Przepis na falafel już prezentowałam, więc żadna nowość, jedyne otoczenie dla tych pysznych ciecierzycowych kotlecików się zmieniło. 
Zamiast pity, monstrualny lawasz, który z racji jego wielkości smażyłam przemieszczając go co jakiś czas na patelni. Żeby nie było za słodko od pomidorów, na wierzch musiało być coś kontrastowego i tutaj pojawia się on, mój nowy ulubiony sos jogurtowy.
Jest w nim trochę czosnku, sporo pieprzu, miód i kiszona cytryna. Wszystko razem jest, że och i ach, więc róbcie czym prędzej i od razu w większej ilości, bo będzie jak znalazł również do innych potraw. 
Jeśli nie macie kiszonych cytryn, to w przepisie znajdziecie rozwiązanie tego kłopotu, jednak na przyszłość radzę zakisić. Roboty przy tym niewiele, a rezultat wystrzałowy.
Tyle, że do kiszenia cytryn trzeba cierpliwości, bo to jakby nie patrzeć 3 tygodnie oczekiwania. 

Oczywiście takie jedzenie, musi mieć odpowiednie wykończenie, więc na wierzch solidna garść posiekanej natki i kilka listków mięty, bynajmniej nie dla dekoracji.

Jak jeść tego giganta?
Ja odrywałam kawałki placka, zawijałam pojedyncze kuleczki i pożerałam. 

Uwaga! Jest to ten typ jedzenia, który wymaga późniejszego użycia chusteczki, celem przetarcia umazanej sosami twarzy.


Falafel z sosem z pieczonych pomidorów i jogurtem cytrynowym - 2 porcje:
 
Falafel z tego przepisu - klik
 
Sos cytrynowy:
100g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka posiekanej kiszonej cytryny (skórki i miąższu) - można zamienić na 1-2 łyżki soku z cytryny, skórkę otartą całej cytryny i odrobinę soli
1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
1/4 łyżeczki miodu spadziowego
1/2 ząbka czosnku przeciśniętego przez praskę

W miseczce mieszam jogurt z kiszoną cytryną, czosnkiem, miodem i pieprzem. Odstawiam do lodówki na minimum 30 minut.


Sos pomidorowy:
500g pomidorów koktajlowych (u mnie pomidory śliwkowe)
łyżeczka oliwy
1/2 ząbka czosnku
sól
 
Pomidory myję, każdy nakłuwam wykałaczką. Naczynie żaroodporne wykładam papierem do pieczenia, wrzucam pomidorki, skrapiam oliwą z oliwek i mieszam. Wstawia do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekę ok. 20 minut. Wyjmuję, przerzucam do pojemnika blendera, przelewam też do niego cały płyn który wyciekł z pomidorów. Miksuję, a następnie gotuję na wolnym ogniu przez 35-40 minut, co jakiś czas mieszając. Na koniec dodaję pół łyżeczki soli oraz obrane i pokrojone pół ząbka czosnku i miksuję raz jeszcze.


Lawasz - 2 sztuki:
200g mąki pszennej
1/2 szklanki letniej wody
1/2 łyżeczki soli
szczypta cukru
9g świeżych drożdży

Mąkę wsypuję do miski, dodaję sól, W letniej wodzie rozpuszczam cukier i drożdże, następnie odstawiam na 5 minut. Wlewam drożdże do mąki, mieszam, zagniatam, a później wyrabiam ciasto przez ok. 4-5 minut. Kulkę elastycznego, gładkiego ciasta odkładam do miski, przykrywam czystą, zwilżoną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 45 minut.

Wyrośnięte ciasto dzielę na 2 części, każdą rozwałkowuję bardzo cienko na duży placek, podsypując mąką. Smażę na dobrze nagrzanej suchej patelni z każdej strony, do czasu gdy pojawią się ciemne plamki. 

Dodatkowo:
posiekana natka pietruszki
kilka listków świeżej mięty 

Na lawaszu rozsmarowuję sos pomidorowy, nakładam kotleciki z ciecierzycy, polewam wszystko sosem cytrynowym i posypuję ziołami.

sobota, 16 marca 2019

Pizza na grubym spodzie z porem i ziemniakami


Dziś pizza na puszystym i grubym cieście z dodatkiem ziemniaków, pora, mozzarelli i gorgonzoli.
Spód jak do sycylijskiej pizzy sfincione, za to dodatki po mojemu.


Składniki na dużą blachę (4 duże porcje):
Ciasto:
580g mąki pszennej
340g mleka
5-6 łyżek ciepłej wody
2 łyżeczki cukru
1,5 łyżeczki soli
40g świeżych drożdży
4 łyżki oliwy z oliwek

Farsz:
3-4 nieduże ziemniaki 
1 średni por (biała i jasnozielona część)
200g gorgonzoli 
1 i 1/3 kulki mozzarelli
sól, świeżo mielony czarny pieprz
oliwa z oliwek

Mąkę wsypałam do miski, dodałam do niej sól. Mleko podgrzałam by było letnie, dodałam cukier oraz drożdże, wymieszałam i odstawiłam na 5 minut.

Do mąki z solą wlałam rozczyn drożdży, dodałam oliwę oraz wodę i mieszałam łyżką do czasu połączenia składników. Zagniotłam niego wilgotną ręką. Ciasto ma być bardzo kleiste. Przykryłam miskę z ciastem wilgotną ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce na 45 minut do wyrastania.

Ziemniaki obrałam, pokroiłam na bardzo cienkie plastry (grubość ok 1-2 mm), zalałam w misce zimną wodą i odstawiłam na 10 minut. Wymoczone ziemniaki odcedziłam i osuszyłam na ściereczce. Pora nacięłam wzdłuż, starannie umyłam między warstwami i pokroiłam na równie cienkie plasterki. 
Mozzarellę odsączyłam z zalewy u pokroiłam w cienkie plastry.

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 200 stopni C.

Blachę o wymiarach nie mniejszych niż 25/30 cm (max 25/40) wyłożyłam papierem do pieczenia. Ciasto przełożyłam do niej i palcami natłuszczonymi oliwą, rozciągnęłam ciasto tak by pokryło całą powierzchnię blachy. Rozłożyłam równomiernie połowę mozzarelli, następnie na całej powierzchni powtykałam do ciasta plasterki ziemniaków, tak by ich większa powierzchnia leżała na cieście, ale choć mały fragment był w nie wciśnięty. Rozsypałam równomiernie pory, następnie powtykałam w nadzienie resztę mozzarelli i posypałam pokruszoną gorgonzolą. Skropiłam wszystko oliwą, oprószyłam solą oraz świeżo mielonym czarnym pieprzem i docisnęłam delikatnie dłonią do ciasta.

Wstawiłam do gorącego piekarnika na środkową półkę i piekłam 25 minut. Na 5 minut przed końcem, kiedy niektóre pory zaczęły się mocno przypiekać. przykryłam niezbyt szczelnie wierzch folią.




czwartek, 14 marca 2019

Ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi




W moim domu mieszkają dwa ciasteczkowe potwory, więc w kuchennych szafkach ciągle musi być choćby mały zapas, czegoś "dobrego". Zazwyczaj kupuję ciastka na wagę w piekarni lub piekę sama, jeden z ciasteczkożerców wybiera też sobie w sklepie, swoje ulubione "przemysłowe" ciastka, których skład przyznaję, przeczytałam dopiero niedawno. 
Wstrząs jaki przeżyłam jest trudny do opisania. Nie spodziewałam się, że w dobrze znanych wszystkim ciasteczkach można znaleźć taką ilość spożywczego syfu. 
Olej palowy i syrop glukozowo-fruktozowy są w większości ciastek, nie mówiąc już o innych "cudach". Postanowiłam więc zakasać rękawy i zacząć piec ciastka regularnie. Każdym nowym przepisem, wartym uwagi, niezwłocznie się podzielę.

Dziś upiekłam ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi. 
Nie są nadmiernie słodkie, a spory dodatek ciemnego kakao sprawia, że mają lekko wytrawny finisz. Idealnie więc spełnią funkcję "czegoś do kawy".

Ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi - ok. 16 ciasteczek:
95g masła
40g ciemnego kakao
1/4 łyżeczki soli
65g cukru 
110g mąki pszennej
1/8 łyżeczki proszku do pieczenia
1 żółtko
20-30g posiekanych orzechów laskowych
1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego 

Do miski wsypałam mąkę, kakao oraz cukier. Dodałam proszek do pieczenia, sól oraz ekstrakt waniliowy. Dorzuciłam pokrojone w kostkę masło i posiekałam nożem. Dodałam żółtko oraz posiekane orzechy i zagniotłam ciasto. Chwile ugniatałam gotową kulę ciasta, by uzyskała konsystencję plasteliny. Zawinęłam w folię i ostawiłam do lodówki na 40 minut.

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni (grzanie góra-dół).
Na blacie rozłożyłam papier do pieczenia. Ciasto podzieliłam na dwie części, wałkowałam każdą na grubość 3-4 mm, podsypując po wierzchu dosłownie odrobiną mąki.  Wycinałam ciastka szklanką o średnicy ok. 6 cm. Większe mogą się łamać, więc lepiej zrobić więcej mniejszych.
Układałam na papierze do pieczenia w niedużych odstępach. Piekłam 13 minut, a po wyjęciu blachy ostrożnie przekładałam ciastka łopatką kuchenną wprost na talerz. Po całkowitym ostudzeniu, spakowałam ostrożnie do puszki.


środa, 13 marca 2019

Błyskawiczna zupa miso 2.0


Nie mam czasu ugotować!
Jestem chora i nie mam siły gotować.
Nie chce mi się gotować.
Nie mam pomysłu co ugotować.

Każdemu choć raz na kwartał, zdarza się pomyśleć lub wręcz wyartykułować jedno z powyższych zdań. W takiej sytuacji z pomocą przychodzi błyskawiczna zupa miso z tofu, grzybami i warzywami.

Plusy:
Nie trzeba bulionu, ani żadnego wywaru.
Można do miski dorzucić co się chce i i tak będzie dobre.
Można zabrać na wynos. Wystarczy spakować do słoika i zalać w pracy/szkole gorącą wodą, zamknąć, potrząsnąć i zjeść.

Minusy:
Trzeba mieć w zanadrzu pewne produkty, bez których zupy nie będzie.

Baza do zupy - 1 porcja:
1/2 łyżeczki startego imbiru
1 starty ząbek czosnku
1/4 łyżeczki płatków chili
1/2 łyżeczki pasty miso
2 łyżki sosu sojowego 
1 łyżeczka oleju sezamowego

Dodatki:
Smażone tofu:
180g tofu
3 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki oleju sezamowego
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka soku z cytryny
ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1/4 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

Tofu kroję w dużą kostkę, mieszam słoiku ze wszystkimi składnikami marynaty. Odkładam na 30 minut. Skrapiam patelnię olejem, rozgrzewam, następnie smażę tofu na złoty kolor z obydwu stron. (ok. 2 minuty z każdej strony)


80g makaronu soba 
Makaron gotuję według wskazówek na opakowaniu, pamiętając by nie solić wody.

3 brązowe pieczarki pokrojone w grube plastry
4 cm kawałek pora pokrojonego w krążki
1/4 średniej marchewki pociętej julienne lub pokrojona w słupki
1 rzodkiewka  pocięta obieraczką julienne lu pokrojona w słupki
1 łyżka oleju 
1 łyżka sosu sojowego

Rozgrzewam natłuszczoną patelnię, podsmażam przez ok. 40 sekund, następnie dodaję kolejne warzywa i podsmażam ok. 2 minuty. Na koniec dodaję łyżkę sosu sojowego. 

Do miski nakładam wszystkie składniki bazy zupy, mieszam je dokładnie, nakładam makaron, nalewam szklankę wrzątku, mieszam pałeczkami by dokładnie połączyć wodę z bazą. Na wierzch nakładam podsmażone tofu (połowę przygotowanego tofu, resztę można wykorzystać do innej potrawy lub kolejnej porcji zupy), grzyby z warzywami oraz posypuję sezamem, posiekaną dymką oraz ewentualnie świeżym chili i kolendrą.
 

wtorek, 12 marca 2019

Masala dosa


Lubię wyraziste smaki, dlatego kuchnia indyjska jest w sam raz dla mnie. Sprawia również, że proste składniki można zamienić w naprawdę fajny posiłek.
Dziś podrzucam Wam przepis na indyjskie naleśniki, wypełnione pikantnymi ziemniakami. Ja do swojego zawiniątka dodałam jeszcze chutney mango, ser paneer i świeżą miętę. Równie dobrze będzie smakowało np. z jogurtem naturalnym, kawałkami świeżego mango i miętą lub samym jogurtem.

Pikantne ziemniaki:
6 średniej wielkości ziemniaków ugotowanych w mundurkach i ostudzonych
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
3/4 łyżeczki startego imbiru
1,5 łyżeczki garam masali
3/4 łyżeczki mielonego kuminu
3/4 łyżeczki mielonej kolendry (może być utłuczona w moździerzu)
3 szczypty kurkumy
1,5 łyżeczki ostrej papryki w proszku
2 łyżki oleju rzepakowego
3/4 łyżeczki soli

Ugotowane ziemniaki obrałam ze skórki i pokroiłam na kawałki. Wszystkie składniki pasty wymieszałam w miseczce. Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju, wrzuciłam kawałki ziemniaków i obsmażałam przez 3 minuty, mieszając co jakiś czas poprzez potrząsanie patelnią. Na koniec dodałam pastę  i podgrzewając wymieszałam bardzo dokładnie. Jeśli dodajemy paneer, oprószamy go solą i mieszamy razem z pastą i ziemniakami na patelni.

Naleśniki indyjskie 4 sztuki:
100g mąki pszennej
100g mąki z ciecierzycy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
250g wody

Wszystkie składniki umieściłam w misce i wymieszałam staranie rózgą. Odstawiłam na 15 minut. Patelnię nasmarowałam olejem, dobrze rozgrzałam. Nalewałam porcje ciasta w takiej ilości by cienką warstwą pokryły patelnię i smażyłam cienkie naleśniki po ok. 2 minuty z każdej strony.
Usmażone naleśniki odkładałam na talerz i przykrywałam folią aluminiową.


Na naleśnikach układam ziemniaki z serem lub bez, dodaję listki mięty i chutney lub jogurt. 

*Nie jest to wpis reklamowy, natomiast bierze udział w konkursie organizowanym przez markę widoczną na zdjęciu

niedziela, 10 marca 2019

Burgery pieczarkowo-jaglane z sosem chrzanowym


Wstawanie bladym świtem to zdecydowanie element mojej natury.
Nie będę kłamała, że lubię wylegiwać się w łóżku, bo tak nie jest.
Żadne tam leniwe soboty, czy powolne niedziele. Jeśli jestem zdrowa, to siła wręcz mnie rozpiera i muszę bez przerwy coś robić.
Był czas, kiedy zła energia nieprzychylnych mi osób, odbierała mi ten animusz i mam świadomość ogromu straconego wtedy czasu.
Czasu, który mógł zostać przeznaczony na rozwój i pracę, a rozpłynął się bezpowrotnie, razem z niektórymi możliwościami.
Nie chcę jednak rozpamiętywać kiepskich momentów, tylko skupić się na tym, że teraz jestem totalnie uskrzydlona i tak bardzo chce mi się angażować w nowe projekty i realizować wpadające do głowy pomysły, że cały czas się uśmiecham.
Większość moich pomysłów nierozerwalnie łączy się z kuchnią, bo to jest taka przestrzeń w której czuję się najlepiej. Potrafię cały dzień spędzić gotując i nie czuję w głowie zmęczenia.
Przedwczoraj był taki dzień, kiedy mogłam sobie pozwolić na to by gotować bez ustanku i przy tej okazji przygotowałam z myślą o dzisiejszym obiedzie, masę na pieczarkowe burgery.


Burgery pieczarkowo - jaglane - 2 burgery:
350g brązowych pieczarek
1/2 średniej cebuli
3 łyżki suchej kaszy jaglanej
3 kopiaste łyżki mąki owsianej
1/4 łyżeczki pasty miso
1 łyżeczka sosu sojowego
1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu

Pieczarki oczyściłam, opłukałam i pokroiłam na duże kawałki. Cebulę obrałam i również niedbale pokroiłam. Wrzuciłam pieczarki i cebulę na patelnię, dodałam kilka kropel oleju rzepakowego i podsmażałam przez 2 minuty. Oprószyłam szczyptą soli, a kiedy puściły wodę gotowałam odkryte, aż płyn całkiem odparował. Pieczarki nie mogą być z wierzchu wilgotne. 
Przełożyłam usmażone grzyby na talerz i zostawiłam do ostudzenia.
Do garnka wrzuciłam kaszę, opłukałam ją trzy razy zimną i raz gorącą wodą, następnie dolałam do niej pół szklanki wrzątku, dodałam małą szczyptę soli i gotowałam pod uchyloną pokrywką przez 15 minut. Na koniec odkryłam i dobrze odparowałam, uważając by nie przypalić kaszy. Ugotowaną kaszę dorzuciłam do grzybów i zostawiłam do ostudzenia.

Zimną kaszę i grzyby zmieliłam w maszynce do mielenia. Dodałam mąkę owsianą oraz przyprawy i dokładnie rozmieszałam. Spróbowałam masy, jeśli trzeba należy dodać jeszcze odrobinę soli.

Masę przykryłam i odstawiłam na 24 godziny do lodówki. Musi tam być przynajmniej 12 godzin, żeby dobrze stężała w przeciwnym wypadku burgery będą się rozpadały. Przed pieczeniem, będzie trzeba je jeszcze schłodzić w zamrażalniku. Podczas formowania będzie się Wam wydawało, że masa jest zbyt miękka i kleista, jednak w piekarniku kotlety stężeją jak należy. Należy natłuścić dłonie olejem i uformować delikatnie dwa kotlety, ułożyć je na desce wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do zamrażalnika i pozostawić tam na 30 minut. Następnie przełożyć kotlety wraz z papierem na blachę do pieczenia i skropić odrobiną oleju po wierzchu. 

Gdy kotlety odpoczywały w zamrażalniku, rozgrzałam piekarnik do temperatury 200 stopni C (góra-dół z termoobiegiem). Do gorącego piekarnika wstawiłam blachę z kotletami i piekłam 30 minut. Po 15 minutach wyjęłam blachę, po czym bardzo ostrożnie i delikatnie podważyłam kotlety i pomagając sobie ręką obróciłam je na drugą stronę. Wstawiłam ponownie do pieca na kolejnych 15 minut.


kapusta czerwona:
1-2 łyżki poszatkowanej kapusty czerwonej skropiłam sokiem z cytryny, oprószyłam solą, pieprzem i odrobiną cukru. Wymieszałam

sos chrzanowy:
2 łyżeczki dobrego chrzanu
2 łyżeczki majonezu
2 łyżeczki jogurtu naturalnego
sól do smaku
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego 

Wszystkie składniki wymieszałam dokładnie w miseczce.

dodatkowo:
2 bułeczki do burgerów z czarnuszką - klik
rzodkiewka pokrojona w plasterki
rukola
20-40g pokruszonej gorgonzoli dolce 
liść sałaty masłowej lub rzymskiej

Przekrojone bułki podgrzałam, na spodnich częściach rozsmarowałam po łyżeczce sosu chrzanowego, nałożyłam sałatę, nieco rukoli, nałożyłam kotlet, pokruszoną gorgonzolę, dodałam nieco kapusty czerwonej, rzodkiewki oraz rukoli. Polałam resztą sosu chrzanowego i przykryłam wierzchnimi częściami bułek.

sobota, 9 marca 2019

Sałatka z brukselki i ziemniaków




Czas brukselki się kończy, więc pora na ostatnią w tym sezonie jej odsłonę.
Brukselka z wyraźnym cytrynowo-chrzanowym akcentem, to idealny sposób na odczarowanie tego warzywa. 
Sałatka jest banalnie prosta do przygotowania i pyszna, jeśli więc szukacie sposobu na oswojenie tego warzywa, to ten ma dużą szansę powodzenia.

Sałatka z brukselki i ziemniaków - 2 porcje:
4 średnie ziemniaki ugotowane w mundurkach i ostudzone
200-250g ugotowanej brukselki
1/4 czerwonej cebuli
1 ogórek kiszony

sos chrzanowy:
2-4 łyżeczki marynaty z kiszonych cytryn (można użyć soku z cytryny)
2 łyżeczki dobrego chrzanu
1 łyżeczka cukru lub miodu
4 łyżeczki oleju rzepakowego
2 spore szczypty czarnego pieprzu mielonego

Ziemniaki obieram ze skórki i kroję na ćwiartki. Brukselki kroję na pół. Ogórka w grube półplasterki, a cebulę w piórka.
W misce lub na dwóch talerzach rozkładam warzywa, oprószam odrobiną grubej soli (nie jest to konieczne) oraz grubo mielonym czarnym pieprzem. 
Do miseczki wlewam marynatę z kiszonych cytryn lub sok cytrynowy, dodaję olej, chrzan, cukier i pieprz. Jeśli używam soku z cytryny dodaję jeszcze szczyptę soli. Mieszam dokładnie. Najlepiej dodać najpierw 2 łyżeczki marynaty, wymieszać sos i w razie potrzeby dodać jej więcej. 
Sałatkę polewam sosem i podaję.

środa, 6 marca 2019

Tacos z boczniakami


Tacos z boczniakami, przyprawionymi jak mięso, w tradycyjnej meksykańskiej potrawie fajitas. 
Do tego przewrotne tacos z pszennej mąki, cudnie miękkie i elastyczne, które łatwo pochwycić już jako wypełniony zawijas i zjeść.
Nie mogło zabraknąć guacamole, chili, kolendry i kilku dodatków, które podkręcają nie tylko smak, ale też wygląd. 
Dla mnie ideał!

Boczniaki:
250g boczniaków

1 łyżeczka suszonego oregano

1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka wędzonej papryki w proszku
1 łyżeczka ostrej papryki w proszku
5-6 kropel tabasco
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
2 łyżki soku z cytryny
3/4-1 łyżeczki soli
2 łyżki oleju rzepakowego do marynaty + 1 do smażenia grzybów

Boczniaki pokroiłam na mniejsze części. Wszystkie przyprawy wymieszałam z sokiem z cytryny oraz olejem i tak powstałą pastą, natarłam grzyby. Przykryłam je i odstawiłam do lodówki. Powinny marynować się przez minimum godzinę. 
Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju. Boczniaki smażyłam po ok. 2 minuty z każdej strony. Gotowe zostawiłam na patelni.

pszenne tacos:
260 g mąki pszennej
160 g wrzącej wody
1/3 łyżeczki soli
olej rzepakowy


Mąkę wymieszać z solą, dolać wrzątek, wymieszać łyżką, a następnie zagnieść ciasto. Wyrabiać na podsypanym mąką blacie przez 4 minuty. Gotowe ciasto odłożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut, aby odpoczęło.

Gotowe ciasto pociąć na 20 równych części, a z każdej uformować kulkę. Brać po 2 kulki, wałkować na kółka o średnicy 3-4 cm. Na jednym placuszku rozsmarować 1-2 krople oleju rzepakowego, przykryć drugim i delikatnie rozwałkować razem na placek o średnicy 9-10 cm.  W ten sposób postąpić z całym ciastem. 
Średnią patelnię rozgrzać bez dodatku tłuszczu, układać na niej po 3 placki i smażyć 1-2 minuty z każdej trony. Placki można odwracać, gdy na spodniej stronie pojawią się ciemne plamy. Usmażone placki natychmiast rozdzielić, ułożyć na talerzu i przykryć ściereczką. W ten sposób usmażyć wszystkie placki.
 
Dodatki:
plasterki chili, najlepiej jalapeno
świeża kolendra lub natka pietruszki
poszatkowana czerwona kapusta, skropiona sokiem z cytryny, oprószona solą i odrobiną cukru
sałata rzymska porwana na kawałki
piklowana cebula z przepisu Dominiki Wójciak (znajdziecie go na jej profili na instagramie @jarzynova)
 

sobota, 2 marca 2019

Marchewkowe ciasto z wanilią i pomarańczą



Kiedy kilka lat temu przez nasz kraj przechodziła fala fascynacji ciastem marchewkowym, ja omijałam je szerokim łukiem. 
Dziś kiedy sława tego ciasta ucichła, sięgam po nie z ochotą.
Wymyśliłam dla moich obserwatorów na instagramie i dla siebie również, akcję pod hasłem #warzywotygodnia. Co tydzień sięgamy więc po wybrane przeze mnie warzywo i kombinujemy, co by tu dobrego z niego zrobić.
W ostatnim tygodniu tematem zadania była marchewka. Jako, że najczęściej publikuję przepisy wytrawne, to tym razem postanowiłam podwoić wyzwanie i stworzyć przepis na słodko. Powstało obłędne ciasto marchewkowe, pachnące wanilią i pomarańczami. Słodkie, wilgotne i pyszne.Nie spodziewałam się, że będzie takie udane, bo szczerze to nie ufam zbytnio swoim możliwościom cukierniczym. A tu proszę. Niespodzianka. Jeśli, więc macie ochotę spróbować to przepis zostawiam poniżej.

Ciasto marchewkowe z wanilią i pomarańczą:
125g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1/4 łyżeczki soli

45g musu z jabłka (obrałam jabłko i starłam na papkę)
80g masła roztopionego i ostudzonego (można użyć oleju rzepakowego lub kokosowego)
2 jajka
180g cukru (może być cukier trzcinowy)
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
150g obranej i startej na drobnych oczkach marchewki
4 łyżki soku z pomarańczy, najlepiej czerwonej

lukier:
sok z pomarańczy
cukier puder

do dekoracji:
posiekane pistacje lub migdały
skórka z pomarańczy

Mąkę przesiałam do miski, dodałam sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia, sól oraz cynamon. Wymieszałam.
Do drugiej miski wybiłam jajka, mus jabłkowy, roztopione i ostudzone masło, cukier, ekstrakt waniliowy oraz sok z pomarańczy. Wymieszałam, następnie dodałam startą marchew. Wymieszałam dokładnie, następnie dorzuciłam suche składniki i jeszcze raz wymieszałam delikatnie do połączenia się składników.

Piekarnik nagrzałam do temperatury 180 stopni C. Małą keksówkę wyłożyłam papierem do pieczenia, wlałam do niej ciasto, wstawiłam do gorącego piekarnika i piekłam 45-50 minut. 

Do miseczki wycisnęła 2 łyżki soku z pomarańczy i dodawałam cukier puder do czasu powstania niezbyt lejącego lukru. Nałożyłam lukier na ciasto, następnie posypałam posiekanymi pistacjami.