środa, 31 lipca 2019

Sałatka z kaszy jaglanej, buraka i bobu



Długa przerwa za mną i powiem Wam, że choć jeszcze jestem przed urlopem to mam naprawdę mnóstwo kulinarnych pomysłów.
Zacznę od tego, że ostatnia próba zjedzenia mięsa okupiona była u mnie bólem i dolegliwościami ze strony żołądka, więc daruję sobie całkiem w najbliższym czasie kolejne podejścia.
Jeszcze bardziej koncentruję się więc na tym, by ciekawie działo się na moim roślinnym talerzu, a że jest środek lata to wyczyn z tego żaden.

Uwierzcie mi na słowo, że nie tracę czasu na długie rozmyślania o tym co na ten talerz wrzucić, tylko po prostu to robię. Czasem z tego pozornego chaosu wyłania się coś absolutnie fantastycznego i dziś taki przepis podsyłam.

Prosta sałatka z kaszy jaglanej z pieczonymi burakami, bobem i pietruszką może być śniadaniem, lunchem lub kolacją. Można ją wsadzić w pudełko i zabrać w świat, więc sprawdzi się w pracy i na pikniku.

Zatem do dzieła!

Sałatka z kaszy jaglanej, buraka i bobu - 2-4 porcje:

3 łyżki suchej kaszy jaglanej
1 średni upieczony burak (mogą być 2 mniejsze) - w tym przepisie znajdziecie metodę pieczenia buraków - klik
200-250g bobu
1/2 pęczka natki pietruszki
1 łyżeczka posiekanej skórki z kiszonej cytryny (można  zastąpić startą skórką z 1 niewoskowanej i dobrze umytej cytryny, połaczoną z 1-2 łyżkami soku z cytryny oraz szczyptą soli morskiej)
1 mały ząbek czosnku obrany i drobno posiekany
1-2 łyżki oleju rzepakowego, najlepiej tłoczonego na zimno
sól, pieprz czarny mielony i ewentualnie sok z cytryny
ewentualnie odrobina sera feta do posypania 

Kaszą płuczę 3 razy w zimnej wodzie, zalewam 1/2 szklanki wrzątku, dodaję szczyptę soli, przykrywam uchyloną pokrywką i gotuję na wolnym ogniu 16 minut. Na minutę przed końcem odkrywam i odparowuję. Jeśli w trakcie gotowania zabraknie w garnku wody dolewam po 1 łyżce wrzątku by kasza nie przywarła. Ugotowaną kaszę przerzucam do miski.

Bób wrzucam na osolony wrzątek i gotuję odkryty przez ok. 10 minut. Tak naprawdę czas gotowania zależy od tego czy bób jest młody, czy większy. Czym młodszy tym krócej się gotuje. Najlepiej po 8 minutach sprawdzić, wyjmując jedno ziarno i zjadając je sprawdzić stopień ugotowania.

Posiekaną skórkę kiszonej cytryny wrzucam do miseczki, dodaję umytą, osuszoną i drobno posiekaną natkę (listki), posiekany czosnek i oliwę. Mieszam dokładnie. Upieczonego buraka obieram ze skóry i kroję w mała kostkę. Do kaszy dorzucam buraka i obrany bób, dodaję sos i dokładnie mieszam, W razie potrzeby oprószam solą, pieprzem i skrapiam sokiem z cytryny. Odstawiam do przegryzienia na minimum 15 minut. Można przechowywać w lodówce przez 3-4 dni w szczelnie zamkniętym, najlepiej szklanym pojemniku. Przed podaniem posypuję odrobiną pokruszonego sera feta.



niedziela, 12 maja 2019

Sałatka wiosenna z halloumi, truskawkami i kwiatami



Wiosna w tym roku deszczowa, przynajmniej u mnie. Była już pierwsza burza, był już grad. Deszczowe dni przeplatają się ze słonecznymi, a taka pogoda zdecydowanie służy przyrodzie. Ptaki śpiewają niemal przez całą dobę, z naprawdę krótką nocną przerwą, która kończy się zanim jeszcze wstanie słońce. Zieleń jest cudownie soczysta, a kolejne rośliny zakwitają, dzięki czemu gdziekolwiek nie pójdę, czuję upojny słodki zapach. Wystarczyło więc iść na krótki spacer, żeby znaleźć całe mnóstwo jadalnych kwiatów do udekorowania sałatki.  Jest tu fiołek trójbarwny, chaber bławatek, bzy lilaki i płatki róży cukrowej.

Sałatka wiosenna z serem halloumi i kwiatami:
3 plastry sera halloumi o grubości 0,5-1cm
2-3 truskawki
garść roszponki
1 łyżka oleju rzepakowego
1 łyżka octu balsamicznego
sól, pieprz, 1/4 łyżeczki miodu spadziowego

Ser halloumi usmażyła na suchej patelni na złoty kolor z obu stron. Truskawki umyłam i pokroiłam na kawałki. Roszponkę umyłam i osuszyłam na ściereczce.
Składniki sosu wlałam do słoika, doprawiłam do smaku solą i pieprzem, zakręciłam i dokładnie wymieszałam.
Składniki sałatki ułożyłam na talerzu, udekorowałam kwiatami jadalnymi i polałam sosem.  
Używając w kuchni kwiatów zawsze starannie upewnijcie się, czy wybrane przez Was gatunki są na pewno jadalne.


czwartek, 9 maja 2019

Sorbet rabarbarowy i kruche ciasto z truskawkami


Kto jeszcze nie jadł sorbetu z rabarbaru, powinien niezwłocznie nadrobić. Dotychczas naszym ulubieńcem był sorbet z czerwonych porzeczek. Teraz ma jednak poważnego konkurenta.
Można go podać w miseczce lub wafelku, ale można jak ja pójść o krok dalej i upiec do niego kruche ciasto z truskawkami. 
Jaką opcję wybierzecie?

Sorbet z rabarbaru:
500g rabarbaru
250g cukru
2 łyżki soku z cytryny
80g wody

Rabarbar umyłam i pokroiłam na 2 cm plasterki. Wrzuciłam do garnka razem z cukrem, dolałam wody, przykryłam i zagotowałam. Gotowałam pod przykryciem 10 minut, następnie odstawiłam do ostudzenia. Wystudzony rabarbar wraz z powstałym syropem przelałam do pojemnika blendera, dodałam sok z cytryny i zmiksowałam starannie na gładką pulpę. Wlałam do plastikowej miseczki, przykryłam i odstawiłam do zamrażalnika na noc.

Ciasto kruche z truskawkami:
Ciasto:
180g mąki pszennej
135g zimnego masła
40g cukru
szczypta soli
1 jajko
35g mąki ziemniaczanej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia 

Owoce:
600-700g oczyszczonych i umytych owoców (u mnie truskawki)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 - 1,5 łyżki cukru

Kruszonka:
75g mąki pszennej
65g masła
25g mąki ziemniaczanej
25g cukru


Ciasto:
Do miski wsypałam mąki, cukier, szczyptę soli oraz proszek do pieczenia. Dodałam jajko i pokrojone w kosteczkę zimne masło. Zagniotłam ciasto, następnie rozwałkowałam i wyłożyłam nim spód wyłożonej papierem do pieczenia blachy o wymiarach 24/30cm.
Nakłułam widelcem w kilku miejscach i odstawiłam blachę z ciastem do lodówki na 35 minut.

Owoce pokroiłam na ćwiartki i oprószyłam mąką ziemniaczaną.

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni C. Schłodzoną blachę z ciastem wstawiłam do piekarnika i piekłam sam spód przez ok. 15 minut. Podczas gdy się podpiekał przygotowałam kruszonkę. 
Suche składniki kruszonki wsypałam do miski, dodałam pokrojone w kosteczkę masło i rozkruszałam palcami mieszając je przy tym z suchymi składnikami tak, że powstały większe i drobniejsze grudki ciasta. 
Wyjęłam podpieczony spód, rozłożyłam równomiernie owoce, oprószyłam je cukrem i posypałam przygotowaną kruszonką. Wstawiłam do pieca i piekłam kolejnych 30-35 minut. Wyjęłam i pozostawiłam do ostudzenia.






wtorek, 30 kwietnia 2019

Łąka i sernik w szklance z rabarbarem


Moje dzieciństwo pachniało łąką. Mokrą od deszczu łąką która graniczyła z lasem, gdzie zbierałam z rodzicami grzyby. Ciepłą letnią łąką, przez którą szło się nad rzekę w czasie wakacji spędzanych na wsi. Przykurzonym trawnikiem za blokiem, na którym rozkładałyśmy z koleżanką gruby koc, żeby siedzieć na nim do wieczora i szyć ubrania dla lalek. 
Podglądanie robaków, zrywanie najgrubszych źdźbeł trawy żeby spróbować na nich grać, plecenie wianków z kwiatów mniszka, liczenie kropek biedronkom, zrywanie liści babki na stłuczone kolano i poszukiwanie czterolistnej kończyny na szczęście.

Całe życie w trawie.

Teraz układam w niej szklankę z deserem. Zdjęcia robię późnym popołudniem,pod parasolem, klęcząc w mokrej plątaninie świeżej trawy. Jest soczyście zielona, bo deszcz pada nieprzerwanie od dwóch dni. Wiosna z deszczem jest najpiękniejsza. Ślimaki stadami wychodzą z kryjówek, wędrują po mokrej ziemi, wspinają się na najdorodniejsze źdźbła traw, liście i pędy. Moczą skorupki i chrupią napęczniałe od soków roślinne tkanki. Rozśpiewane ptaki sfruwają do kałuż spić kilka kropel wody i zażyć beztroskiej kąpieli.
Idźcie czasem na łąkę albo chociaż na trawnik i posłuchajcie w ciszy co w trawie piszczy.

Sernik w szklance z rabarbarem, różą i migdałami - 2 porcje:
2 łyżki płatków owsianych
6 łyżek półtłustego twarogu
2 łyżeczki konfitury z płatków róży
2 łodygi rabarbaru
2 łyżki cukru
4 łyżki wody
20g migdałów obranych ze skórki, posiekanych i uprażonych na suchej patelni
3 truskawki

Rabarbar umyłam, pokroiłam na małe kawałki, wrzuciłam na patelnię dodałam wodę, cukier i zagotowałam. Gotowałam 2-3 minuty aż zmiękł (w razie potrzeby można dodać jeszcze kilka łyżek wody). Do szklanek nasypałam płatków owsianych, nałożyłam połowę twarogu, konfiturę różaną, pozostały twaróg. Na wierzch nałożyłam uduszony z cukrem rabarbar i posypałam prażonymi kawałkami migdałów. 
Udekorowałam świeżymi truskawkami.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Wegańskie drożdżówki różane z owocami


Dla tych którzy nie mogą lub nie chcą jeść produktów mlecznych, a lubią rozpływające się w ustach i delikatne maślane drożdżówki, przygotowałam przepis na wegańskie słodkie bułki. 
Smakiem nie ustępują tym tradycyjnym, a to dzięki dodatkowi odrobiny bezwonnego oleju i mleka roślinnego.
Nadzienie skrywa dodatkową niespodziankę, ponieważ oprócz truskawek lub/i rabarbaru, drożdżówki posmarowane są odrobiną konfitury różanej. 
Ten drobiazg sprawia, że drożdżówki smakują niesamowicie i są absolutnie wyjątkowe.


Wegańskie drożdżówki z konfiturą różaną i truskawkami/rabarbarem - przepis na 6 drożdżówek:
Ciasto:
300g mąki pszennej
100g mleka migdałowego (może być inne mleko roślinne)
50g letniej wody
10g świeżych drożdży
1 łyżka oleju kokosowego (można użyć rzepakowego lub z pestek winogron)
40g cukru trzcinowego + 1 łyżeczka do rozbudzenia drożdży
szczypta soli

Nadzienie:
9-10 truskawek (można użyć pokrojonego na 1cm odcinki rabarbaru lub pomieszać truskawki z rabarbarem)
3 łyżeczki płatków róż utartych z cukrem (można kupić w dużych hipermarketach, których nazwa zaczyna się na literę "A")
3 łyżeczki cukru trzcinowego do posypania

Do posmarowania brzegów:
1 łyżka mleka roślinnego (ja użyłam migdałowego)
1 łyżeczka cukru trzcinowego

Lukier:
2 łyżki cukru pudru
1-2 łyżeczki wody

Mleko migdałowe podgrzewam tak by było letnie, dodaję letnią wodę, łyżeczkę cukru oraz drożdże. Mieszam i odstawiam na 5 minut. Do miski wsypuję mąkę, dodaję sól, a następnie rozbudzone drożdże oraz olej. Mieszam, a następnie zagniatam ciasto. Wyrabiam je przez ok. 5 minut, nie podsypuję mąką.
Wyrobioną kulkę ciasta wkładam do miski, przykrywam wilgotną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40 minut.
Wyrośnięte ciasto dzielę na 6 części. Z każdej formuję kulkę, a następnie spłaszczam i rozciągam tworząc płaskie bułeczki o średnicy ok 10 cm. Układam je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze w nie mniej niż 2-3 cm odstępach.
Na środku każdej bułeczki rozsmarowuję porcję konfitury różanej, pamiętając by zostawić 1cm wolny brzeg. Następnie nakładam pokrojone na kawałki truskawki lub/i rabarbar i zostawiam do wyrośnięcia na ok. 30-35 minut. 
Rozgrzewam piekarnik do temperatury 180 stopni C. Tuż przed włożeniem drożdżówek do piekarnika posypuję nadzienie cukrem trzcinowym oraz smaruję brzegi mieszaniną mleka roślinnego i cukru. 
Piekę 13-18 minut, do czasu gdy brzegi zaczną się ładnie rumienić.

Przygotowuję lukier stopniowo dodając niewielkie ilości wody do cukru pudru (Wbrew pozorom do zrobienia lukru trzeba bardzo niewiele płynu. Jeśli od razu dodacie go dużo może się okazać, że skończycie z wielką miską lukru.) Lukier powinien być płynny, ale nie zbytnio lejący, gdyż wtedy spłynie z drożdżówek.

Lekko przestudzone drożdżówki polewam lukrem.

Do przygotowania drożdżówek można też użyć wiśni, czereśni, czy jabłek. 


niedziela, 28 kwietnia 2019

Pizza z pesto i szparagami


Skoro już jestem amatorką szparagów i pizzy, nie może wiosną zabraknąć no moim stole połączenia jednego z drugim. Dziś moi drodzy pizza bianca z zielonym pesto i szparagami.

Pizza ze szparagami i pesto - przepis na 2 nieduże pizze:
ciasto:
250g mąki pszennej typ "00", chlebowej lub ewentualnie innej mąki pszennej (typ 650, a w ostateczności 550)
1/2 szklanki letniej wody
12g świeżych drożdży
3/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru

W letniej wodzie rozprowadzam drożdże z cukrem i odstawiam na kilka minut. Mąkę wsypuję do miski i dodaję do niej sól. Gdy drożdże zaczną pracować (wystarczy zamieszać je łyżeczką, by usłyszeć charakterystyczny dźwięk musowania) wlewam je do mąki z solą i mieszałam łyżką. Jeśli zajdzie taka potrzeba dolewam jeszcze nieco letniej wody. Zagniatam ciasto, które można wyrabiać jednak klei się do rąk. Cierpliwie wyrabiam nie podsypując mąką. Cierpliwi po 2 minutach zauważą, że ciasto zaczyna odchodzić od rąk. Wyrabiam ok. 5 minut, następnie gładką kulkę ciasta odkładam do miski, przykrywam wilgotną ściereczkę i odstawiam na 30 minut do wyrośnięcie w ciepłe miejsce.
  
Na wierzch:
4-6 łyżeczek pesto bazyliowego
2-3 łyżki startego parmezanu lub grana padano
2/3 kulki mozzarelli  (ok.80-85g) porwanej w pacach na cząstki
8-10 zielonych szparagów przeciętych pa pół
1 łyżka nasion pinii lub posiekanych migdałów
świeża bazylia
 
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 250 stopni C (Jeśli macie kamień rozgrzewacie go oczywiście w piecu). Wyrośnięte ciasto dzielę na dwie części. Pierwszą rozciągam na cienki placek, smaruję połową pesto, posypuję równomiernie połową startego parmezanu i połową mozzarelli, układam połówki szparagów, dociskam delikatnie. Przekładam wprost na kamień do pieczenia lub jeśli nie macie, całość przygotowuję na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładam do rozgrzanego piekarnika i piekę przez 7-9 minut. Przed podaniem posypuję świeżą bazylią i orzeszkami.




sobota, 27 kwietnia 2019

Lemoniada rabarbarowo-truskawkowa


Chociaż dziś już chłodniej, to ostatnie dwa dni były jak najprawdziwsze lato. Upał, krem z filtrem i dzieci biegające do dziewiątej wieczorem po podwórku. W upalne dni lubię gdy pod ręką jest coś chłodnego do picia i najlepiej, żeby było przygotowane w domu.

Lemoniada z rabarbarem i truskawkami idealnie sprawdziła się wczoraj i jednocześnie stała się nową ulubioną mojej córki, więc z pewnością będę robiła ją regularnie. 

Lemoniada z rabarbarem i truskawkami - 8 porcji:
Baza do lemoniady:
200g truskawek (mogą być mrożone)
300g rabarbaru
80g cukru
1l wody

Rabarbar i truskawki myję. Z truskawek usuwam listki i wrzucam owoce do garnka. Rabarbar kroję na 2-3cm kawałki i dodaję do truskawek. Dosypuję cukier, wlewam wodę i doprowadzam do wrzenia. Gotuję odkryte na wolnym ogniu przez 15 minut. Odcedzam przez gęste sito. Płynną i klarowną bazę wlewam do szklanych butelek, studzę, a następnie schładzam w lodówce przez minimum godzinę.

Do zrobienia lemoniady:
8 plasterków cytryny ze skórką (wybierzcie cytrynę niewoskowaną lub wyszorujcie i sparzcie zwykłą)
8 truskawek pokrojonych na ćwiartki
listki świeżej mięty i bazylii
8 kostek lodu
woda gazowana do uzupełnienia

Na jedną porcję wlewam ok. pół szklanki bazy, dodaję plaster cytryny, pokrojoną truskawkę i kostkę lodu. Uzupełniam wodą gazowaną, a na koniec dorzucam kilka listków bazylii i mięty.

Aby udekorować brzegi szklanek cukrem, zanurzam je w soku z cytryny, a później w cukrze.





sobota, 13 kwietnia 2019

Makaron z pesto i szparagami

Gdy tylko wiosną zacznę jeść szparagi, nie potrafię przestać. Są na śniadanie, obiad i kolację. Najczęściej jak tylko się da. 
Czemu? 
Nie wiem, ale podejrzewam że usilnie staram się ich najeść na zapas. 
Z przykrością jednak stwierdzam że to nie działa. Bez względu na to ile zjem ich wiosną, później cały rok tęsknię za nimi. Jako dziecko jadłam głównie białe szparagi. Zielone w zasadzie nie pojawiały się ani na stole, ani też w sklepach. 
Kiedy dorosłam zielone powoli wyparły te białe i w zasadzie nie jadam już innych. 
Może w tym roku to zmienię, gdy tylko sezon szparagowy osiągnie apogeum? Pożyjemy, zobaczymy. Póki co wszystkim amatorom szparagowego szaleństwa zostawiam przepis na prosty i bardzo smaczny makaron z pesto, szparagami i skórką cytrynową.

Makaron z pesto i szparagami - 2 porcje:
160-180g makaronu kokardki
skórka otarta z 1/2 cytryny
6-8 zielonych szparagów
grubo mielony czarny pieprz
świeża bazylia do dekoracji

Odłamuję twarde końcówki szparagów i płuczę je pod bieżącą wodą.
Cytrynę najlepiej niewoskowaną szoruję i parzę wrzątkiem. Ścieram żółtą część skórki.
Makaron gotuję według instrukcji na opakowaniu. na 5 minut przez końcem gotowania dorzucam szparagi. Pod konice gotowania nabieram do szklanki trochę wody z gotowania- ok. 1/4 szklanki. Odcedzam makaron wraz ze szparagami. Szparagi wyjmuję i kroję na połówki wzdłuż i na krótkie odcinki o długości 3-4 cm. 
Makaron i szparagi wrzucam do miski, dodaję pesto oraz skórkę cytrynową i mieszam, gdy jest zbyt gęste i nie chce się rozprowadzić dodaję po łyżce wody z gotowania makaronu i mieszam.

Przed podaniem posypuję świeżo mielonym czarnym pieprzem i bazylią.



piątek, 12 kwietnia 2019

Serniki w szklance bez pieczenia

For English scroll down
Nie przepadam za łakociami, a śniadanie na słodko zdarza mi się jadać niezwykle rzadko. Nie mniej tym razem historia śniadania zaczęła się tuż po kolacji. Wieczorem miałam tak ogromną chęć na coś słodkiego, że mało brakowało żebym wstała i nocą zaczęła przeszukiwać szafki w pogodni za czymś dobrym.
Udało mi się jednak opanować apetyt, ale warunek był jeden. Z samego rana na stole musiało pojawić się śniadanie na słodko.
Wyobrażałam sobie więc przed snem, jak wkładam poszczególne składniki tych serników do szklanki i jak później zatapiam łyżeczkę w jagodowo-kokosowej masie z twarogu. 

Sernik w szklance bez pieczenia - 2 porcje:
200g półtłustego twarogu
2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 łyżeczki miodu spadziowego
2/3 szklanki mrożonych jagód
4 kostki białej czekolady
4 kruche ciasteczka kokosowe
2-3 łyżki tłustego mleka kokosowego

Twaróg wrzuciłam do miski, dodałam łyżeczkę cukru trzcinowego i mleko kokosowe. Rozmieszałam widelcem.
Jagody wrzuciłam do miseczki, dodałam łyżeczkę cukru trzcinowego i rozgniotłam widelcem.
Czekoladę posiekałam drobno.

Do dwóch szklanek wsypałam na dno pokruszone ciasteczka kokosowe, nałożyłam do każdej porcję twarogu, porcję jagód z cukrem, posypałam posiekaną czekoladą i polałam miodem. 


Cheesecake in a glass - 2 servings:
4 shortbread coconut cookies
200g cottage cheese
2 teaspoons cane sugar
2 teaspoons honey
2/3 cup wild blueberries (Frozen or fresh. If you use frozen, you should remove them from the refigerator about 15 minutes befor making these cheesecakes)
4 cubes of white chocolate
2-3 tablespoons of coconut milk

Put cottage cheese into a bowl, add 1 tsp of cane sugar, coconut milk and mix together.

Put blueberries into a bowl, add 1 tsp of cane sugar and crush it with fork.
Chop the chocolate.

Prepare two medium glasses or jars. Crush cookies and put them do the glasses (2 cookies for one glass/jar), add cottage cheese to each one glass, next blueberries with sugar, pour honey over each portion and sprinkle with chopped chocolate.



wtorek, 9 kwietnia 2019

Onigirazu z tofu i sosem śliwkowym - krok po kroku

 

Dziś pokażę Wam coś więcej, niż tylko zdjęcia. Przygotowałam krótką animację, dzięki której możecie zobaczyć jak przygotować onigirazu. 
Tym razem w mojej sushi kanapce wylądowało smażone tofu, sos śliwkowy, dymka i zielony ogórek. Sposób przygotowania onigirazu znajdziecie tutaj - klik 
Tutaj znajdziecie przepis na sos śliwkowy oraz sposób na tofu 
Oprócz tego potrzebny będzie kawałek ogórka pokrojony w plasterki i trochę cebulki dymki, pokrojonej na kilkucentymetrowe kawałki. 



niedziela, 7 kwietnia 2019

Lemoniada z różowych grejpfrutów


 Domowa lemoniada jest u mnie zawsze mile widziana.
Ta grejpfrutowa, okazała się być tak pyszna, że po jej wypiciu miałam ochotę natychmiast sięgnąć po następną szklankę.

Lemoniada z czerwonych grejpfrutów - 3 szklanki:
 3 średniej wielkości czerwone grejpfruty
woda gazowana
6 kostek lodu
3 gałązki rozmarynu
ewentualnie 1,5 płaskiej łyżeczki cukru pudru trzcinowego 

do dekoracji:
1/2 czerwonego grejpfruta
białko jajka
cukier kryształ

3 grejpfruty wyszorowałam, przekroiłam i wycisnęłam z nich sok. Przelałam go przez gęste sito, by sok był klarowny. Brzegi szklanej zanurzyłam w białku jaja, a następnie w cukrze. Wlałam sok z grejpfrutów do szklanek, by w każdej było go tyle samo. Dopełniłam ostrożnie wodą gazowaną, tak by kipiący napój nie wylał się z naczyń. Wsunęłam do każdej szklanki gałązkę rozmarynu. Połowę kolejnego wyszorowanego grejpfruta pokroiłam w plastry, a później każdy jeszcze na pół. Udekorowałam szklanki kawałkami owoców i dodałam po dwie kostki lodu do każdej szklanki. Jeśli chcecie by lemoniada była słodsza, wystarczy na etapie kiedy w szklankach jest sam sok, dosypać do każdej nieco cukru pudru i wymieszać. Ja nie dodałam cukru i lemoniada była pyszna, ale wybór należy do Was.

sobota, 6 kwietnia 2019

Orzotto ze szparagami i zielonym groszkiem


Doczekaliśmy się wiosny i co najmniej kilku cudowności, które ze sobą przyniosła. Na łące za moim domem zakwitły dzikie jabłonki. Na każdym spacerze znajduję kolejne miejscówki z kwitnącymi fiołkami, a ptaki śpiewają na wiele głosów. W warzywniakach pojawiły się szparagi, więc nie sposób przejść obok nich obojętnie. Kupiłam i na pierwszy ogień poszło kremowe orzotto. 
Ponieważ to bardzo udane orzotto, nie mogłam nie podrzucić Wam przepisu. 
 
Orzotto z zielonymi szparagami i groszkiem - 2 porcje:
150g kaszy pęczak
1/2 średniej cebuli
1 i 1/2 łyżki masła
1 łyżeczka oliwy z oliwek
2 łyżki białego wina
domowy bulion warzywny (ok.2-3 szklanek)
50g parmezanu lub grana padano
6-8 zielonych szparagów
3/4 szklanki mrożonego groszku
świeża bazylia i mięta


Cebulę pokroiłam w drobną kostkę. Na patelnię dodałam masło i oliwę, rozgrzałam i wrzuciłam pokrojoną cebulę. Podsmażałam ją przez chwilę, a gdy stała się szklista dodałam suchą kaszę i podsmażałam mieszając jeszcze przez 1-2 minuty. Gdy kasza również stała się błyszcząca dodałam wino, a następnie chochlę ciepłego bulionu. Gotowałam na wolnym ogniu co jakiś czas mieszając przez 20 minut. Co jakiś czas, w miarę potrzeby dolewałam kolejne chochle bulionu. Gdy kasza się ugotowała wyłączyłam palnik i dodałam starty ser. Dokładnie wymieszałam całość. 

Podczas gdy kasza się gotowała przygotowałam warzywa. Szparagi umyłam, odłamałam twarde końce.
Na osolony wrzątek wrzuciłam mrożony groszek oraz szparagi i gotowałam 4-5 minut. Odcedziłam i natychmiast przelałam zimną wodą. Na talerzach rozłożyłam orzotto, a na nim ugotowane warzywa. Posypałam świeżymi ziołami.

sobota, 30 marca 2019

Farszynki z nadzieniem serowym


For English scroll down

Wszyscy wiedzą doskonale, że połączenie ziemniaków i sera jest niezwykle udane. Dlatego mam dziś dla Was świetny pomysł na wykorzystanie nadmiaru ugotowanych ziemniaków. Pomysł zrodził się, kiedy przypomniałam sobie przygotowywane zimą farszynki z resztem ugotowanych ziemniaków i kapusty z grzybami. Pomyślałam, że może by nadziać te farszynki masą z różnych serów i okazało się, że to jest naprawdę pyszne. Można podawać solo, można z sosem pomidorowym lub jogurtowo-czosnkowym.

Placki z ziemniaków, z nadzieniem serowym:
Farsz:
starta na grubych oczkach mozzarella 1 kulka 125g
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka serka śmietankowego
2 łyżki startego parmezanu lub grana padano 
sól, pieprz do smaku

Składniki farszu wymieszałam w misce i odstawiłam na ok. 20-30 minut do zamrażalnika (nie dłużej).

Placki:
500g ugotowanych ziemniaków, pogniecionych i wystudzonych
4 kopiaste łyżki mąki pszennej
2 kopiaste łyżeczki mąki ziemniaczanej
1 średnie jajko
sól, pieprz świeżo mielony


Do miski z ziemniakami dodałam mąki i jajko, doprawiłam do smaku solą (pamiętajcie, że ziemniaki zostały posolone przed gotowaniem) i pieprzem, po czym wszystko bardzo dokładnie wymieszałam.
Na omączoną dłoń dłoń nakładałam po kopiastej łyżce ciasta ziemniaczanego, na środek nieco ponad łyżeczkę farszu, zlepiałam od góry zakrywając całkiem farsz i formowałam krążki spłaszczając powstałą kluseczkę. Układałam na omączonym talerzu. 
Na patelnię wlałam cienką warstwę oleju rzepakowego i dobrze rozgrzałam.
Smażyłam placki na dużej temperaturze (poziom 7 płyta indukcyjna) po 3 sztuki, aby nie były stłoczone. Smażyłam na rumiano z każdej strony. 


Potato cakes with cheese filling:
Stuffing:
grated 1 ball of mozzarella 125g
1 tablespoon chopped chives
1 tablespoon cream cheese
2 tablespoons grated Parmesan or grana padano 
salt and pepper to taste
Mix all the stuffing ingredients in a bowl and put it into the freezer for 20-30 minutes (no longer)

Potato cakes:
500g cooked, mashed and cooled potatoes
4 heaped tablespoons wheat flour
2 heaped teaspoons potato starch
1 medium egg
salt, freshly ground pepper
  Put mashed potatoes ito a bowl, add flour, potato starch and egg. Season with salt and pepper to taste (remember that the potatoes have been salted before cooking). Mix it all.
 Scoop up heaped tablespoon of potato mixture, put i on flour covered hand, flatten it into a thick patty and place a teaspoon of the cheese filling in the center. Wrap the potato patty around it and drop it into the flour. Make the same with all potato mixture and cheese filling.
In a large frying pan over medium - heat enough oil to generously cover the bottom of the pan.
Fry cakes at high temperature (induction level 7), 3 pieces at time, because they can`t be crowded.  Fry until they get golden each side.

piątek, 29 marca 2019

Fasola w pomidorach



Poszukiwania idealnej fasoli w pomidorach mogą trwać latami.
Ja swojej idealnej fasoli w pomidorach poszukuję od dawna i chyba właśnie udało mi się znaleźć mój ideał. 
Mam oczywiście ulubioną fasolę po meksykańsku z chipotle, która pali w język i cudownie komponuje się z ananasem, ale tutaj chodzi o fasolkę, którą gotuje się w wielkim garnku, a później odgrzewa i zjada z dobrym chlebem. Odgrzewa, zajada, odgrzewa, zajada i tak aż do dna garnka.

Na punkcie tej fasoli można oszaleć. Przygotujcie ją dzień wcześniej, ostudźcie, wstawcie do lodówki i poczekacie na nią. Następnego dnia, po odgrzaniu jest jeszcze lepsza. 

Fasola w pomidorach:
500g suchej białej fasoli(czym większa, tym lepsza)
1,5 łyżeczki papryki wędzonej
1/3 łyżeczki papryki ostrej
1/4 łyżeczki kminu mielonego
szczypta cynamonu
2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 łyżki oleju
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 puszka krojonych pomidorów
1 puszka wody
1 łodyga selera naciowego
1/2 średniej marchewki
1 średnia cebula
1/2 łyżeczki pasty miso
1 łyżeczka sosu sojowego
2 łyżki mocnego naparu kawy


Dzień wcześniej wieczorem zalewam fasolę zimną wodą i odstawiam do namoczenia. W dniu gotowania odlewam wodę, zalewam fasolę w garnku świeżą, zimną wodą i zagotowuję. Gotuję 4 minuty odkrytą, na silnym ogniu, po czym przykrywam uchyloną pokrywką i na wolnym ogniu gotuję do miękkości. Moja fasola gotowała się łącznie 60 minut.
Na 5 minut przed końcem gotowania dodałam do fasoli 1 płaską łyżeczkę soli.

Ugotowaną fasolę odcedziłam i zostawiłam na sicie, na czas przygotowywania sosu.

Cebulę i marchewkę obieram i kroję w drobną kosteczkę. Seler naciowy również drobno kroję. Na oleju podsmażam warzywa przez ok. 4 minuty, aż zaczną karmelizować. Po ok 3 minutach dodaję koncentrat pomidorowy oraz kmin rzymski i smażę razem przez ostatnią minutę. Dodaję pomidory z puszki oraz wodę, przyprawy i gotuję odkryty sos przez ok. 10 minut, następnie dorzucam ugotowaną i odcedzoną fasolę i wszystko razem gotuję jeszcze ok. 15 minut na niezbyt dużym ogniu. Co jakiś czas mieszam. Próbuję i na koniec ewentualnie w razie potrzeby, doprawiam całość solą.

Ugotowaną fasolkę przekładam do słoików i szczelnie zakręcam. Gdy wystygnie wstawiam na min 12 godzin do lodówki. 


czwartek, 28 marca 2019

Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami



Jeśli tak jak i ja, jesteście głęboko rozczarowani składem przemysłowo przygotowywanych ciasteczek, to mam dla Was kolejny prosty przepis.
Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami skradły podniebienia domowników, jeszcze bardziej niż poprzednie czekoladowe. Jeśli więc chcecie wypełnić puszki na ciastka, czymś bez tłuszczu palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego, to daję Wam gotowy patent na super łakocie.

Ciasteczka cynamonowe z suszonymi wiśniami:
250g mąki pszennej
190g masła
szczypta soli
90g cukru trzcinowego
1 żółtko
1,5 łyżeczki cynamonu
50g suszonych wiśni
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia 

Mąkę wsypuję do miski, dodaję sól, cukier, cynamon, proszek do pieczenia oraz z grubsza posiekane suszone wiśnie. Dodaję masło pokrojone w kostkę i sieka krótko wszystko razem. Dodaję żółtko i zagniatam ciasto. Kulkę ciasta zawijam w folię spożywczą i odstawiam do lodówki na 40 minut.

Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni C.
Blachę wykładam papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkowuję na grubość ok. 0,5 cm, po czym wykrawam kółka o średnicy ok. 5-6cm. Układam w niezbyt dużych odstępach na blasze. Piekę ok 10-11 minut. Po wyjęciu zdejmuję łopatką ciasteczka i układam na kratce wyłożonej papierem, by ostygły. Piekę kolejne partie, do czasu wyczerpania się ciasta.

niedziela, 24 marca 2019

Pulpety z buraka/ Beet balls


scroll down for English version
 Jeśli szukacie idealnych wegańskich pulpetów, to dziś podrzucam kolejny przepis. Można zrobić jak ja, małe kotleciki, można zrobić burgery i zapakować je do bułki z ulubionymi dodatkami. Można podać jako dodatek do dania z makaronu lub jako element tradycyjnego obiadu z puree ziemniaczanym i surówką. 
Smakują nieco orzechowo, trochę burakiem i mają fantastyczną strukturę. Podczas lepienia może się Wam wydawać, że masa jest zbyt kleista, ale niech Was nie kusi niczego dodawać, by ją zagęścić. Zobaczycie, że wyjdą fantastyczne. 

Pulpety z buraka (ok.10 sztuk):
300g buraków upieczonych (4 nieduże buraki) - tutaj znajdziecie sposób pieczenia buraków - klik
2 łyżki nasion słonecznika
6 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
2 łyżki mąki owsianej
2/3 łyżeczki pasty miso
2/3 łyżeczki mielonego pieprzu
2 łyżeczki sosu sojowego
2 szczypty czosnku granulowanego

Upieczone buraki obrałam ze skóry i pokroiłam na ćwiartki. Wrzuciłam do pojemnika blendera, razem z kaszą i słonecznikiem. Nie miksowałam składników ciągiem na pastę, a jedynie 4, może 5 razy włączyłam blender na kilka sekund, dzięki temu pozostało nieco struktury zarówno buraków, jak i słonecznika. w miseczce rozrobiłam pastę miso w sosie sojowym, następnie dodałam do masy, razem z pieprzem, czosnkiem granulowanym i mąką owsianą. Natłuściłam dłonie olejem rzepakowym, po czym formowałam kuleczki trochę większe od orzecha włoskiego i układałam na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni C na 25 minut. Po 15 minutach pieczenia obróciłam je delikatnie. 

Sos Alfredo z natką pietruszki i skórką cytrynową -  2 porcje:
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
2 łyżki masła
120g śmietanki słodkiej 30% tłuszczu
40-50g parmezanu startego
skórka z 1/2 cytryny
2 łyżeczki posiekanej natki
sól, pieprz

200g makaronu bucatini lub spaghetti

W garnku zagotowuję osoloną wodę. Na wrzątek wrzucam makaron i gotuję według wskazówek podanych przez producenta. Gdy makaron się gotuje przygotowuję sos.
Na patelnię wrzuciłam obrany i przeciśnięty przez praskę czosnek oraz masło. Podgrzewałam aż masło się roztopiło, następnie dodałam śmietankę oraz starty ser i podgrzewałam do zagotowania. Doprawiłam solą, pieprzem oraz skórką cytrynową i podgrzewałam jeszcze przez chwilę, a gdy zgęstniał natychmiast mieszałam z ugotowanym i niezbyt starannie odcedzonym makaronem  oraz natką pietruszki. Wciąż podgrzewałam jeszcze przez kilkadziesiąt sekund.



If you are looking for the perfect vegan veggieballs, you just found it. 
Beetballs (about 10 pieces):
300g of baked beets (4 small beets) -
I wash beets, than dry with a paper towel. I wrap each one in aluminum foil. I put them on a baking sheet and bake for 1.5 hours at 200°C/392°F.

I pull out and leave to cool.
2 tablespoons of sunflower seeds
6 tablespoons of cooked millet
2 tablespoons oat flour
2/3 teaspoon miso paste
2/3 teaspoon ground black pepper
2 teaspoons soy sauce
2 pinches garlic powder
I peel baked beets and cut them into quarters. I put them into a food processor and add cooked millet and sunflower seeds. Pulse/blend until incorporated together, but not too much (you don't want it to turn into a paste). I add miso paste, soy sauce, pepper, garlic powder and oat flour and mixed it. With slightly oiled hands I shape the balls and place them on a lined baking sheet. I bake it in the oven (200°C/392°F) for 25 minutes. After 15 minutes baking I turn them gently. 

Alfredo sauce with parsley and lemon peel - 2 servings:
1 clove of garlic, crushed
2 tablespoons butter
120g heavy cream
40-50g grated Parmesan cheese
lemon zest (1/2 lemon)
2 teaspoons chopped  parsley
salt & pepper
200g of pasta bucatini or spaghetti
I cook pasta as the producer says. 
I put crushed garlic and butter to the pan. I heat until butter is melted, then I added cream and grated cheese and heat until it starts to boil. I added salt, pepper and lemon zest and heat it for a while, and when it thickened I immediately mixed it with cooked and strained pasta and chopped parsley. I heat it for a few tens of seconds.
I served my Alfredo pasta with beet balls.


sobota, 23 marca 2019

Onigirazu z burakiem, mango i awokado

Onigirazu z burakiem, mango i awokado + kiszone rzodkiewki
 Kiedyś, dawno temu spróbowałam kiepskiego sushi. Później przez kilka lat bałam się kolejnego podejścia, aż tu nagle, powoli,  z pomocą onigiri, zaczęłam oswajanie tematu. Później wkroczyła kanapka onigirazu i razem z nią miłość do sushi.
Czym różnią się te trzy potrawy?
Onigiri to ryżowa mała sushi kanapka, z umieszczonym wewnątrz lub w ryżu dodatku. Może być częściowo zawinięta w nori, ale nie musi.
Sushi to małe kąski stworzone z ryżu, nori i dodatków.
Onigirazu to natomiast duża ryżowa kanapka z dodatkami w środku, zawinięta w nori.


Onigirazu  z burakiem, mango i awokado - 2 kanapki (4 kawałki):
ryż do sushi zrobiony z tego przepisu, z połowy składników - klik
3-4 kawałki marynowanych buraków z tego przepisu - klik  pokrojone w cienkie plasterki
1/2 małego mango obrane ze skóry i pokrojone w cienkie plastry
1/2 awokado pokrojone w plasterki, skropione sokiem z cytryny i oprószone solą
liść sałaty rzymskiej
2 płaty nori
1 płaska łyżeczka pasty wasabi (można śmiało zamienić np. na łyżeczkę majonezu wymieszaną z łyżeczką dobrego chrzanu)

Można podawać bez dodatków lub z sosem sojowy z sezamem i płatkami chili

Na desce rozkładam kawałek folii spożywczej. Układam na nim płat nori, błyszczącą stroną do dołu, jednym z rogów do siebie. Na środku układam niezbyt gruby kwadrat przygotowanego ryżu o boku ok. 8 cm. Wystające rogi nori powinny dać później złożyć się jak koperta (to ważne by boki kwadratu z ryżu nie były równoległa do boków nori).

Warstwa ryżu powinna mieć ok. 1 cm grubości. Na ryżu rozsmarowuję 1/2 łyżeczki pasty wasabi, nakładam równomiernie plastry buraka, później mango, a na końcu awokado. Umyty i osuszony liść sałaty dzielę i układam na awokado, na wierzch nakładam kolejną, niezbyt grubą warstwę ryżu. Wystające rogi nori smaruję odrobiną wody, zwilżonymi dłońmi. Zakładam na ryż jak kopertę, by pokryć wszystko dokładnie. Zawijam ściśle folią, a zawiniątko dociskam delikatnie i odkładam na 5 minut. Rozwijam i ostrym nożem zwilżonym wodą przekrawam na pół.
Z pozostałymi składnikami postępuję tak samo. 
Jeśli zostaje mi ryżu robię onigiri lub nigiri.

piątek, 22 marca 2019

Pierogi z jagodami



Pierogi z jagodami zna chyba każdy, ale nie każdy wie jak się za nie zabrać, zwłaszcza że poza sezonem używamy jagód mrożonych i wiem, że są osoby które zastanawiają się, czy trzeba je rozmrażać. Otóż nie trzeba, a fakt że są zamrożone sprawia, że całkiem łatwo lepi się pierogi.
Cienkie ciasto sprawia, że nie trzeba ich długo gotować, a dodatki które proponuję sprawiają, że zwykłe danie staje się prawdziwą ucztą. 

Pierogi z jagodami - ok. 24 niezbyt duże pierogi:
Ciasto:
250g mąki pszennej
125g gorącej wody
1 żółtko (białko zachowuję do zlepiania pierogów)

Nadzienie:
160g mrożonych jagód (w sezonie świeżych)
3 łyżeczki cukru

Dodatkowo:
100-120g jogurtu naturalnego
ekstrakt waniliowy lub nasiona z 1/2 laski wanilii
3-4 łyżeczki miodu spadziowego

Mąkę wsypuję do miski, dodaję żółtko i mieszam, następnie stopniowo dolewam wodę, mieszając łyżką. Zagniatam ciasto i wyrabiam je ok. 5 minut. Przykrywam je ściereczką i zostawiam na 5 minut.

Dzielę ciasto na dwie części, rozwałkowuję na cienki placek, podsypując mąką. Wycinam szklanką koła ciasta, resztki ciasta zagniatam ponownie rozwałkowuję i wykrawam kolejne kółka. Z resztą ciast postępuję tak samo.

Tuż przed lepieniem pierogów wyjmuję i odważam potrzebną ilość mrożonych jagód, dodaję cukier i mieszam. 

W garnku nastawiam lekko osoloną wodę by się zagotowała.

Napełniam pierogi. Brzegi kół z ciasta smaruję białkiem. Na każdym kółku ciasta układam łyżeczkę jagód z cukrem i zlepiam starannie brzegi. Zlepione pierogi układam na oprószonym mąką blacie. Pierogi wrzucam po 12 sztuk na wrzątek i gotuję ok. 5 minut od wypłynięcia.

Podaję gorące, polane jogurtem z wanilią oraz miodem.

czwartek, 21 marca 2019

Falafel z sosem z pieczonych pomidorów i jogurtem cytrynowym




Dziś pierwszy dzień wiosny, a w moim gotowaniu wyraźnie zaczyna się zaznaczać tęsknota za latem. W tym przypadku wyrazem tego stanu jest sos z pieczonych pomidorów koktajlowych, który imituje ten cudowny letni sos z malinówek, który wprost uwielbiam i który mogłabym jeść łyżkami wprost z garnka.
Trochę podróba, ale bardzo smaczna, więc nie wahajcie się zbyt długo przed jego zrobieniem. Można go wykorzystać także jako dodatek do makaronu. 
Przepis na falafel już prezentowałam, więc żadna nowość, jedyne otoczenie dla tych pysznych ciecierzycowych kotlecików się zmieniło. 
Zamiast pity, monstrualny lawasz, który z racji jego wielkości smażyłam przemieszczając go co jakiś czas na patelni. Żeby nie było za słodko od pomidorów, na wierzch musiało być coś kontrastowego i tutaj pojawia się on, mój nowy ulubiony sos jogurtowy.
Jest w nim trochę czosnku, sporo pieprzu, miód i kiszona cytryna. Wszystko razem jest, że och i ach, więc róbcie czym prędzej i od razu w większej ilości, bo będzie jak znalazł również do innych potraw. 
Jeśli nie macie kiszonych cytryn, to w przepisie znajdziecie rozwiązanie tego kłopotu, jednak na przyszłość radzę zakisić. Roboty przy tym niewiele, a rezultat wystrzałowy.
Tyle, że do kiszenia cytryn trzeba cierpliwości, bo to jakby nie patrzeć 3 tygodnie oczekiwania. 

Oczywiście takie jedzenie, musi mieć odpowiednie wykończenie, więc na wierzch solidna garść posiekanej natki i kilka listków mięty, bynajmniej nie dla dekoracji.

Jak jeść tego giganta?
Ja odrywałam kawałki placka, zawijałam pojedyncze kuleczki i pożerałam. 

Uwaga! Jest to ten typ jedzenia, który wymaga późniejszego użycia chusteczki, celem przetarcia umazanej sosami twarzy.


Falafel z sosem z pieczonych pomidorów i jogurtem cytrynowym - 2 porcje:
 
Falafel z tego przepisu - klik
 
Sos cytrynowy:
100g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka posiekanej kiszonej cytryny (skórki i miąższu) - można zamienić na 1-2 łyżki soku z cytryny, skórkę otartą całej cytryny i odrobinę soli
1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
1/4 łyżeczki miodu spadziowego
1/2 ząbka czosnku przeciśniętego przez praskę

W miseczce mieszam jogurt z kiszoną cytryną, czosnkiem, miodem i pieprzem. Odstawiam do lodówki na minimum 30 minut.


Sos pomidorowy:
500g pomidorów koktajlowych (u mnie pomidory śliwkowe)
łyżeczka oliwy
1/2 ząbka czosnku
sól
 
Pomidory myję, każdy nakłuwam wykałaczką. Naczynie żaroodporne wykładam papierem do pieczenia, wrzucam pomidorki, skrapiam oliwą z oliwek i mieszam. Wstawia do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekę ok. 20 minut. Wyjmuję, przerzucam do pojemnika blendera, przelewam też do niego cały płyn który wyciekł z pomidorów. Miksuję, a następnie gotuję na wolnym ogniu przez 35-40 minut, co jakiś czas mieszając. Na koniec dodaję pół łyżeczki soli oraz obrane i pokrojone pół ząbka czosnku i miksuję raz jeszcze.


Lawasz - 2 sztuki:
200g mąki pszennej
1/2 szklanki letniej wody
1/2 łyżeczki soli
szczypta cukru
9g świeżych drożdży

Mąkę wsypuję do miski, dodaję sól, W letniej wodzie rozpuszczam cukier i drożdże, następnie odstawiam na 5 minut. Wlewam drożdże do mąki, mieszam, zagniatam, a później wyrabiam ciasto przez ok. 4-5 minut. Kulkę elastycznego, gładkiego ciasta odkładam do miski, przykrywam czystą, zwilżoną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 45 minut.

Wyrośnięte ciasto dzielę na 2 części, każdą rozwałkowuję bardzo cienko na duży placek, podsypując mąką. Smażę na dobrze nagrzanej suchej patelni z każdej strony, do czasu gdy pojawią się ciemne plamki. 

Dodatkowo:
posiekana natka pietruszki
kilka listków świeżej mięty 

Na lawaszu rozsmarowuję sos pomidorowy, nakładam kotleciki z ciecierzycy, polewam wszystko sosem cytrynowym i posypuję ziołami.

sobota, 16 marca 2019

Pizza na grubym spodzie z porem i ziemniakami


Dziś pizza na puszystym i grubym cieście z dodatkiem ziemniaków, pora, mozzarelli i gorgonzoli.
Spód jak do sycylijskiej pizzy sfincione, za to dodatki po mojemu.


Składniki na dużą blachę (4 duże porcje):
Ciasto:
580g mąki pszennej
340g mleka
5-6 łyżek ciepłej wody
2 łyżeczki cukru
1,5 łyżeczki soli
40g świeżych drożdży
4 łyżki oliwy z oliwek

Farsz:
3-4 nieduże ziemniaki 
1 średni por (biała i jasnozielona część)
200g gorgonzoli 
1 i 1/3 kulki mozzarelli
sól, świeżo mielony czarny pieprz
oliwa z oliwek

Mąkę wsypałam do miski, dodałam do niej sól. Mleko podgrzałam by było letnie, dodałam cukier oraz drożdże, wymieszałam i odstawiłam na 5 minut.

Do mąki z solą wlałam rozczyn drożdży, dodałam oliwę oraz wodę i mieszałam łyżką do czasu połączenia składników. Zagniotłam niego wilgotną ręką. Ciasto ma być bardzo kleiste. Przykryłam miskę z ciastem wilgotną ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce na 45 minut do wyrastania.

Ziemniaki obrałam, pokroiłam na bardzo cienkie plastry (grubość ok 1-2 mm), zalałam w misce zimną wodą i odstawiłam na 10 minut. Wymoczone ziemniaki odcedziłam i osuszyłam na ściereczce. Pora nacięłam wzdłuż, starannie umyłam między warstwami i pokroiłam na równie cienkie plasterki. 
Mozzarellę odsączyłam z zalewy u pokroiłam w cienkie plastry.

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 200 stopni C.

Blachę o wymiarach nie mniejszych niż 25/30 cm (max 25/40) wyłożyłam papierem do pieczenia. Ciasto przełożyłam do niej i palcami natłuszczonymi oliwą, rozciągnęłam ciasto tak by pokryło całą powierzchnię blachy. Rozłożyłam równomiernie połowę mozzarelli, następnie na całej powierzchni powtykałam do ciasta plasterki ziemniaków, tak by ich większa powierzchnia leżała na cieście, ale choć mały fragment był w nie wciśnięty. Rozsypałam równomiernie pory, następnie powtykałam w nadzienie resztę mozzarelli i posypałam pokruszoną gorgonzolą. Skropiłam wszystko oliwą, oprószyłam solą oraz świeżo mielonym czarnym pieprzem i docisnęłam delikatnie dłonią do ciasta.

Wstawiłam do gorącego piekarnika na środkową półkę i piekłam 25 minut. Na 5 minut przed końcem, kiedy niektóre pory zaczęły się mocno przypiekać. przykryłam niezbyt szczelnie wierzch folią.




czwartek, 14 marca 2019

Ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi




W moim domu mieszkają dwa ciasteczkowe potwory, więc w kuchennych szafkach ciągle musi być choćby mały zapas, czegoś "dobrego". Zazwyczaj kupuję ciastka na wagę w piekarni lub piekę sama, jeden z ciasteczkożerców wybiera też sobie w sklepie, swoje ulubione "przemysłowe" ciastka, których skład przyznaję, przeczytałam dopiero niedawno. 
Wstrząs jaki przeżyłam jest trudny do opisania. Nie spodziewałam się, że w dobrze znanych wszystkim ciasteczkach można znaleźć taką ilość spożywczego syfu. 
Olej palowy i syrop glukozowo-fruktozowy są w większości ciastek, nie mówiąc już o innych "cudach". Postanowiłam więc zakasać rękawy i zacząć piec ciastka regularnie. Każdym nowym przepisem, wartym uwagi, niezwłocznie się podzielę.

Dziś upiekłam ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi. 
Nie są nadmiernie słodkie, a spory dodatek ciemnego kakao sprawia, że mają lekko wytrawny finisz. Idealnie więc spełnią funkcję "czegoś do kawy".

Ciasteczka czekoladowe z orzechami laskowymi - ok. 16 ciasteczek:
95g masła
40g ciemnego kakao
1/4 łyżeczki soli
65g cukru 
110g mąki pszennej
1/8 łyżeczki proszku do pieczenia
1 żółtko
20-30g posiekanych orzechów laskowych
1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego 

Do miski wsypałam mąkę, kakao oraz cukier. Dodałam proszek do pieczenia, sól oraz ekstrakt waniliowy. Dorzuciłam pokrojone w kostkę masło i posiekałam nożem. Dodałam żółtko oraz posiekane orzechy i zagniotłam ciasto. Chwile ugniatałam gotową kulę ciasta, by uzyskała konsystencję plasteliny. Zawinęłam w folię i ostawiłam do lodówki na 40 minut.

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni (grzanie góra-dół).
Na blacie rozłożyłam papier do pieczenia. Ciasto podzieliłam na dwie części, wałkowałam każdą na grubość 3-4 mm, podsypując po wierzchu dosłownie odrobiną mąki.  Wycinałam ciastka szklanką o średnicy ok. 6 cm. Większe mogą się łamać, więc lepiej zrobić więcej mniejszych.
Układałam na papierze do pieczenia w niedużych odstępach. Piekłam 13 minut, a po wyjęciu blachy ostrożnie przekładałam ciastka łopatką kuchenną wprost na talerz. Po całkowitym ostudzeniu, spakowałam ostrożnie do puszki.


środa, 13 marca 2019

Błyskawiczna zupa miso 2.0


Nie mam czasu ugotować!
Jestem chora i nie mam siły gotować.
Nie chce mi się gotować.
Nie mam pomysłu co ugotować.

Każdemu choć raz na kwartał, zdarza się pomyśleć lub wręcz wyartykułować jedno z powyższych zdań. W takiej sytuacji z pomocą przychodzi błyskawiczna zupa miso z tofu, grzybami i warzywami.

Plusy:
Nie trzeba bulionu, ani żadnego wywaru.
Można do miski dorzucić co się chce i i tak będzie dobre.
Można zabrać na wynos. Wystarczy spakować do słoika i zalać w pracy/szkole gorącą wodą, zamknąć, potrząsnąć i zjeść.

Minusy:
Trzeba mieć w zanadrzu pewne produkty, bez których zupy nie będzie.

Baza do zupy - 1 porcja:
1/2 łyżeczki startego imbiru
1 starty ząbek czosnku
1/4 łyżeczki płatków chili
1/2 łyżeczki pasty miso
2 łyżki sosu sojowego 
1 łyżeczka oleju sezamowego

Dodatki:
Smażone tofu:
180g tofu
3 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki oleju sezamowego
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka soku z cytryny
ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1/4 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

Tofu kroję w dużą kostkę, mieszam słoiku ze wszystkimi składnikami marynaty. Odkładam na 30 minut. Skrapiam patelnię olejem, rozgrzewam, następnie smażę tofu na złoty kolor z obydwu stron. (ok. 2 minuty z każdej strony)


80g makaronu soba 
Makaron gotuję według wskazówek na opakowaniu, pamiętając by nie solić wody.

3 brązowe pieczarki pokrojone w grube plastry
4 cm kawałek pora pokrojonego w krążki
1/4 średniej marchewki pociętej julienne lub pokrojona w słupki
1 rzodkiewka  pocięta obieraczką julienne lu pokrojona w słupki
1 łyżka oleju 
1 łyżka sosu sojowego

Rozgrzewam natłuszczoną patelnię, podsmażam przez ok. 40 sekund, następnie dodaję kolejne warzywa i podsmażam ok. 2 minuty. Na koniec dodaję łyżkę sosu sojowego. 

Do miski nakładam wszystkie składniki bazy zupy, mieszam je dokładnie, nakładam makaron, nalewam szklankę wrzątku, mieszam pałeczkami by dokładnie połączyć wodę z bazą. Na wierzch nakładam podsmażone tofu (połowę przygotowanego tofu, resztę można wykorzystać do innej potrawy lub kolejnej porcji zupy), grzyby z warzywami oraz posypuję sezamem, posiekaną dymką oraz ewentualnie świeżym chili i kolendrą.
 

wtorek, 12 marca 2019

Masala dosa


Lubię wyraziste smaki, dlatego kuchnia indyjska jest w sam raz dla mnie. Sprawia również, że proste składniki można zamienić w naprawdę fajny posiłek.
Dziś podrzucam Wam przepis na indyjskie naleśniki, wypełnione pikantnymi ziemniakami. Ja do swojego zawiniątka dodałam jeszcze chutney mango, ser paneer i świeżą miętę. Równie dobrze będzie smakowało np. z jogurtem naturalnym, kawałkami świeżego mango i miętą lub samym jogurtem.

Pikantne ziemniaki:
6 średniej wielkości ziemniaków ugotowanych w mundurkach i ostudzonych
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
3/4 łyżeczki startego imbiru
1,5 łyżeczki garam masali
3/4 łyżeczki mielonego kuminu
3/4 łyżeczki mielonej kolendry (może być utłuczona w moździerzu)
3 szczypty kurkumy
1,5 łyżeczki ostrej papryki w proszku
2 łyżki oleju rzepakowego
3/4 łyżeczki soli

Ugotowane ziemniaki obrałam ze skórki i pokroiłam na kawałki. Wszystkie składniki pasty wymieszałam w miseczce. Na patelni rozgrzałam łyżkę oleju, wrzuciłam kawałki ziemniaków i obsmażałam przez 3 minuty, mieszając co jakiś czas poprzez potrząsanie patelnią. Na koniec dodałam pastę  i podgrzewając wymieszałam bardzo dokładnie. Jeśli dodajemy paneer, oprószamy go solą i mieszamy razem z pastą i ziemniakami na patelni.

Naleśniki indyjskie 4 sztuki:
100g mąki pszennej
100g mąki z ciecierzycy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
250g wody

Wszystkie składniki umieściłam w misce i wymieszałam staranie rózgą. Odstawiłam na 15 minut. Patelnię nasmarowałam olejem, dobrze rozgrzałam. Nalewałam porcje ciasta w takiej ilości by cienką warstwą pokryły patelnię i smażyłam cienkie naleśniki po ok. 2 minuty z każdej strony.
Usmażone naleśniki odkładałam na talerz i przykrywałam folią aluminiową.


Na naleśnikach układam ziemniaki z serem lub bez, dodaję listki mięty i chutney lub jogurt. 

*Nie jest to wpis reklamowy, natomiast bierze udział w konkursie organizowanym przez markę widoczną na zdjęciu