niedziela, 30 grudnia 2018

Wegańskie chaczapuri


Chaczapuri w wersji wegańskiej wbrew pozorom, nie jest wcale trudne do zrobienia. Oczywiście możecie zrobić go również w wersji tradycyjnej. Ja jadłam obydwie opcje i każda z nich jest równie pyszna.


Chaczapuri (4 placki):
Ciasto:
250g mąki pszennej
3/4 łyżeczki soli
1/2 szklanki letniej wody
12g świeżych drożdży
1/3 łyżeczki cukru
2 łyżki jogurtu naturalnego kokosowego (w wersji tradycyjnej zwykłego jogurtu naturalnego)
1 łyżka oliwy z oliwek

Mąkę wsypałam do miski i dodałam sól. W letniej wodzie rozpuściłam cukier oraz drożdże i odstawiłam na 5 minut, by drożdże się rozbudziły.

Do mąki wlałam rozbudzone drożdże, dodałam jogurt, łyżkę oliwy z oliwek i zagniotłam ciasto. Wyrabiałam je przez ok. 3 minuty, następnie włożyłam do miski, przykryłam wilgotną ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce na 30 minut.

Nadzienie:
Wegański ser z nerkowców może być kupiony, może być zrobiony samodzielnie → klik
Jeśli nie zależy wam na wegańskiej wersji możecie użyć tradycyjnego sera np. sera korycińskiego, bryndzy, mozzarelli czy cheddara.

Do podania:
jogurt naturalny kokosowy  (może być tradycyjny jogurt naturalny) doprawiony przeciśniętymi przez praskę 2 ząbkami czosnku, pieprzem i solą
posiekana natka pietruszki
posiekane orzechy włoskie

Ciasto podzieliłam na 4 części, każdą rozwałkowałam na placek o średnicy 14-15 cm, następnie na środek nakładałam łyżkę pokruszonego sera korycińskiego lub łyżeczkę serka z nerkowców. zamykałam zakładając brzegi ciasta na ser, zlepiałam starannie i na podsypanym blacie wałkowałam raz jeszcze z serem w środku. Wegańskie chaczapuri, należy wałkować w jedną stronę, jak ciasto francuskie, dzięki czemu unikniemy wyciśnięcia serka z ciasta. 
Patelnię nasmarowałam olejem, następnie rozgrzałam mocno i smażyłam placki po ok. 2 minuty z każdej strony. 
Podałam gorące z jogurtem czosnkowym, posiekaną pietruszką oraz orzechami włoskimi.

Zrobiłam dwie wersje. Wegańską i tradycyjną. Każda z nich była pyszna. 


czwartek, 20 grudnia 2018

Wegański makowiec zawijany



Może ten mój makowiec nie wygląda jak z cukierni. Może jest krzywy i słabo udekorowany. Jednak ma jeden niepodważalny walor. Jest pyszny!

Makowiec zawijany (wegański):
Ciasto drożdżowe:
300g mąki pszennej
10g drożdży świeżych
100g mleka sojowego
50g wody
1 łyżeczka cukru
30 g cukru
szczypta soli
1 łyżka oleju kokosowego lub rzepakowego

Nadzienie:
3/4 porcji masy makowej z tego przepisu klik
bakalie lub 1/2 porcji wiśni z tego przepisu → klik

Polewa:
Sok z 1/2 pomarańczy
2-3 łyżki cukru pudru
kandyzowana skórka pomarańczowa

Mąkę wsypuję do miski, dodaję szczyptę soli oraz 30g cukru. Mleko sojowe wraz z wodą podgrzewam tak, by płyn był letni. Dodaję łyżeczkę cukru oraz drożdże, mieszam i zostawiam na 5 minut w cieple. Do mąki z cukrem wlewam rozczyn drożdży i mleka z wodą i zagniatam ciasto. Do zagniecionej kulki ciasta dodaję rozpuszczony i ostudzony olej kokosowy (może być po prostu olej rzepakowy) i wyrabiam ciasto przez 2-3 minuty. Przekładam je do miski, przykrywam czystą, zwilżoną ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 75 minut. 

Masa makowa do makowca powinna być przynajmniej w temperaturze pokojowej. Jeśli więc wyjmujecie wcześniej przygotowaną masę z lodówki, podgrzejcie ją z dodatkiem łyżki wody w garnku, tak by była letnia. Moja podstawowa masa makowa, której używaliśmy do drożdżówek nie zawiera żadnych dodatkowych składników. W przypadku makowca, dobrze by była wzbogacona o bakalie. Wyjmuję ją więc z lodówki, wrzucam na patelnię, dodaję łyżkę lub dwie wody, namoczone rodzynki, skórkę pomarańczową i zagotowuję raz jeszcze. Tak w szybki sposób możecie podrasować podstawową masę makową z poprzedniego przepisu.
Można również wykorzystać podstawową masę makową i przesmażone z cukrem wiśnie, jak w przepisie na drożdżówki. Wtedy jak w przypadku drożdżówek, usmażone wiśnie odsączamy z syropu i dodajemy w tym przypadku do masy makowej.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt o bokach mierzących ok. 38/20cm. Na blasze wykładam arkusz papieru do pieczenia.
Układam ciasto na arkuszu papieru dopieczenia dłuższym bokiem do siebie. 
Letnią masę makową rozprowadzam na całej powierzchni, zostawiając dłuższy brzeg po przeciwnej stronie wolny, na szerokości ok. 2cm. Zawijam makowiec od siebie dosyć ściśle. Na koniec brzeg bez maku zlepiam delikatnie ze zwiniętą częścią rolady tak by zamknąć roladę. Podwijam krawędzie z boku, by tam również zamknąć całość. Zawijam w papier i delikatnie obracam zlepieniem w dół. Zawiniętą w papier roladę ostrożnie przenoszę na blachę wyłożoną papierem i zostawiam jeszcze na chwilę do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 190 stopni C. Wstawiam przygotowany makowiec i piekę 30-35 minut. Wyjmuję, przekładam na deskę i rozcinam papier od góry. Pozostawiam do przestudzenia. Jeszcze ciepłe ciasto polewam lukrem przygotowanym z soku pomarańczowego i cukru pudru oraz posypuję skórką pomarańczową.


sobota, 15 grudnia 2018

Wegańskie drożdżówki z makiem i wiśniami


Święta nieodłącznie kojarzą mi się z makiem. Uwielbiam makowe wypieki, a najchętniej takie, w których wykorzystuje się ciasto drożdżowe. Wiadomo jednak, że słodkie ciasto drożdżowe do wypieku bułeczek, powinno być maślane i z dodatkiem mleka. 
Pokusiłam się więc o przygotowanie wegańskiej wersji z olejem kokosowym oraz mlekiem sojowym. Do środka drożdżówek powędrował ugotowany mak oraz usmażone z cukrem wiśnie. Na wierzch oczywiście lukier, tym razem wiśniowo-cynamonowy. 
Ten wypiek jest świetny nie tylko dla wegan, ale również dla osób, które muszą z przyczyn zdrowotnych unikać nabiału.

Drożdżówki z makiem i wiśniami:
Ciasto:
500g mąki pszennej typ 500
150g mleka sojowego
20g świeżych drożdży
3 łyżki cukru  + 1 do rozrobienia drożdży
ok. 100g letniej wody
2 łyżki oleju kokosowego (można zamienić na rzepakowy)
spora szczypta soli

Nadzienie makowe:
200g zmielonego maku
2 szklanki wrzątku
1 szklanka ciepłego mleka sojowego
50g cukru
1 laska wanilii

Wiśnie:
200g wiśni mrożonych
100g cukru trzcinowego

dodatkowo :
cukier puder do lukru 
cynamon do lukru
2 łyżki płatków migdałowych uprażonych krótko na suchej patelni, wystudzonych i posiekanych

Ciasto:
Mąkę przesiałam do miski, dodałam sól oraz cukier. Olej kokosowy rozpuściłam w garnku. Mleko sojowe podgrzałam tak by było letnie, dodałam łyżeczkę cukru, drożdże i rozmieszałam. Pozostawiłam na 7 minut.
Wlałam rozczyn do mąki z cukrem i solą, dodałam wodę, wymieszałam łyżką,  następnie zagniotłam ciasto, dodałam olej kokosowy i zaczęłam wyrabiać. Wyrabiałam je przez 2-3 minuty, następnie odłożyłam do miski, przykryłam czystą, wilgotną ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce na 75 minut.

Mak:
Laskę wanilii rozcięłam wzdłuż na pół ostry, nożem. Wybrałam czubkiem noża nasiona.
Mak wyspałam do garnka, zalałam wrzątkiem, dodałam nasiona wyskrobane z wnętrza laski wanilii oraz opróżniony z nich strączek  i gotowałam na wolnym ogniu przez 15 minut. Dolałam ciepłego mleka sojowego i gotowałam kolejne 15 minut. Podczas całego procesu gotowania, należy pamiętać o regularnym mieszaniu maku, by się nie przypalił.
Na koniec dodałam cukier i gotowałam jeszcze ok. 10 minut. Ugotowana masa powinna być bardzo gęsta, ale nie całkiem sucha. Dzielimy ją na dwie części. Jedną połowę wlewamy do słoika i zakręcamy, drugą do miseczki. Obie chłodzimy. Tę w słoiku wstawiamy do lodówki. Można ją wykorzystać w ciągu tygodnia. 

Wiśnie:
Wiśnie wrzuciłam na patelnię, dodałam cukier i smażyłam co jakiś czas mieszając przez 8-10 minut.  Usmażone owoce wlałam wraz z sokiem na sitko, odcedzając sok do miseczki. Powstanie z niego lukier.

Ciasto podzieliłam na dwie części, każdą rozwałkowałam na prostokąt o bokach 30/20 cm.

Pierwszy prostokąt ustawiłam dłuższym bokiem ze swojej strony. Na niemal całej powierzchni rozsmarowałam połowę  pozostawionej w misce masy makowej, zostawiając 1 cm margines na dłuższym boku od swojej strony  oraz 2,5 cm margines na przeciwnym dłuższym boku. Na maku rozłożyłam połowę wiśni. Zwinęłam ostrożnie w dość ścisłą roladę, poczynając od bliższego mi boku. Przeniosłam ostrożnie na deskę do krojenia i ostrym nożem pocięłam na plastry o grubości 1-1,5 cm. Plastry brała delikatnie w dłonie i układałam przeciętą powierzchnią do góry, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując spore odstępy między nimi. Każdą drożdżówkę spłaszczałam nieco otwartą dłonią. Z drugą porcją ciasta postąpiłam identycznie. Pozostawiłam ciastka w ciepłym miejscu na 45 minut do wyrastania. 

Piekarnik rozgrzałam do  200 stopni C, wstawiałam blachę do pieca i piekłam po 8-12 minut każdą partię. 

Sok z wiśni doprawiłam 1/5 łyżeczki cynamonu, dodałam  1 łyżkę wody oraz 2 łyżki cukru pudru i dobrze wymieszałam. Lukrem dekorowałam jeszcze ciepłe drożdżówki, następnie posypując je posiekanymi płatkami migdałów.


środa, 12 grudnia 2018

Wegańskie pulpety grzybowe z sosem tymiankowym


  

Pewnie są wśród Was osoby, które albo nie jedzą mięsa, albo też w święta będą w swoim domu podejmować gości, którzy są wegetarianami bądź weganami.
Większość pewnie głowi się nad menu, bo chcielibyście podać coś eleganckiego, odświętnego, pysznego i kojarzącego się wyraźnie ze świętami.
Jeśli już próbowaliście moich wegańskich propozycji na grzeszne jedzenie, to wiecie że daję radę ogarnąć temat.
Naprawdę długo myślałam nad tym świątecznym przepisem, bo chciałam żeby można było z dumą podać go nawet babci, która w święta przyzwyczajona jest do jadania np. pieczonej kaczki. Chciałam uzyskać prawdziwy, domowy, świąteczny posiłek. Myślę, że zadanie zostało wykonane wzorowo.
Grzybowe pulpety, a do tego koniecznie gęsty i aromatyczny sos tymiankowy z białym winem oraz puree ziemniaczane. Jestem naprawdę dumna z tego przepisu.

To co ważne, to moment przygotowania masy na pulpety. Należy ją zrobić dzień wcześniej. Powinna leżeć przez noc w lodówce, by stężeć. Pamiętajcie, że nie ma tu jajka, a grzyby są dość wilgotne. Uprzedzam pytanie i tak, nie trzeba kupować mąki owsianej jeśli macie możliwość zmielenia płatków na pył, np, w młynku do kawy. Jednak dodatek osianej mąki jest konieczny, by uzyskać pożądaną konsystencję pulpetów i zapobiec ich rozpadaniu się podczas smażenia lub pieczenia. Po uformowaniu nie pomijajcie, ani nie skracajcie czasu chłodzenia w zamrażalniku (20 minut). To bardzo ważny dla zachowania kształtu pulpetów etap.

To co ważne pulpety są nie tylko wegańskie, ale też bezglutenowe. Jeśli chcecie je podać dzieciom, zrezygnujcie z grzybów suszonych. Dzieci do 11 roku życia, nie powinny w zasadzie jadać grzybów. Od święta mogą zjeść ewentualnie pieczarki. Jeśli zrezygnujecie z grzybów suszonych, niestety pulpety stracą swój elegancki charakter i będą już tylko pulpetami pieczarkowymi, które można zjeść np. z makaronem i sosem pomidorowym ;-)


Jeśli gotujecie większą ilość grzybów to mała podpowiedź. 7g to mniej więcej 2 spore kapelusze podgrzybka. Trochę mało, żeby odpalać kuchenkę. Ale przed świętami gotujecie pewnie więcej grzybów. Wtedy wystarczy wyjąć po 45 minutach dwa kapelusze z garnka z gotującymi się grzybami. odlać 3/4 szklanki wywaru grzybowego i w osobnym garnku dogotować te dwa grzybki z kaszą. 

Pulpety grzybowe - 6 sporych pulpetów:
7g suszonych podgrzybków lub borowików
35g suchej kaszy jaglanej
spora szczypta soli do gotowania kaszy jaglanej
spora szczypta lubczyku suszonego
1/3 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
1/3 łyżeczki pasty miso
1 łyżka sosu sojowego do pieczarek
1/2 małej cebuli
1 łyżeczka oleju rzepakowego
4 łyżeczki mąki owsianej
450g brązowych pieczarek
1/4 łyżeczki soli


Grzyby suszone zalałam wrzątkiem i moczyłam dwie godziny, ale najlepiej namoczyć je dzień wcześniej. Wlałam ostrożnie grzyby z wodą z moczenia do garnka, zostawiając paprochy które zebrały się na dnie. Można też przełożyć grzyby do garnka, a następnie całą wodę z moczenia przelać do garnka przez złożoną gazę.
Dodać jeszcze wody, doprowadzić do wrzenia i gotować 60 minut przy uchylonej pokrywce.

Na 15-17 minut przed końcem gotowania dodać do grzybów opłukaną kilkukrotnie kaszę jaglaną i gotować wszystko razem pod przykryciem. Jeśli jest zbyt dużo płynu, należy na kilka minut przed końcem gotowania odkryć całkiem garnek i gotować co jakiś czas mieszając tak by płyn całkiem odparował. Kaszę i grzyby zostawiam do ostudzenia w odkrytym garnku. Gdy wrzucam kaszę oceniam oczywiście wstępnie ilość płynu, którego w przypadku kaszy jaglanej powinno być mniej więcej 2-2,5 raza tyle co kaszy.

Pieczarki oczyściłam, pokroiłam w duże kawałki. Cebulę obrałam i pokroiłamw duże kawałki. Na oleju podsmażyłam cebulę do czasu, gdy zaczęła robić się złocista. Dodałam pieczarki, sos sojowy i szczyptę soli. Podsmażałam do czasu gdy puściły nieco wody, następnie całkiem odparowałam co jakiś czas mieszając. Pozostawiłam do całkowitego ostudzenia. Zmieliłam wszystkie składniki (ugotowane grzyby, kaszę oraz pieczarki z cebulą) w maszynce do mielenia mięsa, dodałam sól, pastę miso, pieprz, lubczyk oraz mąkę owsianą. Dobrze wymieszałam, przykryłam i wstawiłam do lodówki na noc.


Z masy uformowałam pulpety. Na desce do krojenia położyłam papier do pieczenia, ułożyłam w ostępach pulpety i wstawiłam je na 20 minut do zamrażalnika. Piekarnik rozgrzałam do temperatury 200 stopni C (grzanie góra-dół bez termoobiegu). Wyjęłam pulpety z zamrażalnika, przełożyłam z papierem do naczynia żaroodpornego, skropiłam olejem i wstawiłam do piekarnika. Piekłam przez ok. 30 minut, a w połowie pieczenia, delikatnie obróciłam pulpety na drugą stronę i włączyłam dodatkowo termoobieg.

Podałam gorące z puree ziemniaczanym, sosem tymiankowym i świeżym tymiankiem.

Sos tymiankowy - 2-4 porcje:
3,5 szklanki domowego bulionu warzywnego
1 łyżka oleju rzepakowego
2 szalotki lub 1/2 średniej cebuli
2 ząbki czosnku
4 łyżki białego wina
2 łyżeczki mąki pszennej
6 gałązek świeżego tymianku
2/5 łyżeczki białego pieprzu mielonego
2 spore szczypty soli 

Cebulę i czosnek obrałam i drobno posiekałam. Na oleju podsmażałam cebulę przez ok.2 minuty. Następnie dodałam czosnek i podsmażałam jeszcze chwilę, wlałam wino i zamieszałam. Dodałam bulion, tymianek oraz sól i gotowałam 15 minut na wolnym ogniu. Wyjęłam gałązki tymianku i zmiksowałam blenderem. Aby zagęścić sos oprószałam go kilkukrotnie mąką (użyłam 2 łyżeczek mąki) i mieszałam w tym samym czasie energicznie rózgą, aby nie powstały grudki. Doprawiłam pieprzem  i gotowałam jeszcze 5 minut. Jeśli sos ma być bezglutenowy, można użyć do jego zagęszczenia mąki ryżowej.

Puree ziemniaczane (wegańskie) - 2 porcje:
500g ugotowanych ziemniaków
1/2 szklanki mleka sojowego
1 łyżka oleju rzepakowego
spora szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
sól

Ziemniaki obrać, opłukać, pokroić na duże kawałki i ugotować do miękkości w osolonej wodzie. Odcedzić starannie i pozostawić chwilę by odparowały. Mleko sojowe nieco dodać do ugotowanych ziemniaków, dolać olej, oprószyć gałką muszkatołową i ugnieść starannie tłuczkiem do ziemniaków na gładkie puree.


Oczywiście podczas świątecznego obiadu, nie może zabraknąć jakiegoś odświętnego dodatku warzywnego. Możecie postawić na brukselkę, pieczone buraki, albo duszoną czerwoną kapustę. Klasyczna kapusta z grzybami, również będzie idealnie pasowała.

niedziela, 9 grudnia 2018

Wegański bigos


Dobry bigos to ideał na sylwestrową imprezę oraz pierwszy dzień nowego roku. 
Niektórzy mogą się oburzyć, bo przecież jak bigos, to tylko z mięsem. Jeśli jednak prześledzicie historię bigosu, tak jak zrobiłam to kiedyś ja, to znajdziecie najwcześniejsze przepisy, w których nie dość że nie ma kapusty, to bywa że głównym składnikiem jest ryba. 
U mnie głównym składnikiem są boczniaki, które odpowiednio doprawione i posiekane doskonale udają mięso, a może nawet są od niego smaczniejsze. 

Wegański bigos:

500g boczniaków
1 kopiasta łyżeczka pasty miso (miso shiro)
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
2 łyżeczki wędzonej papryki słodkiej
2 łyżki oleju + 1 łyżka do smażenia
5 łyżek dobrego jasnego sosu sojowego
2 szalotki lub 1 mała cebula

10g suszonych podgrzybków lub borowików
300g kiszonej kapusty
400g poszatkowanej białej kapusty
2 liście laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
10 ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka dobrych powideł śliwkowych

W dużej misce mieszam pastę miso, sos sojowy, wędzoną paprykę, czosnek granulowany, pieprz mielony i 2 łyżki oleju. Do marynaty wrzucam boczniaki i rękoma mieszam bardzo dokładnie, wcierając przyprawy w grzyby. Odstawiam na minimum godzinę.
Cebulę lub szalotki obieram i kroję drobno.
Suszone grzyby zalewam wrzątkiem i namaczam przez godzinę, następnie przelewam do garnka wraz z wodą w której się moczyły, zostawiając odrobinę na dnie, gdyż znajdują się tam drobinki piasku itp.
Do grzybów dolewam szklankę wody, zagotowuję i gotuję pod przykryciem przez godzinę. Odcedzm zachowując wodę z gotowania. Grzyby kroję na kawałki.

Kapustę kiszoną kroję, wrzucam do garnka, zalewam szklanką wody, przykrywam i zagotowuję. Gdy woda zaczyna wrzeć odlewam ją, płuczę kapustę raz jeszcze zimną wodą, dolewam szklankę czystej zimnej wody oraz wywar z gotowania grzybów. Dorzucam liście laurowe, ziarna pieprzu i ziela angielskiego. Gotuję pod przykryciem przez 40 minut. Białą kapustę szatkuję, wrzucam do drugiego garnka, zalewam szklanką wody, doprawiam 1/2 łyżeczki soli i przy uchylonej pokrywce zagotowuję. Gotuję do miękkości ok.20-25 minut. Ugotowaną białą kapustę dorzucam do ugotowanej kiszonej kapusty, dodaję też ugotowane suszone grzyby.
Na dużej patelni rozgrzewam łyżkę oleju, wrzucam zamarynowane boczniaki oraz cebulę i smażę na silnym ogniu przez 7-8 minut co jakiś czas mieszając. Usmażone boczniaki przekładam na talerz, a gdy ostygną siekam ostrym nożem niezbyt drobno. Dorzucam do garnka z kapustami, dodaję powidła śliwkowe i mieszam starannie. Zagotowuję wszystko razem i przy uchylonej pokrywce gotuję jeszcze 15 minut, co jakiś czas mieszając. Wyłączam, przekładam do słoików, zakręcam i zostawiam do ostudzenia. Schładzam w lodówce, a następnego dnia przekładam znów do garnka, podgrzewam, zagotowuję i gotuję ok 15-20 minut. Wtedy też bigos jest gotów do jedzenia.


środa, 5 grudnia 2018

Sałatka z pieczonych buraków z pomarańczą


 Dla mnie już w zasadzie nastała zima, zatem od jakiegoś czasu sięgam po typowe dla tej pory roku warzywa i owoce. Pieczone buraki to zdecydowanie jedna z najlepszych opcji na bazę do zimowej sałatki. Jeśli jak ja jesteście fanami buraków, to upieczcie ich więcej za jednym razem. Można je przechowywać kilka dni w lodówce i w dowolnym momencie zrobić sobie z nich coś pysznego.

Dziś przepis na prostą sałatkę, która smakowała nawet mojej córce.

Sałatka z pieczonego buraka z pomarańczą - składniki na 2 porcje:
2 buraki upieczone w piekarniku
1 pomarańcza
1 awokado
odrobina ulubionej sałaty np. 2 liście radicchio lub sałaty rzymskiej, garść roszponki lub rukoli, ewentualnie garść mieszanych sałat
garść listków świeżej kolendry
1 łyżka oleju słonecznikowego
2 łyżki soku z pomarańczy
sól do smaku
sok z cytryny do skropienia awokado

Małe buraki myję, osuszam, każdą sztukę owijam folią aluminiową i układam na kratce, w piekarniku. Kratka powinna być ustawiona na środkowym poziomie. Włączam piekarnik, ustawiam temperaturę 200 stopni C i piekę od momentu włączenia przez 60 minut. Wyłączam i zostawiam jeszcze na 10 minut w stygnącym piekarniku. Wyjmuję i zostawiam do ostudzenia.

Dwa buraki obieram ze skórki i kroję na duże kawałki. Pomarańczę myję starannie, obieram ze skóry i kroję na pół wzdłuż, tak jak przebiega szypułka, następnie każdą część kroję na pół plastry.  Najwygodniej używa się noża do chleba. 
Listki kolendry wrzucam do miseczki z lodowatą wodą.

Dojrzałe awokado myję, przekrawam na pół, wyjmuję pestkę, obieram ze skóry. Kroję na kawałki, następnie obficie skrapiam sokiem z cytryny i oprószam solą.
Sałatę myję i osuszam.

Na talerzach rozkładam sałatę, dodaję buraki, oprószam odrobiną soli, dodaję pomarańczę oraz awokado. 
W słoiczku mieszam sok z pomarańczy z oliwą. Można dodać 1/4 łyżeczki miodu lub szczyptę cukru trzcinowego oraz szczyptę pieprzu.
Sosem polewam sałatkę, następnie wyjmuję kolendrę z zimnej wody. odsączam delikatnie na ściereczce i posypuję nią sałatkę.