niedziela, 10 stycznia 2016

O śledziu


























Ostatnio sporo czytam o jedzeniu. Tym razem padło na śledzia. Jest na tyle popularny, że ze sporym zaciekawieniem zatopiłam się w dziejach tej ryby.

Pierwsze ślady połowu śledzi na terenach naszego kraju pochodzą z Rzucewa nad zatoką Pucką sprzed mniej więcej 3800 lat. Tam też znaleziono jedyne pochodzące z tamtego okresu szczątki śledzia, świadczące o jego połowach i konsumpcji. Badania wykazały jednak, że był poławiany raczej rzadko i lokalnie. Dopiero w okresie przyjęcia przez Polskę chrześcijaństwa i pojawienia się wraz z nim rozlicznych postów, ryby stały się popularnym produktem. Wraz z tą zmianą popularny oczywiście stał się i śledź. Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że w XI wieku śledź stał się najpopularniejszą rybą morską, którą poławiano również w celach handlowych. Śledzie jadano nie tylko na pomorzu. Transportowane były nawet do najodleglejszych zakątków kraju. Było to możliwe między innymi dzięki odpowiednim metodom zabezpieczania ryb przed zepsuciem. Kto czytał mój wcześniejszy post o anchois, zna już dobrze metody konserwacji ryb. Śledzie konserwowano, więc dokładnie w ten sam sposób. Tuszki solono i warstwami układano w pojemnikach. Znaleziono jednak dowody na to że śledzie również wędzono. Śledź choć nie zawsze w historii był najpopularniejszą rybą (w pewnych okresach deklasował go dorsz) to jednak mocno zakotwiczył się nie tylko w sferze kulinarnej. W szczególności na pomorzu stał się istotnym elementem folkloru, którym jest zresztą po dzień dzisiejszy.
Tym, którzy mają ochotę na więcej gorąco polecam książkę "Śledź a sprawa polska" materiały z konferencji, Kołobrzeg, 12 września 2014 r. / pod red. Andrzeja Chludzińskiego.

Fani śledzia niechaj mają się na baczności, bo lada dzień na blogu pojawi się fantastyczny przepis z wykorzystaniem śledzia.





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz