piątek, 23 października 2015

Lody pistacjowe i domowe wafelki do lodów



















































W moim życiu jest wiele pięknych wspomnień związanych z lodami i myślę że każdy z nostalgią wraca do dzieciństwa wspominając jakiś ich smak.
Ja mam takich wspomnień sporo i bardzo chciałabym się nimi podzielić. Od maleńkości jeździłam latem zawsze w to samo miejsce, na wieś nieopodal Bukowiny i Białki Tatrzańskiej, gdzie mogłam jeździć na furze pełnej siana, kopać grule i jeść najsłodsze maliny prosto z krzaka, rozgrzane letnim słońcem. Pamiętam jeden taki ciepły letni dzień, kiedy poszłam z córką gospodarzy w głąb lasu na maliny. Tam w ciemnej gęstwinie nagle wyłoniła się wielka polana zarośnięta zagmatwanymi malinowymi krzakami. W malinowym chruśniaku chciałoby się rzec na to wspomnienie. Zbierałyśmy pełne słoiki, a później jej mama utarła maliny z cukrem i zamroziła w kubeczkach po kupnych lodach. Nie zapomnę do końca życia tej słodyczy i cudownego aromatu malin, które nijak nie mają się do tych, które współcześnie można kupić latem na straganach. 
Kiedy byłam dzieckiem, w moim rodzinnym mieście, nieopodal domu był sklep, gdzie można było kupić przemysłowo przygotowane lody podobne do sorbetu. Zrobione były z niezbyt dobrze rozdrobnionych truskawek wymieszanych z cukrem. Wszystkie dzieciaki z podwórka biegały kilka razy dziennie do sklepu z drobniakami, żeby kupić sobie kubek mrożonych truskawek. 
Pamiętam siebie jako dwunastoletnią dziewczynkę, jak idę nadmorskim bulwarem w małej tureckiej miejscowości, a wąsaty sprzedawca lodów nawołuje do nas donośnym głosem „dondurma!!dondurma!!”. Chwilę później dostaję ogromny wafelek, a w nim kilkanaście małych kulek  o różnych smakach, które zachwycały również pięknymi kolorami. 
Kilka lat później był samotne wyprawy do Zakopanego i lody różane w małej cukierni w podwórku. Wspominam też pierwsze lody mojej córki, które właśnie tam jadła - czekoladowe i truskawkowe. Albo te, na które zabierał całą rodzinę mój tata, właśnie w Zakopanym, gdzie podawano ówcześnie najsmaczniejsze desery lodowe na bogato. 
Gdy uczestniczyłam w targach turystycznych w Hiszpanii,  w jednej z goszczących nas restauracji zostaliśmy poczęstowani lodami parmezanowymi. Było to jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń kulinarnych jakie dotychczas przeżyłam. Pierwsza łyżeczka nieśmiało wsunięta do ust nie zaskoczyła niczym, ot zwykłe śmietankowe lody, dopiero kiedy druga rozpuściła się na moim języku poczułam jak dociera do mnie smak parmezanu. 
Lody w głowie znajdują się w szufladzie ze słodkim smakiem, a tu zupełnie niespodziewanie zaczynam czuć coraz intensywniej ujawniający się, wyrazisty smak sera. Najciekawszym był moment w którym poczułam w moim ciele jakąś niewiarygodną walkę między tym czego mózg się spodziewał, a co otrzymał.  Ze względu na moc cudownych wspomnień postanowiłam, że bez względu na pogodę, porę roku i nastrój co dwa tygodnie przygotuję domowe lody dla rodziny.   
Niech ta tradycja stanie się również naszą wspólną. Będę zatem dzieliła się przepisami. A już dziś pierwszy przepis. Z kolejnym pojawi się historia lodów, nad którą właśnie pracuję. 

Kilka dni temu pokazałam przepis na pastę pistacjową. Tym razem przygotowywałam ją właśnie z myślą o lodach pistacjowych. 



Przygotowanie lodów pistacjowych z tego przepisu najlepiej podzielić sobie na dwa dni ponieważ są dość pracochłonne. Najpierw przygotowuję pastę pistacjową (masło pistacjowe), które jest bazą smakową do lodów, drugiego dnia przygotowuję lody, a kiedy się mrożą przygotowuję pyszne, domowe, chrupiące wafelki do lodów. Pastę pistacjową przygotowuję raz w miesiącu, specjalnie dla mojej córki jako słodki dodatek do rogalika. Tylko raz, ponieważ wymaga bardzo dużo pracy i bardzo cierpią przy jej produkcji moje palce.



Lody pistacjowe 

275g śmietanki 36% tłuszczu
180g pasty pistacjowej
2 żółtka (pozostałe białka przydadzą się do przygotowania wafelków do lodów)
1 całe jajko
2 łyżki cukru
2 łyżki posiekanych pistacji do dekoracji

Zaczynam od przygotowania sobie miski, którą położę na garnku z gotującą się wodą, ponieważ bazę z jaj i cukru przygotuje się w kąpieli wodnej. Do miski wbijam jajko oraz żółtka, dodaję cukier i umieszczam na garnku z gotującą się wodą. Ubijam rózgą (można mikserem) przez 7 minut, aż masa stanie się jednolita, jasna i być może nieco puszysta. Po tym czasie zdejmuję z garnka i mieszam rózgą jeszcze kilka minut aż masa ostygnie. 
Mikserem ubijam śmietankę na sztywno. 
Do masy z jaj i cukru dodaję pastę pistacjową  i mieszam dokładnie mikserem, następnie dodaję ubitą śmietanę i mieszam raz jeszcze dokładnie. Przekładam masę do foremki, przykrywam folią spożywczą i wstawiam do zamrażalnika na minimum 5 godzin. Po pierwszej godzinie mrożenia wyciągam i mieszam łyżką (nie zawsze to robię a lody są ok).



Można ewentualnie do masy dodać 3-4 łyżki skoncentrowanego soku ze szpinaku aby lody miały intensywnie zielony kolor. Aby go uzyskać potrzebujemy odmrozić sześć kostek szpinaku w liściach. Następnie należy odcisnąć sok i odparować go z dodatkiem kilku kropel soku z cytryny. Gdy zmniejszy objętość o połowę można go schłodzić i użyć do zabarwienia lodów. Można też użyć barwnika spożywczego, ale szczerze nie polecam tej opcji. Lepiej by lody miały naturalny kolor, a przy tym nie były doładowane chemicznymi dodatkami. 

Jeśli chodzi o domowe wafelki do lodów to nie jestem geniuszem, który wymyślił ich recepturę. Znalazłam przepis w internecie i po drobnych zmianach korzystam z wielkim zadowoleniem.

Wafelki do lodów


2 białka
85g cukru kryształu
90g mąki pszennej
szczypta soli
2 łyżki roztopionego masła




Białka ucieram z cukrem, następnie dodaję połowę mąki i mieszam do czasu powstania jednolitej gładkiej masy. Dodaję masło i ponownie mieszam do czasu gdy masa znów się ujednolici. 
Na koniec dodaję sól oraz pozostałą mąkę i mieszam raz jeszcze do momentu gdy ciasto stanie się jednolite i gładkie. 
Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Na blasze rozkładam papier do pieczenia. Następnie nakładam na niego porcje ciasta (po ok. 1-1,5 łyżki na wafelek) i rozsmarowuję tworząc koła z cienkiej warstwy o średnicy 15-16cm każde. Na jednym kawałku papieru mieszczą się dwa takie koła. Piekę po 7-10 minut, aż zaczynają się rumienić z wierzchu. Natychmiast po wyjęciu, na gorąco formuję w rożki i zostawiałam by ostygły. Przyznam że nie miałam profesjonalnego sprzętu, więc podkradłam córce z piaskownicy dwa plastikowe rożki do robienia piaskowych lodów, wymyłam je, wyparzyłam i na nich formowałam wafelki. Można zrobić stożki z folii aluminiowej i na nich formować wafle. 

Kiedy wafelki gotowe, a lody dobrze zmrożone, nakładam po 2-3 gałki do rożka i dekoruję posiekanymi pistacjami.
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz