środa, 30 grudnia 2015

Zupa cebulowa















































Na dworze coraz chłodniej. Rozgrzewające, sycące zupy to idealny posiłek na zimowe dni.
Jedną z moich ulubionych jest francuska zupa cebulowa. Kilka prostych składników łączy się w niej w wykwintny posiłek.
Jest prosta w wykonaniu, choć czasochłonna, bo karmelizowanie cebuli to dość długi proces, w którym musimy uczestniczyć. Gwarantuję jednak, że warto.
Tych, którzy znają już smak tej zupy, przekonywać nie muszę.
Wywar jarzynowy przygotujcie koniecznie domowy. Wystarczy 2-2,5 litra wody, 2 marchewki, pietruszka, kawałek, selera, biała część pora, 2 ząbki czosnku, łyżeczka ziaren pieprzu i łyżeczka oleju roślinnego. Warzywa należy obrać, wypłukać i wrzucić razem z pieprzem do zimnej wody, dolać olej, dosypać łyżeczkę soli i gotować na wolnym ogniu 1-1,5 godziny.

zupa cebulowa (4-5 porcji):
800g cebuli
1 litr wywaru warzywnego
100g białego wytrawnego wina
50g masła
2 łyżki oliwy z oliwek
90g sera gruyere
5 kromek bagietki o grubości ok. 2cm
świeży tymianek

Cebulę obrać i pokroić w piórka. Do dużego rondla wlać oliwę, dodać masło oraz cebulę. Cebulę smażyć przez około godzinę na wolnym ogniu co jakiś czas mieszając. Na koniec powinna stać się złoto-brązowa, miękka i bardzo słodka. Nie można dopuścić do przypalenia się choćby kawałka cebuli.
Karmelizowaną cebulę zalać winem i dusić ok 1-2 minut, następnie wlać bulion i doprowadzić do wrzenia. Gotować ok.30 minut, co jakiś czas mieszając.
Jedną mini bagietkę pokroić na 4-5 grubszych kromek. Piekarnik ustawić na 200°C, najlepiej funkcję grill lub grzanie od góry. Włożyć kromki bagietki i podpiekać niezbyt długo,jedynie do czasu kiedy staną się chrupkie. Zupę wlać do małych miseczek żaroodpornych,ułożyć je na blasze, na każdej porcji zupy ułożyć grzankę, posypać startym serem i wstawić do pieca. Zapiekać kilka minut do czasu kiedy ser się zapiecze. Podawać gorące posypane świeżym tymiankiem.

niedziela, 20 grudnia 2015

Uszka z grzybami
















































Wigilia już wkrótce. Dziś sprawdzony przepis na uszka z farszem grzybowym.

Uszka z grzybami - składniki na 68-70 sztuk:
farsz grzybowy z lubczykiem:
50g suszonych grzybów (podgrzybki lub borowiki)
2 małe cebule
2 łyżki masła
sól, pieprz do smaku
2-3 szczypty suszonego lubczyku.
3 łyżki bułki tartej

ciasto: 
270g mąki pszennej
110g gorącej wody
1 żółtko dużego jajka (białko zachować do zlepiania pierogów)

Farsz najlepiej przygotować dzień wcześniej, wstawić do lodówki i dobrze schłodzić. Jeśli nie zdążymy schładzamy przynajmniej godzinę w dniu przygotowywania uszek.
Wieczorem zalać suszone grzyby gorąc wodą (1,5-2 szklanki), przykryć i zostawić na noc do namoczenia. Rano doprowadzić do wrzenia i gotować ok. 1,5 godziny. Ugotowane grzyby odcedzić zachowując wywar (można wykorzystać go jako dodatek do barszczu lub bigosu).
Cebule obrać, pokroić w bardzo drobna kosteczkę. Cebulę wrzucić do rondla, dodać masło i na wolnym ogniu smażyć, co jakiś czas mieszając do momentu gdy cebula stanie się lekko złocista. Grzyby zmielić w maszynce do mięsa (ewentualnie można bardzo drobno posiekać). Do grzybów dodać cebule, bułkę tartą i doprawić całość do smaku solą oraz pieprzem. Dodać lubczyk i dobrze wymieszać. Farsz schłodzić.

Mąkę przesiać do miski. Jajo rozbić i oddzielić żółtko od białka. Białko zachować do lepienia uszek, żółtko dodać do mąki i zamieszać. Dolać gorącą wodę i wymieszać łyżką, następnie zagnieść ciasto i wyrabiać je do czasu otrzymania gładkiej kulki elastycznego ciasta. Ciasto podzielić na dwie części, jedną z nich zawinąć w ściereczkę i odłożyć. Pozostałą rozwałkować na cienki placek, w razie potrzeby podsypując mąką.
Wykrawać małe kółka o średnicy ok. 5cm. Brzeg każdego kółka z ciasta smarować białkiem, nakładać małą łyżeczką porcję farszu (ok.1/3-1/2 łyżeczki) zlepiać jak tradycyjne pierogi po czym zawijać na palcu i zlepiać końce tak by powstało uszko.
W ten sposób postępować do czasu wykorzystania całego płatu ciasta. Z pozostałym ciastem postąpić w ten sam sposób.

Jeśli uszka mają oczekiwać na gotowanie dłużej niż 10 minut, należy przykryć je szczelnie ściereczką. Można je również zamrozić.
Aby zamrozić uszka należy oprószyć deskę mąką, ułożyć na niej uszka tak by nie stykały się ze sobą
i wstawić do zamrażalnika. Po kilku godzinach, gdy są już zamrożone należy przesypać je do woreczka i przechowywać w zamrażalniku do czasu gotowania.
Tak zamrożone pierogi wrzucamy bezpośrednio na osolony wrzątek i gotujemy jak świeże czyli 1-3 minuty od wypłynięcia.





piątek, 18 grudnia 2015

Śledzie pomidorowo-korzenne














































Śledzie to coś czego nie powinno zabraknąć na świątecznym stole.
Dziś propozycja dla tych, którzy oprócz śledzia lubią korzenny aromat świąt.



Śledź pomidorowo-korzenny:
250g filetów śledziowych a`la matias (kupuję na tacce w oleju)
2 średnie cebula
8 łyżek oleju rzepakowego lub słonecznikowego
2 łyżki miodu
4 łyżki octu jabłkowego
4 łyżki koncentratu pomidorowego
3-4 szczypty soli
2/3 łyżeczki sproszkowanego imbiru
20 ziaren czarnego pieprzu
20 ziaren kolendry
4 ziarna ziela angielskiego
2 liście laurowe
2/3 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
2 szczypty mielonej gałki muszkatołowej
4 całe goździki


Cebule obrać i pokroić w kosteczkę. Cebulę zeszklić na oleju następnie dodać miód, goździki, pieprz, ziele angielskie, kolendrę i liście laurowe. Dusić wszystko razem przez chwilę, następnie dodać ocet, pozostałe przyprawy oraz koncentrat pomidorowy i zagotować. Wyłączyć palnik i pozostawić do ostudzenia. Śledzie odsączyć z oleju, pokroić na kawałki. Do słoika nakładać warstwę sosu, następnie warstwę śledzi, kolejną warstwę sosu, aż do skończenia się składników (pamiętając by na wierzchu był sos) Szczelnie zamknąć i odstawić do lodówki na minimum 2 dni.




środa, 16 grudnia 2015

Rolady wołowe
















































Śląski niedzielny obiad nie obejdzie się bez rolad. W moim rodzinnym domu to tata zawsze robił rolady i przyznam szczerze, że dopiero jako dorosła osoba doceniłam ich smak. Ja idąc w jego ślady dodaję do środka kawałki kiszonego ogórka, cebulę, słoninę oraz boczek. Jednym z częstszych problemów przy robieniu rolad jest dobór mięsa ponieważ czasem trudno jest zakupić kawałek wołowiny z którego uda się wykroić takiej wielkości plastry mięsa, które po rozbiciu będą odpowiednio duże. Rolada na zdjęciu zrobiona jest z dwóch połączonych, wąskich płatów mięsa, więc nie poddawajcie się. Ja na swoje rolady kupiłam górną zrazową. Na rolady nada się również dolna zrazowa, krzyżowa, a na mniejsze rolady ligawa. Co do rolad? Koniecznie kluski, mogą być śląskie, mogą być kopytka. No i oczywiście królowa śląskiego stołu - modro kapusta.

Rolady wołowe (zrazy zawijane) - składniki na 4 rolady, w razie potrzeby odpowiednio zwielokrotnić ilość składników:
600g wołowiny (górna zrazowa, dolna zrazową bądź krzyżowa)
1 mały ogórek kiszony
1/2 małej cebuli
20-30g słoniny wędzonej
30-40g boczku wędzonego
4 łyżeczki musztardy 
sól, świeżo zmielony czarny pieprz
2 łyżki oleju roślinnego (można użyć też smalcu lub masła klarowanego)


W zależności od kawałka mięsa jaki kupimy, kroimy go na 4 lub 8 niezbyt grubych plastrów.
Rozbijamy dokładnie każdy plaster mięsa. Jeśli mamy cztery dość duże płaty mięsa zwijamy je pojedynczo w rolady. Jeśli mamy 8 węższych płatów używamy do każdej rolady po dwa złączone. Jest to nieco trudniejsza sytuacja.
Mięso osolić z dwóch stron. Jeśli używamy dwóch płatów na jedną roladę należy je rozłożyć tak by jeden nachodził nieco na drugi (ok 0.5-1 cm) i docisnąć łączenie. Posypać pieprzem, posmarować łyżeczką musztardy i nałożyć po kilka słupków ogórka, słoniny i boczku oraz kilka kawałeczków cebuli. Boki nieco założyć do środka by przytrzymać nadzienie i zwijać roladę od siebie tak by zamknąć w niej cały farsz. Związać biała bawełnianą nitką lub spiąć wykałaczkami w taki sposób by rolady się nie rozwinęły podczas smażenia.W dużym rondlu rozgrzać olej. Na rozgrzany tłuszcz kłaść rolady spiętym miejscem do dołu i obsmażyć na rumiano z każdej strony.
Podlać niewielką ilością wody, zmniejszyć ogień i dusić pod przykryciem do miękkości pamiętając by co jakiś czas uzupełnić wodę. Rolady duszą się ok 1,5-2 godzin. Gdy są miękkie, wyjąć je na półmisek, a sos który powstał w garnku zredukować (gotować co jakiś czas mieszając, aż mocno zgęstnieje).
W zredukowanym sosie przed podaniem podgrzać rolady.
Podawać z kluskami polanymi sosem oraz czerwoną kapustą.

sobota, 12 grudnia 2015

Bigos















































Bigos to jedna z tych potraw, które przychodzą na myśl jako pierwsze kiedy chcemy opowiedzieć o kuchni polskiej. Każdy ma swój przepis na bigos i często jest to receptura, którą wyniósł jeszcze z domu rodzinnego. Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na tę potrawę i w każdym domu bigos oczywiście smakuje nieco inaczej. Ja postanowiłam przyjrzeć się historii i dziejom bigosu, ponieważ ciekawa byłam jak ewoluował na przestrzeni wieków.
Zaczęłam poszukiwania bigosu w najstarszej polskiej książce kucharskiej, a mianowicie „Compendium ferculorum, albo zebranie potraw”  autorstwa Stanisława Czernieckiego . To dzieło traktujące kompleksowo o sztuce kulinarnej pochodzi z 1682 roku i ukazuje na swoich kartach bardzo wiele przepisów pochodzących z tamtego okresu. Natrafiłam tam oczywiście na przepisy, które przedstawiają początek dziejów bigosu.  Bigosek Karpiowy i Bigosek Holenderski to pierwsze na które się natknęłam i nie dość że potrawy te sporządzone są z ryb to na próżno szukać w nich kapusty, która jest jedną z kluczowych ingrediencji we współczesnych przepisach na tę potrawę. Bigosek karpiowy sporządzony był z karpia i cebuli z dodatkiem korzennych przypraw m.in. cynamonu oraz pieprzu,  oliwy bądź niesolonego masła, wina i octu winnego, cukru i rodzynek. Należało idąc za autorem posiekać dobrze mięso ryby oraz cebulę i przesmażyć razem doprawiając sowicie wymienionymi przyprawami. Ale to nie jedyne receptury na bigos w tej zacnej książce. Można znaleźć w niej jeszcze między innymi bigosek ze szpikiem czy bigosek kapłoni. W podobnym okresie powstał także „Bankiet włoski” Wacława Potockiego (ur.1625 – zm.1696), w którym to możemy przeczytać następujący fragment
Już czeladź po obiedzie: “Złodzieje, czemuście
Zjedli?” “Jeszcze została słonina w kapuście,
Jest i bigos cielęcy.” A ja krzyknę głosem:
,,Dawaj po włoskiej uczcie kapustę z bigosem!”
Walę łyżką oboje

Ten fragment pozwala wnioskować że bigos został podany z kapustą jako dodatkiem, w przeciwieństwie do współczesnej wersji tej potrawy. Pewnie właśnie przy takiej okazji okazało się że z połączenia bigosu (czyli w tamtym okresie po prostu potrawy z posiekanego mięsa bądź ryby) z kapustą powstaje nowe, pyszne danie.
Wojciech Wielądko w swoim „Kucharzu doskonałym” wydanym w 1783 roku podaje taki przepis na bigos wołowy:
Bigos z mięsa wołowego
na przydatek
Usiekaj drobno trzy albo cztery cebulki, włóż w rondel, z masłem zagotuj, wsyp szczubeć mąki, przyrumień, wlej bulionu, szklankę wina, osól, opieprz, wysadź sos dobrze, włóż bigos krajany, zagotuj dla nabrania smaku z cebulą, na wydaniu włóż łyżkę musztardy, z odrobiną octu.
Zaś Jędrzej Kitowicz (ur.1727 – zm.1804) w swoim dziele zatytułowanym „Opis obyczajów za panowania Augusta III” pisał tak:
W pierwszym zwyczaju staroświeckim, na początku panowania Augusta III jeszcze trwającym, nie było zbyt wykwintnych potraw. Rosół, barszcz, sztuka mięsa, bigos z kapustą, z różnego mięsiwa kawalcami, kiełbasą i słoniną, drobno pokrajanymi i z kapustą kwaśną pomięszanymi, i nazywano to bigosem hultajskim
Wygląda więc na to, że w połowie XVIII wieku, w czasach saskich znany był już bigos z kapustą i w zasadzie był już tym bigosem który przetrwał do dzisiejszych czasów. Ów opis pochodził o dziwo z rozdziału zatytułowanego „potrawy staroświeckie”.
W późniejszych publikacjach stworzonych przez Lucynę Ćwierczakiewiczową oraz Monatową znajdziemy już przepisy na bigos z dodatkiem kapusty.
Bigos przeszedł więc wiele transformacji. Można do niego dodawać samą kiszoną kapustę bądź mieszankę białej kapusty z kiszoną. W różnym stosunku w zależności od upodobań. Mięso i wędliny dodajemy różnorodne, a czym większa rozmaitość tym smaczniejszy później otrzymamy bigos. Przyprawy w postaci pieprzu, listka laurowego, ziela angielskiego czy jałowca ale również suszone lub świeże grzyby leśne, suszone lub jeszcze lepiej wędzone śliwki, jabłka, rodzynki, wino czy śliwowica. Ile bigosów tyle różnych kombinacji. Ja dziś zapraszam Was na jeden z moich bigosów. Piszę "jeden z bigosów" ponieważ jest to jednak z tych potraw, z którymi dużo eksperymentuję. Ten przepis to dość podstawowa wersja, która jest polem do dalszych prób. Jest prosty, pyszny i bez trudu przygotuje go nawet ten, kto jeszcze nigdy nie próbował samodzielnie gotować tej potrawy.


Bigos:
1,2 kg poszatkowanej białej kapusty
800g kapusty kiszonej
2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
10-12 ziaren ziela angielskiego
6-8 listków laurowych
1,5 łyżeczki soli
40g suszonych grzybów
300g kiełbasy kruchej, wiejskiej, mocno pachnącej dymem
500g udźca wołowego
3 ząbki czosnku
3 małe cebule
250g boczku wędzonego
100-200ml czerwonego wytrawnego wina


Grzyby wieczorem zalać 2-3 szklankami wrzątku, przykryć i odstawić na noc do namoczenia.
Rano ugotować grzyby w wodzie, w której się moczyły. Grzyby gotować na wolnym ogniu pod przykryciem, przez ok. 1,5 godziny. Ugotowane grzyby odcedzić na bardzo gęstym sicie. Wywar zachować! Kiedy zlewamy końcówkę wywaru pozostawiamy w garnku, ponieważ może znajdować się tam pył i piasek.Ostudzone grzyby pokroić, ale niezbyt drobno. W bigosie muszą być widoczne i wyczuwalne kawałki grzybów.
Wołowinę umyć, natrzeć solą. Czosnek obrać i pokroić na plasterki. Do garnka nalać niewielką ilość wody. Ułożyć w garnku wołowinę, obłożyć plastrami czosnku, przykryć i dusić do miękkości na wolnym ogniu przez ok.2 godziny. Sprawdzać co jakiś czas czy nie trzeba dolać nieco wody. Uduszoną wołowinę wyjąć z garnka, przestudzić, zdjąć z niej czosnek i pokroić mięso na kawałeczki.
Kapustę białą rozroić, opłukać i poszatkować. Odważyć niezbędną ilość. Kapustę przełożyć do dużego garnka, dolać 3-4 szklanki wody, dodać 1,5 łyżeczki soli, pieprz, ziele angielskie i listki laurowe. Przykryć, doprowadzić do wrzenia i gotować przez ok. 30-40 minut.
Kapustę kiszoną odcisnąć z soku i spróbować czy nie jest zbyt kwaśna.
Kapustę kiszoną pokroić, wrzucić do garnka, zalać 3 szklankami wody, zagotować. Jeśli była zbyt kwaśna w tym momencie gdy się zagotuje należy odlać wodę z garnka, wlać świeżą i ponownie zagotować. Kapustę gotować 30-45 minut pod przykryciem. Na ostatnie 5-10 minut można ją odkryć by część wody odparowała.
Z boczku odciąć skórę, pokroić do dość drobno. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Kiełbasę umyć, zedrzeć osłonkę i pokroić w półplasterki.
Na patelni podsmażać boczek, mieszając go co jakiś czas. Gdy wytopi się z niego tłuszcz dodać cebulę i smażyć mieszając do czasu gdy cebula zmięknie i stanie się złocista. Na koniec dodać kiełbasę i dokładnie wymieszać.
Do garnka z białą kapustą dodać zawartość patelni (boczek, cebulę oraz kiełbasę), następnie wlać sos, który powstał podczas duszenia wołowiny oraz posiekane mięso. Dodać pokrojone grzyby oraz wywar grzybowy. Na końcu dołożyć ugotowaną kiszoną kapustę oraz resztę nie odparowanej wody, w której się gotowała oraz chlust czerwonego wina (można pominąć, ale bardzo korzystnie wpływa na smak). Wszystko razem starannie wymieszać, doprowadzić pod przykryciem do wrzenia, następnie odkryć i gotować co jakiś czas mieszając przez 10-15 minut. Wyłączyć palnik i pozostawić do wystudzenia. Gdy bigos całkiem ostygnie przykryć garnek folią spożywczą, umytą u wysuszoną pokrywką nakryć całość i wstawić do lodówki na noc. Kolejnego dnia rano wyjąć bigos, odkryć, zagotować i gotować na wolnym ogniu mieszając przez ok. 10-15 minut. Ponownie ostudzić, przykryć jak poprzedniego dnia, schłodzić przez noc w lodówce. Trzeciego dnia rano ponownie wyjąć i zagotować. Wtedy też bigos jest gotowy. Z tego przepisu otrzymacie naprawdę wielki garnek bigosu. Można go przechowywać w słoikach. W tym celu do wyparzonych i wysuszonych słoików przełożyć gorący bigos, zakręcić i zostawić do ostudzenia, następnie wstawić do lodówki. Tak zabezpieczony bigos jest dobry przez około tydzień. Można też przełożyć bigos do plastikowych pojemników i po ostudzeniu zamrozić.

Bigos można podawać z dobrym chlebem (najlepiej domowym, na zakwasie) albo wymieszany z łazankami.

środa, 9 grudnia 2015

Podpłomyki z porem i bryndzą






Wszyscy znamy różnego rodzaju płaskie chlebki, które są tradycyjnym, prostym i zupełnie podstawowym rodzajem pieczywa. Jak ziemia długa i szeroka różne narody przygotowują zupełnie podobne do siebie płaskie chleby, które są świetnym dodatkiem do różnych potraw jak również doskonałą bazą do przygotowywania ciekawych „kanapek” i  zawijańców.

Zacznę może od tego że podstawą wszystkich tego rodzaju wypieków jest oczywiście mąka i woda. Dodatkowo mogą się w nich znaleźć sól, cukier, drożdże, rozmaite tłuszcze jak olej, oliwa czy smalec oraz fermentowane przetwory mleczne. 
Wpierw wypiekane były na rozgrzanych w ogniu kamieniach, później na blachach, a także w specjalnych piecach.
Bez względu na to skąd pochodzą i jaka jest ich receptura zawsze są pyszne i bardzo proste w wykonaniu. W Indiach to między innymi chlebki naan, które towarzyszą potrawom curry, w Meksyku wszędobylskie tortille, w które zawija się mięsne i warzywne farsze obficie doprawione chili, świeżą kolendrą i sokiem z limonki, pyszne są również ormiańskie lawasze. Włosi z kolei mają swoją piadinę, która wspaniale smakuje wypełniona mozzarellą, słodkimi pomidorami i świeżą bazylią.
Często zachwycamy się nimi zapominając, że my również mamy swoje, rodzime płaskie chleby. 
Podpłomyki, bo o nich mowa, to pierwsze pieczywo przygotowywane przez plemiona słowiańskie. Trzeba wiedzieć, że podpłomyki pieczono nie tylko z mąki pszennej, ale również żytniej. Kiedy powstały do ich wypieku  wykorzystywano jedynie mąkę razową ponieważ używając żaren młyńskich nie było możliwości uzyskania jasnej mąki. Teraz jednak możemy użyć również tej oczyszczonej, a efekt będzie równie smaczny. Podstawowe wypiekane przez Słowian podpłomyki były sporządzone jedynie z mąki i wody. Mąka pszenna mogła być także mieszana z innymi mąkami, zależnie od aktualnej dostępności.  
Wodę można zastąpić zsiadłym mlekiem co korzystnie wpływa na strukturę podpłomyków. Jeśli chcemy urozmaicić smak naszych podpłomyków warto dodać  czarnuszki, mięty czy kminku. Zaczynam dziś dla Was przygodę z podpłomykami. Eksperymentować będę nie tylko z samym pieczywem, ale również ich wykorzystaniem.
Oto również lista kilku innych chlebków tego rodzaju z różnych zakątków świata*: Flatbrød (Norwegia), Flatkaka (Islandia), Tunnbröd (Szwecja), Aish Merahrah(Egipt), Lahoh (Jemen, Somalia).

Tymczasem pozostawiam dla Was przepis na podpłomyki pszenne z dodatkiem zsiadłego mleka oraz przepis z ich wykorzystaniem. Mam nadzieję, że spróbujecie.

Podpłomyki pszenne (2 placki):
100g mąki pszennej (typ 550, 650 lub chlebowa)
50g zsiadłego mleka
szczypta soli
gdyby ciasto było zbyt suche dodatkowo 1-2 łyżki zimnej wody

Mąkę przesiać do miski, dosypać sól, dodać zsiadłe mleko. Wymieszać składniki łyżką, a gdyby zaszła potrzeba dodać wody. Zagnieść ciasto i odstawić pod przykryciem na 10 minut. 
Ciasto podzielić na dwie części. Podsypując mąką rozwałkować każdą na cienki placek. Smażyć podpłomyki na suchej patelni po 1-2 minuty z każdej strony. Sprawdzamy spód placka, gdy pojawią się na nim liczne ciemne plamki odwracamy go na drugą stronę i znów smażymy do czasu pojawienia się ciemnych, przypieczonych plam.

To jest wersja podstawowa. Na taki podpłomyk można nałożyć cokolwiek i zjeść. Można maczać w sosie, można również jak ja to zrobiłam tym razem zapiec go pod grillem w piekarniku z ulubionymi dodatkami.

Podpłomyki z porem i bryndzą:
 1/2 białej części pora
60 g bryndzy
sól, czarny pieprz mielony


Pora rozkroić wzdłuż, opłukać wewnętrzne warstwy. Pokroić w drobną kostkę. Rozgrzewamy grill w piekarniku lub jeśli nie posiadamy takiej funkcji po prostu rozgrzewamy piekarnik do temperatury 150 stopni.
Po tym jak odwrócimy podpłomyk na patelni by wysmażyła się druga jego strona, na jego wierzch nałożyć porcję pokrojonego pora, posypać solą, następnie palcami pokruszyć na wierzch bryndzę i oprószyć całość niewielką ilością pieprzu. Gdy spód się podpiecze przełożyć podpłomyk na kuchennej łopatce na kratkę piekarnika i podpiekać kilka minut do czasu gdy ser się rozpuści. Zajmuje to 1-3 minuty. W ten sam sposób postąpić z drugim plackiem.

Ci którzy kochają pizzę będą zachwyceni.
Smacznego!









wtorek, 8 grudnia 2015

Barszcz wigilijny



















































W różnych domach, różne zupy stają na wigilijnym stole. Na naszym od zawsze jest to barszcz czerwony. Podajemy do niego uszka wypełnione farszem grzybowym. W wersji codziennej ten sam barszcz podaję z ugotowanymi ziemniakami i jajkiem na twardo.


Barszcz wigilijny: 
2 marchewki
1 pietruszka korzeń
kawałek korzenia selera (1/4 dużej bulwy)
biała część pora
3-4 ząbki czosnku
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1 jabłko
1,5 kg buraków
1 łyżeczka oleju rzepakowego
1 łyżeczka soli
2-3 szklanki zakwasu z buraków


Do garnka nalać 2 litry wody. Marchewki, pietruszkę, selera i czosnek obrać. Warzywa opłukać. Por rozciąć wzdłuż i dobrze wypłukać wszystkie warstwy wewnątrz. Buraki obrać, pokroić na małe kawałki i dodać do garnka. Jabłko umyć, rozkroić, wyciąć gniazda nasienne, pokroić wraz ze skórką na kawałki.
Do garnka z wodą wlać olej, dodać warzywa, sól oraz pieprz w ziarnach. Całość doprowadzić do wrzenia, następnie gotować na małym ogniu przez 1,5-2 godziny. Gotowy barszcz powinien mieć intensywny smak buraczków i być stosunkowo słodki. Do ugotowanego barszczu dodajemy do smaku 2-3 szklanki domowego zakwasu buraczanego.

sobota, 5 grudnia 2015

Pralinki migdałowo-kokosowe















































Świątecznych przepisów ciąg dalszy.
Własnoręcznie zrobione pralinki to doskonały poczęstunek dla gości i ozdoba świątecznego stołu.
Można je również pięknie zapakować i podarować komuś bliskiemu. Są naprawdę pyszne i błyskawicznie znikają.


Pralinki migdałowo-kokosowe z białą czekoladą (16-20 sztuk)
50g migdałów
200g białej czekolady
1/5 szklanki śmietanki 30% tłuszczu (kremówki)
1 łyżeczka cukru pudru
wiórki kokosowe do obtaczania

dodatkowo:
małe papilotki (można je bez trudu kupić w większych sklepach)


Migdały zalać w miseczce wrzątkiem i pozostawić na 15 minut. Obrać ze skórek, przełożyć do pojemnika blendera i zmiksować na pastę. W garnku zagotować niewielką ilość wody. Na garnku postawić miskę z połamaną czekoladą i śmietanką. Podgrzewać cały czas mieszając do czasu kiedy czekolada się rozpuści i dobrze połączy ze śmietaną. Masę zdjąć z garnka, dodać zmielone migdały, cukier i wymieszać bardzo starannie. Pozostawić masę do ostudzenia, następnie przykryć i wstawić do lodówki. Masę schładzać 5-6 godzin, następnie wyjąć z lodówki, formować bardzo szybko kulki i obtaczać je w wiórkach kokosowych. Gotowe pralinki umieszczać w papilotkach. Ułożyć wszystkie pralinki na półmisku, przykryć folią i wstawić do lodówki na noc, aby dobrze stężały.



wtorek, 1 grudnia 2015

Frytki z batata i wegański sos czosnkowy














































Frytki z batata są zapewne wielu osobom znane. Lubię je bo są słodkie i rozpływają się w ustach. Nie sposób poczęstować się jedną i odmówić sobie kolejnej...i kolejnej. Kto je jadł, wie o czym mówię. Najbardziej lubię te frytki z czosnkowym majonezem lub sosem czosnkowym na bazie jogurtu. Szperając w internecie odkryłam jednak rewelacyjny przepis na wegański biały sos czosnkowy z orzechów nerkowca (oryginalny przepis znajdziecie tutaj). Spytacie pewnie czy to w ogóle ma szansę przypominać tradycyjny sos czosnkowy. Nie tylko przypomina, ale jest ciekawszy, dlatego nawet jeśli jak ja nie jesteście weganami to wypróbujcie ten przepis. Wszystko jest banalnie proste w wykonaniu i pyszne.


Wegański sos czosnkowy z nerkowców:
1 szklanka orzechów nerkowca
nieco ponad pół szklanki wody przegotowanej i ostudzonej
1- 1,5 ząbka czosnku
1/2 łyżeczki soli

Orzechy zalać letnią przegotowaną wodą i moczyć przez dwie godziny, następnie odcedzić i przełożyć do pojemnika blendera. Dodać obrany czosnek, sól i wodę, po czym miksować do czasu uzyskania bardzo gładkiego sosu. Przełożyć do czystego słoiczka i trzymać w lodówce 3-4 dni (nie ma szans dotrwać tak długo, bo jest pyszny).

Frytki z batata:
2 bataty
olej słonecznikowy 
sól

Słodkie ziemniaki obrać ze skórki, opłukać i pokroić na grube frytki. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. W misce skropić frytki olejem i wymieszać, rozłożyć równomiernie na blasze. Piekarnik nagrzać do 220°C. Frytki wstawić do piekarnika i piec ok 20-25 minut. Pod koniec pieczenia można włączyć funkcję grill. Powinny być miękkie wewnątrz i mieć nieco spieczoną skórkę na zewnątrz. Nie powinny się rozpadać, więc po 15 minutach należy zacząć kontrolować stan ich upieczenia. Upieczone frytki oprószyć solą.


Gotowe frytki podajemy z sosem.

niedziela, 29 listopada 2015

Banh mi - wietnamska kanapka














































Dziś wietnamski street food, który staje się coraz popularniejszy na całym świecie.
Wietnamska kanapka banh mi.
Co w niej wyjątkowego? Jest pyszna!
Aby zrobić ją w swoim domu najpierw musimy przygotować proste wietnamskie pikle z białej rzodkwi i marchewki. Kiedy te przegryzają się w lodówce my zajmujemy się przyprawieniem mięsa i przygotowaniem pozostałych dodatków czyli chrupiącego świeżego ogórka, listków kolendry i chili. Wieprzowina doprawiona jest czosnkiem i sosem rybnym przez co zyskuje wielowymiarowy, głęboki smak w którym dominuje słoność. Słodko kwaśne pikle, delikatny majonez, orzeźwiający ogórek i plasterki ostrej papryczki tworzą niesamowitą kompozycję razem ze słonym mięsem.
Jeśli szukacie nowej ulubionej kanapki, to ta ma duże szanse się nią stać.

Wietnamskie pikle do chua:
200g białej rzodkwi
200g marchewki (warzywa ważymy po obraniu)
150g przegotowanej wody
6 łyżek cukru
150ml octu ryżowego
po jednej łyżeczce soli i cukru do wygniatania warzyw

Warzywa obrać, umyć i pokroić w zapałkę. Do pokrojonych warzyw wsypać po łyżeczce cukru i soli, a następnie wygniatać rękami przez 2-3 minuty, do czau gdy będą bardzo giętkie. Miękkie warzywa przełożyć na sitko i odcisnąć nadmiar wody. Duży słoik lub dwa mniejsze wyparzyć i włożyć do niego/nich warzywa. W gorącej wodzie rozpuścić cukier, dolać ocet i ostudzić. Zalewą zalać warzywa, słój/słoje zakręcić i odstawić do lodówki na przynajmniej godzinę.

Nem Nuong - grillowane kotleciki z mielonej wieprzowiny
250g mięsa wieprzowego (szynka, łopatka, a nawet karkówka)
2 łyżeczki sosu rybnego
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
1/2 łyżeczki cukru
można dodać szczyptę soli, ale sos rybny powinien nadać wystarczająco dużo słonego smaku
niewielka ilość oleju roślinnego do nasmarowania mięsa przed smażeniem
patyczki do szaszłyków

Mięso umyć, pokroić i zmielić. Czosnek obrać i zetrzeć na tarce o bardzo drobnych oczkach wprost do miski z mięsem. Mięso doprawić sosem rybnym, pieprzem i cukrem. Dokładnie wymieszać i podzielić na dwie części. Uformować podłużne kotlety, na kształt kiełbaski i nadziać je na patyczki do szaszłyków. Na dłoń nalać odrobinę oleju i natłuścić kotleciki. Patelnię grillową dobrze rozgrzać. Układać na niej kotleciki i smażyć po 2-4 minuty z każde strony (smażymy górę, dół oraz boki). Gotowe szaszłyki zdjąć z patyczków i przekroić na pół.

Kanapka:
4 podłużne bułki pszenne
4 gałązki kolendry
3/4 zielonego ogórka
1 średnia papryczka chili 
8 łyżeczek majonezu
4 łyżki pikli z rzodkwi i marchewki

Bułki rozkroić wzdłuż ale nie do końca. Ogórek umyć i pokroić na plastry. Papryczkę chili umyć i pokroić na cienkie plasterki. Kolendrę umyć i osuszyć. 4 łyżki pikli osączyć z zalewy. Każdą bułką posmarować wewnątrz dwiema łyżeczkami majonezu, jedną na dolnej części, drugą na górnej. Na spodzie ułożyć plastry ogórka, na nich mięso, następnie nałożyć pikle, plasterki chili i listki kolendry.

Smacznego!

środa, 25 listopada 2015

Tarta makowa z kremem pomarańczowym















































Makowe wypieki koniecznie muszą stać na świątecznym stole. Zamiast tradycyjnego makowca proponuję tartę na kruchym spodzie z najprostszą domową masą makową i kremem pomarańczowym. Ja do masy makowej nie dorzucam w tym wypadku żadnych bakalii, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sypnąć do niej namoczonych w soku lub likierze pomarańczowym rodzynek czy kandyzowanej skórki z pomarańczy.

Ciasto kruche:
220g mąki pszennej
1 żółtko
90g zimnego masła
40g cukru pudru
4 łyżki bardzo zimnej wody
szczypta soli

Masa makowa:
200g zmielonego wcześniej maku (można kupić już zmielony)
2 szklanki wrzącej wody
1 szklanka mleka
50g cukru

Krem pomarańczowy:
2 pomarańcze
100g cukru pudru
90g masła 
3 średnie jajka

Dodatkowo:
masło do wysmarowania formy

Ciasto
Mąkę z cukrem wymieszać, dosypać szczyptę soli. Dodać masło pokrojone na kawałki i posiekać starannie nożem suche składniki z masłem. Dodać żółtko oraz lodowatą wodę i zagnieść dość szybko ciasto. Kulkę ciasta spłaszczyć przy przypominała koło, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na minimum 35 minut.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180°C.

Masa makowa
Zmielony mak wsypać do garnka, zalać wrzącą wodą i gotować na małym ogniu co jakiś czas mieszając przez ok. 15 minut. Po upływie tego czasu dolać gorącego mleka i znów gotować bardzo powoli przez kolejne 10-15 minut, do momentu gdy masa mocno zgęstnieje. Pod koniec gotowania maku dodać do niego cukier i dobrze wymieszać.

Formę do pieczenia o średnicy ok. 30 centymetrów wysmarować masłem. Ciasto ułożyć na kawałku folii spożywczej, przykryć kolejnym i rozwałkować tak by uzyskać koło o średnicy odpowiadającej foremce. Zdjąć folię z ciasta i przełożyć je do foremki. Docisnąć ciasto do dna i brzegów formy. Spód nakłuć w kilku miejscach  widelcem. Tak przygotowane ciasto odłożyć jeszcze na 10 minut do lodówki. Schłodzony spód wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec przez ok.10 minut. Wyjąć z piekarnika, nałożyć równomiernie masę makową, wstawić z powrotem do piekarnika i piec dalej przez ok. 15-20 minut. Gotowe ciasto wyjąć z pieca i pozostawić do wystudzenia.


Krem pomarańczowy
Pomarańcze wyszorować, jajka dokładnie umyć. Następnie zarówno owoce jak i jaja sparzyć wrzątkiem. Skórką z pomarańczy zetrzeć, pamiętając by ścierać jedynie pomarańczową jej warstwę, biała która znajduje się tuż pod nią jest bowiem bardzo gorzka. Pomarańcze rozroić i wycisnąć z nich sok. Przelać go przez sitko do naczynia ze skórką pomarańczową.

Masło pokroić na kawałeczki.W garnku zagotować niewielką ilość wody. Do miski wbić sparzone wcześniej jaja i roztrzepać je widelcem. Dosypać do nich cukier puder oraz wlać sok z pomarańczy wraz z otartą z niej skórką. Miskę ułożyć na garnku z gotującą się wodą i mieszać rózgą do momentu gdy składniki będą bardzo ciepłe. Zanim masa się zagotuje dodać do niej pokrojone na kawałeczki zimne masło. Mieszać do czasu gdy masło się rozpuści. Gdy składniki dobrze się połączą gotować wszystko razem jeszcze przez 5 do 8 minut, pamiętając by mieszać krem przez cały czas. Krem gotujemy do czasu gdy mocno zgęstnieje. Gotowy krem odstawić przy wystygł.
Chłodny krem rozprowadzić na upieczonej tarcie z makiem. Przykryć folią i wstawić do lodówki na do godziny by krem dobrze stężał.

wtorek, 24 listopada 2015

Zakwas z buraków














































Zbliżają się święta. Na wigilijnym stole w moim domu zawsze stawał barszcz. Nieco słodki, raczej pieprzny (pierny), zakwaszony sokiem cytrynowym dla zbalansowania słodkiego smaku. Zawsze gotowany na dużej ilości świeżych warzyw i buraków.
Barszcz gotuję wprawdzie jak moja mama, ale nie zawsze zakwaszam go cytryną. Bywa że dodatkowo dolewam do gotowej zupy domowy zakwas z buraków. Mój barszcz zyskuje wtedy dodatkową buraczaną moc i naturalną kwasowość.
Przygotowanie domowego zakwasu z buraków nie jest pracochłonne dlatego jeśli jeszcze nie mieliście okazji kosztować barszczu z jego dodatkiem, wypróbujcie jeszcze przed świętami i wyróbcie sobie własną opinię na rzeczony temat.
Nie jest to jednak jedyne dobre przeznaczenie dla tego zakwasu. Mnóstwo ludzi popija czysty, świeży zakwas dla zdrowia.
O jednym jestem przekonana, kto raz go przygotuje, z pewnością będzie to robił częściej.

Zakwas z buraków:
1kg buraków
1l wody (przegotowanej)
1 łyżka soli
4 ząbki czosnku
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu

Przygotować duży słoik bądź inne pojemne naczynie ceramiczne. Może to być np. gliniany garnek do kiszenia ogórków. Naczynie wymyć, wyparzyć i pozostawić do naturalnego wyschnięcia.
Wodę przegotować, odmierzyć litr, dodać sól i wymieszać. Pozostawić do ostudzenia.
Buraki obrać, opłukać i pokroić na niezbyt duże kawałki. Czosnek w łupinkach zmiażdżyć nieco.
Na dno naczynia wsypać pieprz, dodać 2 ząbki czosnku, nałożyć połowę buraków. Na nich ułożyć pozostałe 2 ząbki czosnku, nałożyć resztę buraków i całość zalać wodą z solą, tak by poziom wody sięgał powyżej buraków. Naczynie przykryć i pozostawić w temperaturze pokojowej na 3 do 5 dni. Zakwas jest gotów gdy na wierzchu zbierze się piana, a całość jest po prostu kwaśna (można śmiało spróbować łyżeczkę płynu). Z gotowego zakwasu zebrać pianę i przecedzić całość. Czysty zakwas zlać do butelki, zamknąć i wstawić do lodówki. Można go przechowywać przez około dwa tygodnie.

sobota, 21 listopada 2015

Piernik
















































Pierniki kojarzą nam się przede wszystkim ze świętami Bożego Narodzenia. Wypiekanie pierniczków jest w wielu polskich domach obowiązkowym punktem przedświątecznych przygotowań. Do wypiekania przystępują babki, matki i dzieci wspólnie wałkując brązowe pachnące miodem i korzeniami ciasto, by zaraz potem wycinać z niego najrozmaitsze kształty. Później gdy są już upieczone wszystkie te choinki, serduszka, bałwanki i gwiazdki dekorują lukrem, kolorowymi posypkami, cukrowymi gadżetami, tworząc małe dzieła sztuki.   
Pierniczki zdobią świąteczny stół, a ich zapasy ukryte w słojach i puszkach zazwyczaj bardzo szybko topnieją. Co roku choć piekę własne dostaję od mamy słoik pełen jej pierniczków, które niosą ze sobą mnóstwo pięknych wspomnień. Piernik staropolski od którego to szaleństwo się wywodzi nie funkcjonował jednak jedynie jako słodkie ciasteczko. Najpierw bowiem jego miejsce znajdowało się na aptekarskich półkach. Ostre przyprawy, które dodawano do piernika miały bowiem pozytywnie wpływać na trawienie. Pierniki były również doskonałą zakąską do kieliszka wódki. Dzięki dodatkowi miodu piernik charakteryzuje się także dość długą przydatnością do spożycia, przez co dobrze sprawdzał się także jako prowiant dla wojska. 
Choć pierniki najprawdopodobniej były znane w Polsce już w czasach wypraw krzyżowych to jednak prawdziwy piernikowy boom przypadł na XVII i XVIII wiek. Pierwsze zapiski, które mówią o naszym rodzimym piernikarstwie wspominają o Krakowie, Wrocławiu oraz Toruniu, wskazując te miasta jako Polskie centra tego wyjątkowego rzemiosła. W 1611 roku w Krakowie powstał pierwszy cech piernikarzy. Najsłynniejsze w Europie były jednak pierniki pochodzące z dwóch innych ośrodków, a mianowicie z Torunia oraz te wypiekane w Norymberdze. Toruński piernik zyskał swoją międzynarodową sławę nie tylko za sprawą doskonałej receptury, ale również przez wzgląd na to jak dopracowane były wizualnie. Pierniki były niezwykłymi dziełami sztuki, a formy do ich odciskania tworzyli najwybitniejsi snycerze.

Pierniki dzielono na te typowo słodkie, które stanowiły wysublimowany deser dla najbogatszych, mniej słodkie pierniki były lubianą przekąską do wódki. O tym jak ważne były atrakcyjne kształty i drobiazgowo wykonane ornamenty świadczą bogate zbiory form piernikarskich zgromadzone na przykład we wrocławskim Muzeum Etnograficznym. Tamtejsza kolekcja liczy aż 253 sztuki. 
Piernikarstwo stało się w krótkim czasie bardzo istotną i poważaną gałęzią rzemiosła. Toruński ośrodek piernikarstwa „Bractwo czeladzi piernikarskiej” powstało w 1670 roku i choć to właśnie ta data uznawana jest powszechnie za początek piernikarstwa w tym mieście to jednak wiadomo że tradycje piernikarskie Torunia sięgają aż XIII wieku, kiedy powstały pierwsze cechy piekarzy. Trzeba bowiem powiedzieć, że początkowo piernikarstwo łączone były z piekarnictwem, dopiero później powstały odrębne cechy piernikarskie. 
Jedną z najbardziej tradycyjnych i najlepiej rozpoznawalnych form piernikarskich jest tzw. „katarzynka”, której historia zaczyna się w XVII wieku. Tradycyjnie wypiekano je w dniu świętej Katarzyny czyli 25 listopada. Co ciekawe, do dziś „katarzynki” wyglądają tak samo. 

Olbrzymiego znaczenia piernika dowodzą obyczaje z nim związane. Dla przykładu panny z mieszczańskich i szlacheckich domów jako jedną z części posagu otrzymywały beczkę z ciastem piernikowym, co wyraźnie zaznacza pozycję tego wypieku na polskich stołach w XVIII wieku. Toruńscy piernikarze stworzyli i kultywowali tradycję  zgodnie z którą, w dniu gdy rodziła im się córka zarabiali ciasto nie piernik i odkładali je do dojrzewania  do czasu gdy będą tę córkę wydawać za mąż. W dniu zaślubin wypiekano z tego ciasta pierniki królewskie, którymi częstowano gości weselnych.  Istotnym elementem przygotowywania pierników, było odpowiednio długie dojrzewanie ciasta, bywało więc że ciasto dojrzewało i przez dwadzieścia lat.

Najstarszym zachowanym przepisem na piernik jest ten pochodzący z „Compendium medicum auctum. To iest krótkie zebranie i opisanie chorób, ich różności, przyczyn, znaków, sposobów do leczenia. (...), Jasna Góra, 1725
”Weź miodu przaśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo i wody, smaż powoli szumując, aż będzie gęsty, wlej do niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z grubsza jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej, ile potrzeba, umieszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potym wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile potrzeba, potym nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć  i zaraz formuj pierniki, wielkie według upodobania porobiwszy, możesz znowu po wierzchu tu i ówdzie wtykać cykatę krajaną, do wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca i wyjąwszy je jak się przepieką, znowu je zyngować miodem z piwem smażonym i znowu po wsadzeniu do pieca"   

  
My skorzystamy po części z tego właśnie przepisu posiłkując się proporcjami podawanymi przez Lucynę Ćwierczakiewiczową w jej książce "Baby, placki i mazurki: praktyczne przepisy pieczenia chleba, bułek, placków, mazurków, tortów, ciastek, pierników itp." Ona zaleca dodanie potażu oraz jaj. Nie ma w jej przepisie również mowy o dodatku cukru. My jednak zrobimy to po staropolsku. 




Kto ma niedosyt polecam serdecznie raz jeszcze sięgnięcie do książki „Pierniki z…apteki Polskie tradycje, kultura i rzemiosło” Marka Perzyńskiego oraz odwiedzenie muzeum piernika w Toruniu. http://www.muzeumpiernika.pl/
W Toruniu nie mogło też zabraknąć święta piernika, które od dwóch lat znów odbywa się w tym urokliwym mieście i miejmy nadzieję, że również w przyszłym roku będzie można udać się tam na tę imprezę. Będę się bacznie przyglądała temu tematowi, by z odpowiednim wyprzedzeniem umieścić na stronie informację o zbliżającym się święcie.
 
Na dziś o pierniku chyba wystarcz