piątek, 23 czerwca 2017

Piersi kurczaka zapiekane z pesto, pomidorami i mozzarellą


Jedno z tych dań, które udaje się zawsze, o ile użyje się do niego świeżych i dobrej jakości składników. Czemu o tym wspominam, skoro to tak oczywiste?
Dlatego, że będąc w zeszłym tygodniu w Trójmieście, skusiłam się zamówić tak przygotowaną pierś kurczaka w restauracji.
Niestety, choć wszystkie składniki były świeże, a całość przyrządzona poprawnie, to danie było kiepskie.
Winę za to poniosły oczywiście niskiej jakości składniki. Najtańsze kupne pesto rozcieńczone olejem, a zamiast mozzarelli, plaster niezbyt smacznego sera żółtego.
I tak oto w prosty sposób z naprawdę fajnej potrawy, powstała jej nędzna karykatura. Jeśli chcecie uniknąć rozczarowania tą potrawą, przygotujcie własne pesto, kupcie mozzarellę i dojrzałe pomidory.  Gwarantuję satysfakcję!

Piersi kurczaka zapiekane z pesto, pomidorami i mozzarellą (składniki na 2 porcje):
1 pierś kurczaka (250-300g)
sól
pieprz czarny mielony
pesto:
bazylia z 1 dużej doniczki (xxl) - 65g
55g sparzonych i obranych ze skórki migdałów
1 spory ząbek czosnku
40g startego parmezanu
spora szczypta soli
65g oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego, słonecznikowego - ktoś może się oburzyć, ale wolę bezwonne oleje
do zapiekania:
1/2 kulki mozzarelli
1-2 pomidory malinowe pokrojone w plastry
dodatki:
150-200g ulubionego makaronu 
świeża bazylia

Bazylię płuczę, obrywam odpowiednią ilość listków i umieszczam je w pojemniku do blendowania.
Migdały zalewam wrzątkiem i odstawiam na 15 minut. Po tym czasie obieram ze skórki i dorzucam do bazylii. Dodaję obrany i pokrojony na większe kawałki ząbek czosnku, szczyptę soli oraz oliwę. Blenduję do czasu uzyskania pasty. Pesto przekładam do słoika i chowam w lodówce.

Piekarnik nagrzewam do 180 stopni, grzanie góra-dół.

Pierś kurczaka myję, oczyszczam z błon, przekrawam wzdłuż na dwa kotlety. Polędwiczki również odkrawam i oczyszczam. Mięso oprószam z dwóch stron solą oraz pieprzem. Naczynie żaroodporne wykładam papierem do pieczenia. Mięso skrapiam oliwą z dwóch stron, następnie układam w naczyniu żaroodpornym. Mięso wstawiam do piekarnika i piekę przez 10-11 minut.

Pomidory myję i kroję na niezbyt grube plastry. Mozzarellę ścieram na grubych oczkach tarki lub rwę w palcach na drobne cząstki.
Nastawiam garnek z lekko osoloną wodą, aby ugotować makaron.
Na wrzącą wodę wrzucam makaron i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu.Ugoto
Wyjmuję naczynie żaroodporne z podpieczonym mięsem.  Na każdym kawałku mięsa rozsmarowuję 1-2 łyżeczki pesto, nakładam 2 plastry pomidora. Ponownie wkładam do piekarnika na kolejne 10-11 minut.
Po tym czasie znów wyjmuję naczynie z pieca, posypuję każdy kawałek mozzarellą i wstawiam do piekarnika na kolejne 5-6 minut. To idealny moment by wrzucić makaron do wrzątku.

Na wrzącą wodę wrzucam makaron i gotuję zgodnie z przepisem na opakowaniu.Ugotowany makaron odcedzam i gorący mieszam z solidną porcją pesto. Ta ilość pesto, którą przygotowaliśmy będzie zbyt duża na całą tę potrawę, z pewnością jakaś jego część Wam zostanie.

Po nałożeniu na talerze posypujemy całość świeżą bazylią.
Tak przygotowane piersi kurczaka można podać nie tylko z makaronem. Mogą być ziemniaki z wody, ziemniaczki młode z pesto, pieczywo pszenne, ryż, ulubiona kasza lub frytki.


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Makaron w sosie pomidorowym z mulami
















































Kto lubi owoce morza będzie zachwycony.
Ci, którzy nie mają z nimi doświadczenia, nie będą żałowali że spróbowali.
Tym, którzy jeszcze nie jedli, a chcieli by wyobrazić sobie jak smakują omułki, powiem że są delikatne w smaku, lekko morskie, odrobinę słodkawe i nieco słone. Ich konsystencja wbrew wyobrażeniom nie jest gumowata, ani zwarta. Są miękkie i rozpływają się w ustach.
Są dodatki, które w przypadku omułków sprawdzają się zawsze. To czosnek, białe wino, masło, pomidory i natka pietruszki. Jeśli wzbogacam sos o pomidory wybieram makaron, jeśli wykorzystuję tylko masło, czosnek, wino i natkę, wolę bagietkę. 

Makaron w sosie pomidorowym z małżami (składniki na 2 porcje):
500g małży (omułków) - mrożonych lub świeżych
50g masła
3 ząbki czosnku
100ml białego wytrawnego wina
4 spore, dojrzałe pomidory malinowe
1/2 łyżeczki cukru
sól, pieprz
180g makaronu spaghetti
natka pietruszki

Mule przebieram (jeśli korzystam ze świeżych odrzucam otwarte sztuki. Każdą otwartą sztuką stykam o blat i daję jej chwilę, jeśli się zamknie, oznacza to że omułek nadaje się do przyrządzenia. Zasada ta nie obowiązuje w przypadku mrożonych omułków.) i usuwam bisiory. Myję pod bieżącą wodą.

Pomidory sparzam, obieram i usuwam z nich nasiona. Miąższ kroję w kostkę.
Czosnek obieram i drobno siekam.
Natkę myję i drobno siekam jej listki.
W garnku zagotowuję osoloną wodę na makaron.
Na maśle podsmażam delikatnie czosnek, przez około minutę. Dolewam wino, dodaję pomidory i doprowadzam do wrzenia. Sos solę, dodaję ewentualnie nieco cukru i gotuję odkryty przez ok. 10-15 minut, następnie dorzucam  małże i przykrywam garnek. Gotuję 5 minut bez względu na to czy korzystam z małży świeżych czy mrożonych. Co jakiś czas potrząsam garnkiem aby wymieszać małże z sosem. Po ugotowaniu odrzucam mule, które nie otwarły się. Podczas przygotowywania muli do garnka z gotującą się wodą wrzucam makaron i gotuję według czasu podanego na opakowaniu.
Ugotowany makaron odcedzam i natychmiast mieszam z sosem oraz małżami.
Podaję gorące, posypane posiekaną natką pietruszki.




czwartek, 8 czerwca 2017

Chłodnik litewski















































Witam wszystkich po przerwie. Kto obserwuje moje konto na instagramie wie, że nie próżnowałam. Sporo pracowałam, a natłok zajęć sprawił, że starczyło czasu na nowe wpisy. Ale już się poprawiam i wracam z przepisem na klasyk, czyli chłodnik litewski.
Jedni robią na bulionie, ja gotuję buraczki w wodzie, a później wszystkie składniki łączę z mlecznymi dodatkami. Są tacy, którzy używają wyłącznie kefiru, są tacy którzy jogurtu, ja łączę kilka takich produktów. Ważne żeby dobrze doprawić chłodnik, schłodzić go jak należy i podać z jajkiem.

Chłodnik litewski (4-6 porcji):
1 pęczek botwiny z buraczkami
1 pęczek rzodkiewki
1 ogórek gruntowy (twardy)
1 ząbek czosnku
pęczek szczypiorku
1/2 pęczka koperku
200g jogurtu naturalnego
150g kefiru
250g śmietany kwaśnej 12% tłuszczu 
sok z cytryny, cukier, sól, i pieprz czarny do smaku
Do podania:
po 1 jajku ugotowanym na twardo do każdej porcji

Buraki obieram, myję i ścieram na tarce o grubych oczkach. Łodygi botwiny myję, kroję drobno. Liście botwiny płuczę i drobno siekam.
Buraczki przekładam do garnka, zalewam niewielką ilością wody, tak by były zakryte, przykrywam pokrywką tak by była odrobinę uchylona i doprowadzam do wrzenia. Gotuję (od momentu zagotowania) 8 minut, następnie dodaję pokrojone łodygi oraz liście i gotuję olejnych 7-8 minut. Odkrywam, skrapiam 1-2 łyżkami soku z cytryny. Przekładam garnek do miski z zimną wodą i schładzam zawartość.

Warzywa myję starannie. Ogórka obieram niezbyt dokładnie ze skórki. Rzodkiewki oraz ogórka kroję w kostkę (nie za drobną, ale również nie dużą). Listki koperku oberwane z łodyżek siekam drobno. Drobno kroję także szczypiorek. Czosnek obieram i przeciskam przez praskę.

Do dużej miski przekładam wszystkie warzywa, dodaję dobrze schłodzone, ugotowane wcześniej buraki (razem z płynem, który jest w garnku), jogurt, śmietanę i kefir. Doprawiam solą, czarnym mielonym pieprzem oraz odrobiną cukru. Mieszam starannie i próbuję. W razie potrzeby dodaję niezbędnych przypraw i soku z cytryny. Raz jeszcze mieszam, przykrywam i wstawiam do lodówki na 2 godziny.

Podaję schłodzony z ugotowanym na twardo jajkiem.

sobota, 13 maja 2017

Lasagne z warzywami i pesto















































Znam niewiele osób, które nie przepadają za tą włoską, makaronową zapiekanką.
Lasagne lubię za dużą dowolność, jaką daje przy wybieraniu składników. Można do niej włożyć co tylko się zechce i zawsze wychodzi smaczna. Latem lądują w niej bakłażany i papryki, jesienią dynie, zimą ragù bolognese, a wiosną szpinak lub inne zielone warzywa.
Ja tym razem wybrałam szparagi, bób i żółtą cukinię. Oprócz warzyw obowiązkowo sos beszamelowy, zielone pesto i dwa gatunki sera.


Lasagne z zielonymi warzywami i pesto:
12 płatów makaronu lasagne
pęczek szparagów
450g bobu (mrożonego bądź świeżego)
1 żółta cukinia
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
sól, pieprz czarny mielony
1 kulka mozzarelli (125g)
80-100g parmezanu

Sos beszamelowy:
2,5 szklanki mleka 0,5 % tłuszczu
50g masła
50g mąki pszennej
sól, czarny pieprz mielony, spora szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej

Pesto:
50g listków bazylii (1 doniczka XXL)
50g migdałów
50g parmezanu
6-7 łyżek oleju rzepakowego (może być słonecznikowy lub oliwa z oliwek, ja jednak wolę bezwonne oleje)
sól
1 ząbek czosnku

Pesto
Migdały zalewam w miseczce wrzątkiem i odstawiam na 10-15 minut. Namoczone obieram ze skórki i wrzucam do pojemnika blendera. Do migdałów dodaję oberwane i opłukane listki bazylii, obrany i pokrojony czosnek, starty parmezan oraz olej. Miksuję na pastę, na koniec doprawiam odrobiną soli.

Warzywa
Cukinię myję, kroję w cienkie plastry, oprószam solą i pieprzem, dodaję obrany i przeciśnięty przez praskę czosnek, skrapiam oliwą i odstawiam na 5 minut. Później wrzucam na rozgrzaną patelnię i smażę 3-4 minuty mieszając co jakiś czas. Obsmażoną, nieco już miękką cukinię przekładam na talerz.
W dwóch garnkach zagotowuję osoloną wodę.
Do jednego garnka wrzucam bób i gotuję krótko, do miękkości (ok.7-10 minut). Na opakowaniu mrożonego bobu pisze aby gotować go 15-20 minut, ale zdecydowanie polecam sprawdzać stan ugotowania ziaren wcześniej, moje po 8 minutach były dobre, po 10 zaczynały się rozgotowywać. Ugotowany bób odcedzam i zalewam na chwilę lodowatą wodą, aby przerwać gotowanie. Ponownie odcedzam i obieram.
Szparagi myję, odłamuję zdrewniałe końce i kroję wzdłuż na pół. Wrzucam na wrzątek i blanszuję 2-3 minuty. Odcedzam i przelewam lodowatą wodą by przerwać gotowanie.

Beszamel
W rondlu roztapiam masło, dodaję mąkę i mieszam rózgą. Smażę 1-2 minuty, następnie dolewam mleko i energicznie mieszam by połączyć składniki. Doprawiam solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając doprowadzam do wrzenia. Gotuję przez ok. 2 minuty, do czasu gdy nieco zgęstnieje.

Makaron
Choć wybieram makaron, którego nie trzeba wcześniej gotować, zawsze to robię. W szerokim garnku zagotowuję wodę, solę ją odrobinę i wrzucam po 3 płaty, na 2 minuty. Nakładam warstwę i znów gotuję kolejne 3 płaty.

Sery
Mozzarellę ścieram na tarce o grubych oczkach, parmezan na drobnych.

Piekarnik nagrzewam do temperatury 200 stopni C.

Formę do zapiekania smaruję oliwą. Na dnie rozsmarowuję niewielką ilość beszamelu, układam pierwsze trzy płaty makaronu obok siebie.
Smaruję makaron beszamelem, następnie nakładam porcję pesto i rozprowadzam po całej powierzchni. Nakładam równomiernie ugotowany i obrany bób. Posypuję porcją mozzarelli i parmezanu. Wzrokowo dzielę ser i beszamel tak by wystarczyło na całą zapiekankę.
Na bób nakładam kolejne trzy płaty makaronu obok siebie. Smaruję je beszamelem, pesto, nakładam szparagi nie wzdłuż płatów, ale w poprzek. Zostawiam trzy kawałki szparagów do dekoracji.
Szparagi polewam odrobiną beszamelu, niezbyt równomiernie, posypuję mozzarellą i parmezanem. Układam kolejną warstwę makaronu.
Makaron ponownie smaruję beszamelem i resztą pesto. Nakładam plasterki cukinii. Zostawiam kilka plasterków do dekoracji.
Cukinię polewam nierównomiernie odrobiną beszamelu. Posypuję serami.
Nakładam ostatnią, czwartą warstwę makaronu. Smaruję go beszamelem, dekoruję szparagami i przekrojonymi na pół plasterkami cukinii. Posypuję resztą serów.

Formę z zapiekanką wstawiam do piekarnika i piekę 20-30 minut, zależnie od zaleceń producenta na opakowaniu makaronu. Piekę z funkcją grzania góra-dół bez termoobiegu. Monitoruję na bieżąco wierzch lasagne. Jeśli zbyt szybko się przypieka przykrywam wierzch folią aluminiową na jakiś czas. Jeśli za słabo to pod koniec pieczenia włączam na 5 minut termoobieg.
Po upieczeniu zostawiam lasagne jeszcze na 5 minut w otwartym, wyłączonym piekarniku, następnie wyjmuję i z krojeniem czekam minimum 30 minut. Najlepiej jednak poczekać ok. 45. Zapiekanka wciąż będzie w środku ciepła.
Można też później odgrzewać ją w piekarniku.
Ja również mrożę gotową lasagne. Kiedy całkiem wystygnie kroję na porcje, każdą pakuję w folię aluminiową i wkładam do zamrażalnika. Wyjmuję dzień wcześniej popołudniu do lodówki, następnego dnia krótko podgrzewam w dobrze rozgrzanym piekarniku.

środa, 10 maja 2017

Drożdżówki z rabarbarem i truskawkami


Wiosna choć chłodna i mokra, to jednak przyniosła ze sobą przynajmniej część tego, czego oczekiwaliśmy. Na straganach jest rabarbar, są również nieśmiałe zagraniczne truskawki. Gdy na dworze ziąb, pozwala to stworzyć choć w kuchni przyjemny klimat na cały dzień. A jeśli przytrafi się piękna pogoda, można spakować drożdżówki do papierowej torby, wetknąć ją do kosza piknikowego i popędzić na łąkę, do lasu lub nad jezioro.


Drożdżówki z rabarbarem i truskawkami - przepis na 6 sztuk:
310g mąki pszennej typ 650
25g świeżych drożdży
140g mleka 0,5% tłuszczu
60g cukru kryształu 

1 średnie jajko
50g masła roztopionego i ostudzonego
szczypta soli
1,5 łodygi rabarbaru
3 duże truskawki  
dodatkowe 2-3 łyżeczki cukru do posypania owoców
Dodatkowo: 
1 jajko + 1 łyżka mleka do posmarowania brzegów drożdżówek
lukier:
1 łyżeczka wody
cukier puder

Do miski przesiewam mąkę, dodaję szczyptę soli. Mleko podgrzewam tak by było letnie, dodaję łyżeczkę cukru i rozpuszczam w nim drożdże. Odstawiam na 5 minut w ciepłe miejsce. Resztę cukru dosypuję do mąki. Jajko wybijam do miseczki i roztrzepuję widelcem.
Gdy drożdże się rozbudzą wlewam rozczyn do mąki z cukrem i mieszam delikatnie łyżką, następnie dodaję jajko oraz ostudzone, płynne masło i dalej mieszam. Ciasto jest dość luźne i kleiste, nie dodajemy mąki, takie ma pozostać.
Zwilżonymi palcami zakładam ciasto od spodu do góry, wyrabiam je w ten sposób 2-3 minuty. Przykrywam miskę z ciastem czystą ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na 1-1,5 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.

Wyrośnięte ciasto dzielę na 6 części. Na solidnie obsypanym mąką blacie formuję bułeczki, zakładając ciasto do góry. Uformowaną bułeczkę odwracam i układam na przygotowanej blasze, zachowując odstępy dzięki, którym wyrastające drożdżówki nie zlepią się ze sobą.

Uformowane drożdżówki zostawiam nie przykryte, w cieple do ponownego wyrośnięcia na 20-30 minut.
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni. Grzanie góra-dół bez termoobiegu.

Rabarbar myję, odcinam liście i kroję łodygę na niezbyt grube plasterki. Truskawki myję, odcinam szypułki i każdą kroję na 4 części.

Gdy bułki wyrosną, w każdej robię bardzo delikatnie wgłębienie w środku, Wtykam do niego kawałki rabarbaru oraz truskawek. Owoce posypuję cukrem. Do miseczki wybijam jajko, dodaję mleko i roztrzepuję widelcem. Smaruję mieszaniną brzegi drożdżówek. Tak przygotowane wstawiam na środkową półkę piekarnika  i piekę 13-18 minut. Trzeba pilnować bo czas pieczenia jest zależny od piekarnika.

Upieczone drożdżówki wyjmuję i studzę na kratce.  Wystudzone polewam lukrem przygotowanym z wody wymieszanej z cukrem pudrem. Aby przygotować lukier biorę 1 łyżeczkę ciepłej, przegotowanej wody i dodaję do niej tyle cukru pudru by otrzymać gęsty, ale jeszcze nieco lejący się lukier.
Przechowuję przykryte ściereczką lub w papierowych torebkach. Upiekłam je rano, a wieczorem były dalej bardzo puszyste i smaczne.


czwartek, 4 maja 2017

Sałatka z pęczaku ze szparagami i rzodkiewką

































Wiosna...drzewa obsypane kwiatami, cudowny zapach mokrej ziemi po deszczu, pierwsze cieplejsze promienie słońca (wciąż na nie czekamy) i szparagi. Czekam cały rok, na ten najpiękniejszy czas. Nawet kiedy leje deszcz, otwieram szeroko okna i upajam się zapachem tej niezwykłej pory roku. O trzeciej nad ranem za oknem zaczyna się ptasi koncert. Niecierpliwie wyczekuję ciepłych nocy, żeby móc uchylić okno i spać kołysana tym czarodziejskim śpiewem.
Kiedy przychodzi wiosna mam natychmiast ochotę na zielone i różowe warzywa. Łaknę szparagów, szpinaku, botwinki, rabarbaru, rzodkiewek, zielonego groszku.
Zauważcie jakie to niezwykłe, że właśnie wiosną dominują w warzywniakach te kolory.
Po długiej zimie natura obsypuje nas cudownymi barwami, jakby chciała nam zrekompensować ten trudny czas, który za nami.
Kto lubi szparagi, pokocha tę sałatkę.
Idealnie sprawdzi się ona jako dodatek do mięsa, może stanowić samodzielny posiłek, być lunchem zabranym do pracy, szybką kolacją, jednym z przysmaków na pikniku czy podczas grillowania.

Sałatka z pęczaku ze szparagami i rzodkiewką (składniki na 2 porcje):
100g kaszy pęczak
12 zielonych szparagów
4-6 sporych rzodkiewek
30 g sera feta
 sos:
3 łyżki oleju słonecznikowego lub rzepakowego
1 mały ząbek czosnku
2/3łyżeczki miodu (u mnie gryczany)
1-1,5 łyżki soku z cytryny
sól do smaku

Kaszę płuczę w zimnej wodzie, zalewam wrzątkiem, dodaję 1/2-1 łyżeczki soli, przykrywam i gotuję na wolnym ogniu, przy uchylonej pokrywce przez ok. 18-20 minut. Ugotowaną kaszę odcedzam.
Do wysokiego garnka wlewam wrzątek, solę. Szparagi chwytam z dwóch stron i odłamuję zdrewniałe końce. Gdy wygniemy szparag, przełamie się on w odpowiednim miejscu.
W osolonym wrzątku ustawiam szparagi główkami do góry, tak by wystawały one nieco ponad poziom wody. Gotuję szparagi 4-6 minut, zależnie od grubości. Odcedzam i przelewam zimną wodą.
Rzodkiewki myję i kroję w plasterki.
Do słoika wlewam sok z cytryny, miód, olej, dodaję posiekany drobno czosnek i sól. Zamykam słoik i potrząsając energicznie przygotowuję sos.
Na półmisku mieszam kaszę, szparagi i plasterki rzodkiewek, posypuję pokruszoną w palcach fetą i na końcu polewam całość sosem.

środa, 3 maja 2017

Fajitas z kurczakiem

















































Meksykańska uczta, czyli fajitas z kurczakiem i mnóstwo pysznych dodatków.
Najważniejsze tutaj jest mięso. W zasadzie najczęściej przygotowuje się tę potrawę z wołowiny, ale kurczak też jest wykorzystywany.
My najbardziej lubimy wersję z kurczakiem.
Ważne jest by mięso było dobrze doprawione. Marynata odgrywa kluczową rolę. Kiedy gorące aromatyczne mięso z warzywami jest gotowe wystarczy przygotować pozostałe dodatki.

Później już każdy komponuje swojego zawijasa tak jak chce. Na stole obok mięsa z cebulą i papryką, pojawia się guacamole, salsa pomidorowa, kwaśna śmietana, starty ser, czarna fasola, cząstki limonki i jak się uda świeża kolendra (mnie się tym razem nie udało).

Fajitas z kurczakiem:
1 pierś kurczaka (ok.200-250g)
1 duża cebula
1/2 czerwonej papryki
1/2 zielonej papryki
1/2 żółtej papryki
1-2 łyżki oleju rzepakowego
składniki marynaty do mięsa:
2 ząbki czosnku obrane i przeciśnięte przez praskę
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
1 łyżeczka kuminu (kminu rzymskiego) roztartego w moździeżu
1 i 1/2 łyżeczki suszonego oregano
1 i 1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszki
1/2 słodkiej wędzonej papryki w proszku
3/4 łyżeczki soli
3-4 skropienia tabasco
2 łyżki oleju rzepakowego

Wszystkie składniki marynaty mieszam dokładnie. Mięso myję, oczyszczam i kroję w paski. Mieszam z marynatą i odstawiam na przynajmniej 30 minut do lodówki. Na 30 minut przed smażeniem wyjmuję z lodówki do ocieplenia.
Cebulę myję i kroję w cienkie piórka. Paprykę myję, oczyszczam z nasion i kroję w paski.
W dużym rondlu z grubym dnem rozgrzewam olej. Na gorący tłuszcz wkładam mięso i obsmażam z dwóch stron. Zdejmuję i odkładam na talerz, a na rozgrzany tłuszcz z pozostałościami marynaty wrzucam cebulę. Podsmażam przez około minutę, po czym dodaję paprykę, oprószam solą i mieszam. Smażę 1-2 minuty co kilka chwil mieszając. Dodaję 1/2 szklanki wody i gotuję na średnim ogniu w odkrytym rondlu. Po ok. 10-12 minutach kiedy papryka zmięknie, a woda niemal całkiem odparuje dodaję podsmażone mięso i podsmażam wszystko raz jeszcze razem przez 2-4 minut.

Podaję z pszennymi tortillami i wymienionymi wcześniej dodatkami.

Pico de gallo (salsa z pomidorów):
1 duży pomidor malinowy 
1/4 białej cebuli
1/2 zielonej papryczki chili
sól
sok z limonki lub cytryny

Pomidora myję, usuwam szypułkę i nasiona. Miąższ ze skórką kroję w niedużą kostkę. Obraną cebulę i oczyszczone z nasion chili kroję w drobną kostkę. Jeśli lubicie ostrzejsze smaki nasionka zostawiamy. Oprószam solą, skrapia sokiem z cytryny lub limonki i mieszam.

Guacamole:
1 dojrzałe awokado
1 mały ząbek czosnku
1/3 średniej czerwonej cebuli
sól
sok z limonki lub cytryny

Umyte awokado przekrawam na pół. Wyjmuję pestkę, miąższ nacinam w kratę i wybieram łyżeczką do miski. Skrapiam sokiem z cytryny lub limonki, oprószam solą. Cebulę i czosnek obieram i bardzo drobno siekam. Dodaję do awokado, rozgniatam widelcem do momentu gdy uzyskam papkę. Mieszam wszystko i ewentualnie raz jeszcze do smaku doprawiam solą i sokiem z cytryny.


Tortille pszenne domowe (składniki na 8 placków):
2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki wrzątku
1/4 szklanki oleju rzepakowego
1 i 1/3 łyżeczki soli

Mąkę wsypuję do miski, dodaję sól. W szklance mieszam wrzątek z olejem, wlewam do mąki z solą i mieszam łyżką. Zagniatam ciasto, a później wyrabiam je 3-5 minut. Ten etap jest bardzo ważny i pominięcie go jest wielkim błędem. Dłużej wyrabiane ciasto daje w efekcie bardziej miękkie placki.

Gotowe ciasto wkładam do miski, nakrywam ściereczką i odstawiam na 20 minut.
Ciasto dzielę na 8 części, każdą wałkuję na cienki placek i smażę na suchej, dobrze rozgrzanej patelni po 1-2 minuty z każdej strony (do czasu pojawienia się sporych pęcherzy powietrza i ciemnych plam na spodzie).
Domowe tortille nie pozostają wiecznie miękkie jak te sklepowe. Robimy je tuż przed podaniem. Gotowe wystarczy podgrzać przed podaniem, być może wystygną, ale z pewnością pozostaną sprężyste.