wtorek, 14 sierpnia 2018

Burgery z czarnej fasoli i bakłażana


Pomysł na tego burgera chodził za mną od bardzo dawna, tyle że takich pomysłów są dziesiątki i każdy musi czekać na swoją kolej. Gdy byłam młodsza, ulegałam natychmiast temu, co przyjdzie mi do głowy, dlatego też moje pierwsze kotlety z fasoli sprzed 8 lat był katastrofą. Dziś mam więcej doświadczenia i cierpliwości. Cierpliwości by zaczekać, pozwolić dobrym pomysłom się wyklarować, a kiepskim wywietrzeć z głowy. Ten się doczekał i ja się doczekałam, dobrego kotleta z fasoli. Istotne są tutaj wszystkie składniki, zatem nie pomijajcie żadnego z nich. W szczególności dotyczy to pasty miso i sosu sojowego.  Równie ważny dla sukcesu jest czas chłodzenia masy. Jeśli zbyt wcześnie zaczniecie smażyć, kotlety zwyczajnie się rozpadną, gdyż konsystencja masy jest całkiem inna niż w przypadku mięsa. Pamiętajcie też by dobrze rozgrzać patelnię. Jeśli położycie burgery na niezbyt dobrze rozgrzaną, napiją się tłuszczu, rozmiękną i rozpadną.

Burgery z czarnej fasoli i bakłażana - składniki na 4-6 burgerów:
1 puszka czarnej fasoli
1 średni bakłażan
ząbek czosnku
3/4 łyżeczki pasty miso
3 łyżeczki sosu sojowego
1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
3 kopiaste łyżki mąki owsianej
1 łyżka bułki tartej + do obtaczania kotletów
olej do smażenia

Dodatki:
ulubione bułki ( u mnie żytnie z ziaranami)
piklowana czerwona kapusta z marchewką
papryczki jalapeno pokrojone w cienkie plastry
wegański majonez (może by tradycyjny)
sos sriracha
sałata zielona (u mnie masłowa)

Piklowane warzywa:
Kawałek (1/4 główki) czerwonej kapusty płuczę, kroję drobno. Kawałek marchewki (1/2 sporej marchewki) obieram, myję i ścieram obieraczką julienne, na cienkie paseczki.Warzywa oprószam solą (u mnie 1/2-3/4 łyżeczki), posypuję cukrem (1/3 łyżeczki) i polewam octem ryżowym (2 łyżki). Mieszam, pakuję do słoika i wstawiam do lodówki.

Fasolę wlewam na sitko, płuczę i zostawiam, żeby woda odciekła. Bakłażana myję, robię w kilku miejscach nacięcia. Czosnek obieram, kroję na kawałki i wtykam je w nacięcia, tak by ukryły się w miąższu. Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni C (grzanie góra-dół). W małym naczyniu żaroodpornym układam bakłażana i wstawiam do piekarnika. Piekę 60 minut. W połowie czasu pieczenia obracam go. Wyłączam piekarnik i zostawiam do ostudzenia z bakłażanem w jego wnętrzu. 

Jeśli piekę bakłażana, staram się też jednocześnie planować inne potrawy z pieczonymi warzywami. Jest to spora oszczędność energii.
Można jednocześnie w osobnym naczyniu upiec papryki na krem z pieczonych papryk i np. zawinięte w folię buraki na sałatkę. 

Upieczonego i ostudzonego bakłażana obieram ze skóry, a miąższ kroję na kawałki. W maszynce do mięsa mielę fasolę oraz bakłażana wraz z czosnkiem. Masę doprawiam pastą miso, pieprzem, sosem sojowym i wędzoną papryką. Dorzucam bułkę tartą oraz mąkę owsianą i mieszam bardzo dokładnie. Masę przykrywam, wkładam do lodówki na 3-4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Na dużej patelni rozgrzewam niewielką ilość oleju. Łyżką nabieram sporą porcję masy i nakładam na zwilżoną wcześniej dłoń. Nie chwytam mocno, tylko od razu przerzucam masę do talerza z bułką tartą. Delikatnie obtaczam, biorę w dłonie i formuję kotlet. Układam kolejne kotlety na dobrze rozgrzanej patelni i smażę na rumiano z każdej strony, na dość silnym ogniu. Każdą ze stron smażę ok. 2-2,5 minuty. Usmażone burgery są dość miękkie. Można je jeszcze ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i podpiec przez ok. 8-14 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni C.Na koniec składam kanapki z gotowymi burgerami.

Bułki przekrawam, podgrzewam w piekarniku, ciepłe wyjmuję. Dolną część smaruję majonezem, polewam odrobiną pikantnego sosu sriracha. Nakładam sałatę, burgera, piklowane warzywa, jalapeno, następnie polewam kolejną porcją sosu sriracha i przykrywam wierzchnią częścią bułki. 



wtorek, 24 lipca 2018

Kopytka z bobu


Normalnie szok. Białkowe kopytka? Jak to możliwe? A no tak to. Z bobu, zamiast ziemniaków. Zielone, pyszne, zdrowe. Lubią je dorośli. Lubią je dzieci. Wy też je pokochacie. My jemy z bazyliowym pesto, ale można np. z masłem pietruszkowo-czosnkowym lub świeżą miętą. 
Zajadajcie jak lubicie!

Kopytka z bobu - składniki na 2 porcje:
400g ugotowanego i obranego bobu
90g mąki pszennej typ 500 + mąka do podsypywania kopytek
1 jajko rozmiar M
1/3 łyżeczki soli

Do podania:
pesto z bazylii - klik
nieco startego parmezanu 
W dużym garnku zagotowuję osoloną wodę. Wrzucam do niej bób i gotuję do miękkości. Mój bób gotował się niemal 20 minut. Bób musi być bardzo miękki, aby udało się go przetworzyć na kluseczki. Ugotowany bób odcedzam i przelewam dużą ilością zimnej wody, by zatrzymać gotowanie. Zostawiam do wystudzenia, obieram i odważam odpowiednią ilość. 
Ja gotuję cały kilogram, ponieważ sporo wagi odpada z uwagi na skórki oraz przez wzgląd na to, że podczas obierania podjadam.

W garnku zagotowuję osoloną wodę.

Bób rozgniatam praską do ziemniaków na dość gładkie puree. Dodaję jajko, sól oraz mąkę i mieszam. Gdyby masa okazała się być bardzo lepka i mokra,  można dodać nieco więcej mąki. Stolnicę lub dużą deskę podsypuję sporą ilością mąki. Z ciasta formuję niezbyt grube wałki, obtaczając je solidnie w mące. Nożem odcinam niewielkie kluseczki i wrzucam je natychmiast na gotującą się wodę. Najlepiej ugotować kopytka w dwóch partiach. Gdy kluseczki wypłyną gotuję je jeszcze przez ok.0,5-1 minuty, następnie wyławiam i natychmiast podaję. 
Gdy kluski są już na talerzu dokładam porcję pesto i posypuję startym serem. Ser można pominąć.


poniedziałek, 23 lipca 2018

Ciasto porzeczkowe z bezą kokosowo-migdałową


Zaglądnij do kuchennej szuflady i przez chwilę się skoncentruj. Tak sobie myślę pewnego dnia i zaglądam. Otwarta torebka z resztką wiórków kokosowych. Nikomu nie chciało się przesypać do słoika i leżą tak sobie. Obok torebka z mąką migdałową. Nie jest jej dużo, ani mało. W lodówce trochę porzeczek. Co by tu zrobić? Może jakieś ciasto?
Tak rodzą się przepisy jak ten. Najlepsze!


Ciasto porzeczkowe z bezą kokosowo-migdałową:
Ciasto:
200g mąki pszennej typ 500
70g cukru kryształu
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki zimnej śmietany kremówki
100 zimnego masła
szczypta soli
4 żółtka

Owoce:
300g porzeczek mieszanych białych i czerwonych lub tylko czerwonych
2 łyżki cukru
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Beza kokosowo-migdałowa:
4 białka
30g wiórków kokosowych
160g cukru pudru
30g mąki migdałowej lub zmielonych migdałów
1 łyżeczka soku z cytryny

ciasto:
Do miski wrzucam mąkę, dodaję cukier, proszek do pieczenia i szczyptę soli. Dodaję zimne, pokrojone w kostkę masło i siekam nożem. Dodaję żółtka, zimną śmietanę i zagniatam szybko ciasto. Zawijam je w folię spożywczą i odkładam do lodówki na 30 minut. Spód formy o wymiarach 25/30cm wykładam papierem do pieczenia.Spód wyklejam schłodzonym ciastem, warstwa będzie cienka. Foremkę z ciastem wkładam na 20 minut do zamrażalnika lub 40 do lodówki.

Owoce przebieram, myję i odważam potrzebną ilość.

Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni, grzanie góra-dół bez termoobiegu. 
beza:
Do białek dosypuję szczyptę soli. Ubijam pianę, ale nie na sztywno, następnie dodaję w 2-3 partiach cukier, wciąż mieszając. Następnie dodaję sok z cytryny, mieszam, dodaję wiórki kokosowe oraz mąkę migdałową i bardzo krótko mieszam wszystko razem. 

Wyjmuję formę ze schłodzonym ciastem, oprószam równomiernie mąką ziemniaczaną, nakładam również równomiernie owoce, posypuję je cukrem i wstawiam do piekarnika. Po 10 minutach wyjmuję, na wierzchu rozlewam pianę z kokosem i migdałami i rozprowadzam po całym cieście. Wkładam do pieca i piekę kolejne 30 minut.

Wyjmuję z piekarnika i pozostawiam w foremce do całkowitego ostudzenia.


 


niedziela, 22 lipca 2018

Pavlova

Wielu osobom tort bezowy wydaje się być ogromnym wyzwaniem, a tak naprawdę jest dość prosty w wykonaniu. 
Jedynym mankamentem jest fakt, że bezy długo schną w piekarniku, ale za to efekt końcowy jest spektakularny. Pavlova to idealny tort na lato, ponieważ najlepiej smakuje i prezentuje się udekorowany letnimi owocami. Nie będę dziś przedłużała, tylko zaproszę Was do przepisu. Jedni pewnie doskonale go znają, innych czeka pierwsza próba z bezą. Wszystkim Wam życzę smakowitego dnia.

Tort bezowy :
 
Składniki na dwa blaty bezowe:
6 białek średnich jajek (rozmiar M) prosto z lodówki. Mogą być mrożone, ale należy je odpowiednio wcześnie przełożyć do lodówki by się odmroziły
szczypta soli
300g cukru pudru
1 łyżeczka octu jabłkowego lub soku z cytryny
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Białka starannie oddzielam od żółtek. 
Blachę wykładam papierem do pieczenia i rysuję na papierze dwa okręgi o średnicy ok. 18 cm. Ważne aby dzieliła je pewna odległość, dzięki czemu piekące się blaty nie zlepią się ze sobą.
Piekarnik rozgrzewam do 160 stopni C.
Do białek dodaję sól i ubijam je mikserem na sztywną pianę. Do piany dodaję po jednej łyżce cukru pudru i za każdym razem staram się ją dokładnie wymieszać. Gdy wmieszam już cały cukier dodaję łyżeczkę octu lub soku z cytryny i mieszam ponownie przez krótką chwilę. Na końcu dodaję skrobię ziemniaczaną i ostatni raz mieszam. 
Połowę masy nakładam łyżką na środek jednego z okręgów. Naturalnym jest, że powoli aczkolwiek systematycznie, zaczyna się ona rozlewać na boki. Drugą połowę masy nakładam do drugiego okręgu. Delikatnie wyrównuję wierzch i wstawiam do piekarnika. Natychmiast zmniejszam temperaturę do 120 stopni C i piekę 30 minut. Następnie zmniejszam temperaturę do 100 stopni C i suszę bezę przez 2 godziny. Przez pierwsze 1,5 godziny pieczenia używam opcji grzania góra-dół z termoobiegiem, później tylko góra-dół. Wstawiam blachę na środkowy poziom piekarnika.
Po upieczeniu wyłączam piekarnik, uchylam drzwiczki i pozostawiam do wystudzenia w piekarniku. Wyjmuję blachę. Rozcina nożyczkami papier dzieląc go na dwie części. Na każdej z nich powinien być jeden blat. Odwracam blat bardzo delikatnie na dłoni i zdejmuję ostrożnie papier z jego spodniej powierzchni. Nakładam na talerz lub paterę. Z drugim blatem postępuję tak samo. 

Krem:
250g sera mascarpone
120g śmietanki kremówki (30 % tłuszczu)
3-4 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
ulubione owoce (maliny, porzeczki, truskawki, czereśnie)

Ser przekładam do miski, dodaję zimną śmietankę prosto z lodówki , cukier i ucieram mikserem przez ok. minutę. Krem ma być dobrze połączony i puszysty. 

Na pierwszy blat nakładam połowę kremu oraz część owoców, następnie ostrożnie na wierzchu układam drugi blat, na nim rozsmarowuję delikatnie pozostały krem i nakładam pozostałe owoce. Tort nadaje się do jedzenia natychmiast, można go przechowywać w lodówce, jeśli jednak ma być efektownym poczęstunkiem dla gości, najlepiej przygotować bezy, przygotowany krem i owoce w lodówce i złożyć całość tuż przed podaniem.


czwartek, 12 lipca 2018

Kotlety z boczniaków jak schabowe

Zjadłabym schabowego, ale nie chcę mięsa. Taka myśl mnie dopadła, a zaraz potem przypomniałam sobie, że w lodówce są boczniaki. No ale co zrobić, żeby smakowały jak oryginał? 
Czy to jest możliwe?
Ja już wiem, że jest. 
Z pomocą przychodzą moje ulubione przyprawy pasta miso i sos sojowy. To dzięki nim te kotlety są obłędnie "mięsne" w smaku i nie można się opanować podczas ich jedzenia.
Na talerzu oprócz kotletów obowiązkowo ziemniaki z koperkiem i ulubione warzywa.
 U mnie fasolka, ale mogą być buraczki, mizeria z ogórków albo małosolny.

Kotlety z boczniaków jak schabowe - składniki na 2 spore porcje:
250g boczniaków ostrygowatych
5 łyżeczek dobrego sosu sojowego
1/2 łyżeczki pasty miso (shiromiso)
1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
2 ząbki czosnku

do panierowania:
1 jajko
mąka pszenna
bułka tarta

dodatkowo:
olej rzepakowy do smażenia

Grzyby płuczę szybko pod strumieniem bieżącej wody, następnie osuszam starannie na ściereczce. Do dużego słoika lub plastikowego pojemnika wrzucam obrany i pokrojony w cienkie plasterki czosnek, dodaję pieprz, pastę miso oraz sos sojowy. Mieszam wszystko bardzo dokładnie, a następnie dorzucam grzyby i mieszam. Zamykam pojemnik i odstawiam do lodówki na minimum godzinę. Co jakiś czas wyjmuję pojemnik z lodówki i energicznie nim potrząsam, żeby wymieszać grzyby z marynatą.

Do talerza wsypuję kilka łyżek mąki.
Do drugiego talerza wybijam jajko, dodaję łyżkę wody i roztrzepuję widelcem.
Do trzeciego talerza wsypuję kilka łyżek bułki tartej.

Grzyby wyjmuję z marynaty i każdy obtaczam w mące, jajku, a następnie w bułce tartej. Na patelni rozgrzewam niewielką ilość oleju, następnie układam na niej grzyby i smażę na dość sporym ogniu na złocisty z kolor z obu stron. Podaję ciepłe z ziemniakami z wody i ulubionymi warzywami.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Spring rolls z tofu i piklami z marchewki


Co latem się je?
Co się chce, albo co się ma!
Wyjechałam w góry.
 Nie znalazłam wegetariańskich lokali, bo nie szukałam.
 Jadę w góry, więc wiem na co się piszę żywieniowo. Wiem, że będą moskole, pierogi, zupa chrzanowa z plackiem, czosnkowa z grzankami. 
Oscypki wiem, że będą. 
Nie stawiam oporu.
Nie protestuję, bo przecież nie jestem wegetarianką, ani weganką. 
Nie mówię "nie" gdy pani przynosi mi z kuchni gorące ruskie pierogi polane obficie stopionym boczkiem, nie boczę się kiedy zimne czosnkowe masło, rozpuszcza się na gorącym moskolu. Zajadam ze smakiem i cieszę się, że ktoś przynosi mi ciepły posiłek do stołu, a potem odnosi puste talerze do kuchni. 
Gotowanie jest super, ale przerwa jest potrzebna. Można nabrać dystansu do jedzenia i gotowania, a przede wszystkim odpocząć. 
I w istocie odpoczęłam. Aż nadto. 
Już w sobotę, w drodze do domu planowałam co zrobię w niedzielę na obiad.
Wiedziałam, że w lodówce mam tofu i marchewkę. Tak to się wszystko zaczęło...



Spring rolls z tofu i piklami z marchewki - składniki na 6 wypasionych sztuk:

Cytrusowe tofu*:
1 kostka naturalnego tofu (ok.180g)
1/4 szklanki soku pomarańczowego (najlepiej świeżo wyciśniętego)
1 i 1/2 łyżki sosu sojowego
1 i 1/2 łyżki octu ryżowego
1 łyżka drobno pokrojonej trawy cytrynowej
1/2 papryczki jalapeno pokrojonej w cienkie plastry
1/4 łyżki startego imbiru
1 płaska łyżka cukru trzcinowego 

 Tofu kładę w głębokim talerzu, na nim kładę miseczkę, a tą obciążam 1 lub dwiema grubymi książkami. Zostawiam na 30-60 minut, następnie zdejmuję obciążenie, wyjmuję tofu i wylewam płyn. W talerzu mieszam wszystkie składniki marynaty. Tofu kroję na plastry o grubości 6-7 mm. Wkładam tofu do marynaty i obtaczam je w niej. Zostawiam je przez przynajmniej godzinę do zamarynowania, w tym czasie kilkukrotnie obracam tofu by wszystkie kawałki miały szansę pochłonąć marynatę.
Patelnię skrapiam minimalną ilością oleju i rozgrzewam. Na rozgrzaną patelnię wrzucam tofu i wlewam marynatę, starając się nie wrzucać na patelnię kawałków trawy cytrynowej. Smażę tofu na złoty kolor z obu stron. Zajmuje to ok 2-3 minuty z każdej ze stron, zależnie od płomienia. 
Gotowe tofu zostawiam do ostygnięcia.
 
Pikle z marchewki i rzodkiewek**:
2 małe marchewki
1 ząbek czosnku
1 cm plaster imbiru  
5-6 niedużych rzodkiewek
1 papryczka jalapeno
1 łyżeczka soli morskiej
2 łyżki cukru trzcinowego
3 łyżki octu ryżowego

Marchewkę obieram, myję i za pomocą obieraczki julienne tnę na cienkie paseczki. Rzodkiewki myję, odcinam końce i kroję na cienkie plasterki, a później każdy na połowę. Imbir obieram i kroję bardzo drobno w kosteczkę. Czosnek obieram i kroję na bardzo cienkie plastry. Jalapeno myję i również kroję, na bardzo cienkie krążki.  W słoiku mieszam składniki marynaty, dorzucam warzywa, mieszam starannie i odstawiam do lodówki na godzinę. 

Dodatkowo:
6 arkuszy papieru ryżowego
6-12 listków sałaty masłowej umyte i osuszone
sos sriracha do maczania rolek

Do szerokiej patelni nalewam ciepłej wody. Zanurzam w niej arkusz papieru ryżowego na 10-15 sekund. Ma stać się miękki, ale nie rozmoczyć. Układam go na desce, na środku układam tofu (2-3 plasterki), łyżkę pikli, a na nich 1-2 liście sałaty. Najpierw zakładam część arkusza po mojej prawej stronie i przykrywam nim część nadzienia, następnie zakładam do środka najbliższy i najdalszy mnie brzeg. Następnie obracam deskę i zwijam rolkę mniej więcej jak gołąbka. Odkładam i przygotowuję następną.

Podaję z sosem sriracha.


* Przepis na cytrusowe tofu pochodzi z książki "The Wicked Healthy Cookbook" aut. Chad Sarno, Derek Sarno, David Joachim. Został on nieznacznie przeze mnie zmodyfikowany, gdyż zamiast syropu z agawy użyłam cukru trzcinowego i zamiast piec tofu w piekarniku, tym razem usmażyłam je na patelni. Jest to receptura na tofu, która w książce pojawia się przy okazji przepisu na wegańską wersję kanapki banh mi.
** Pikle również pojawiają się w tej samej książce, przy okazji przepisu na słynną wietnamską kanapkę. Ja swoje pikle wzbogaciłam o chrupiące rzodkiewki i odrobinę czerwonej cebuli.


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Makaron ze świeżymi pomidorami, ziołami, mozzarellą i oliwą


Makaron nie służy kulinarnym popisom, ale stworzony jest do sprawiania przyjemności. Przyjemności podczas jedzenia i przyjemności podczas gotowania, bo pozwala fantazjować bez końca oraz dlatego, że przyjmuje z ochotą każdy składnik i tworzy z nim idealną kompozycję. Makaron jest dobry bo można go podać na ciepło, wytarzany w gorącym sosie, tak że zaparowuje okulary konsumenta, a gdy nadejdą upały, pozwala się wymieszać z chłodnymi składnikami i jest wtedy nie mniej smaczny. 
Jeśli macie wątpliwości co do tej drugiej opcji, sprawdźcie w swojej kuchni poniższy przepis.


Makaron ze świeżymi pomidorami, ziołami, mozzarellą i oliwą - składniki na 2 porcje:
2-3 dojrzałe pomidory malinowe
2 garście listków bazylii
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
4-5 łyżek oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego
skórka otarta z 1 cytryny (wybierajcie cytryny niewoskowane)
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
1 kulka mozzarelli o wadze 125g
200-250g makaronu linguine

Mozzarellę wyjmuję z zalewy i wrzucam na sito. Odstawiam na 30-60 minut (jeśli się spieszycie ten krok można pominąć, wystarczy w dłoniach odcisnąć nieco ser z nadmiaru solanki). 
Pomidory myję, wycinam szypułkę, oczyszczam z nasion. Miąższ wraz ze skórką kroję w dużą kostkę. Bazylię i natkę myję. Pietruszkę siekam, bazylię dodaję w całości. Mozzarellę rwę w palcach na małe kawałki i dorzucam do przygotowanych wcześniej składników. Cytrynę myję starannie, jeśli trzeba wyparzam i ścieram drobno żółtą część skórki wprost do pomidorów z ziołami i mozzarellą. Dolewam oliwy, mieszam i odstawiam na 30 minut. 
Makaron gotuję w lekko osolonej wodzie, według wskazówek na opakowaniu. Odcedzam i pozostawiam na chwilę by ostygł nieco. co jakiś czas mieszam go na sicie, by stygł równomiernie. Sałatkę z pomidorów doprawiam solą morską oraz czarnym pieprzem, a następnie mieszam z makaronem.

Natychmiast podaję.