czwartek, 18 października 2018

Tofu po pekińsku wersja 2.0



Podobny przepis kiedyś już się tu pojawił, a to w zasadzie jest ulepszona wersja, którą każdy miłośnik azjatyckiej kuchni powinien wypróbować.  
Tofu po pekińsku, czyli kaczka po pekińsku, tyle że bez kaczki.
Można pomyśleć, że to totalne wariactwo i nieporozumienie, ale zamiast dumać, lepiej przyrządzić, spróbować i zakochać się na zabój w tym cudnym smaku.

 TOFU PO PEKIŃSKU:
360 g tofu naturalnego
6 łyżek sosu sojowego
 2 łyżeczki oleju sezamowego
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
2 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru
spora szczypta białego pieprzu
1 gwiazdka anyżu


Tofu pokroić w kostkę.
W dużym słoiku wymieszać składniki marynaty, dorzucić tofu,
zakręcić i wymieszać potrząsając słojem. Słoik odstawić do lodówki na minimum godzinę.
Patelnię skropić olejem (rzepakowym lub słonecznikowym). Natłuszczoną patelnię rozgrzać, a następnie smażyć na niej tofu przez ok. 2 minuty z każdej strony, na złoty kolor.

SOS ŚLIWKOWY:
4 łyżki powideł śliwkowych
3 łyżki sosu sojowego
1/4 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1/3 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka soku z cytryny


Wszystkie składniki sosu umieścić w małym garnuszku. Podgrzewać na wolnym ogniu do momentu zagotowania, sos przelać do słoika, ostudzić i schłodzić w lodówce.

PLACKI MANDARYŃSKIE:
260 g mąki pszennej
160 g wrzącej wody
1/3 łyżeczki soli
olej sezamowy


Mąkę wymieszać z solą, dolać wrzątek, wymieszać łyżką, a następnie zagnieść ciasto. Wyrabiać na podsypanym mąką blacie przez 4 minuty. Gotowe ciasto odłożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut, aby odpoczęło.

Gotowe ciasto pociąć na 20 równych części, a z każdej uformować kulkę. Brać po 2 kulki, wałkować na kółka o średnicy 3-4 cm. Na jednym placuszku rozsmarować 1-2 krople oleju sezamowego, przykryć drugim i delikatnie rozwałkować razem na placek o średnicy 9-10 cm.  W ten sposób postąpić z całym ciastem. 
Średnią patelnię rozgrzać bez dodatku tłuszczu, układać na niej po 3 placki i smażyć 1-2 minuty z każdej trony. Placki można odwracać, gdy na spodniej stronie pojawią się ciemne plamy. Usmażone placki natychmiast rozdzielić, ułożyć na talerzu i przykryć ściereczką. W ten sposób usmażyć wszystkie placki.

DODATKI:
1 średni ogórek zielony obrany, oczyszczony z nasion i pokrojony w cienkie paski o długości kilku cm.
1/3 pęczka zielonej cebulki, pokrojonej na kawałki o długości kilku cm




JAK JEŚĆ?
Na placku rozsmarować nieco sosu śliwkowego, położyć kilka kawałków tofu, ogórka i zielonej cebulki. Można dodatkowo posypać czarnym sezamem.

piątek, 12 października 2018

Soczewica w meksykańskim stylu


Jadacie nasiona roślin strączkowych? 
Jeśli nie to pora zacząć! 
Nie dość, że zdrowe to jeszcze smaczne, o ile będziecie wiedzieli co z nimi zrobić.

Soczewica w pewnych kręgach kojarzy się z czymś nieapetycznym, co trudno przygotować i właściwie nie wiadomo co z tym zrobić, żeby nie smakowało za "zdrowo". Ja mam na to swoje sposoby.
Możecie spytać "No dobra, ale właściwie po co to wszystko? Niech każdy je co chce! Nie wszyscy muszą jeść soczewicę"

Mówię - Spoko!Jasne!
Wiem że są ludzie, dla których jedzenie nie jest czynnością wyłącznie fizjologiczną, a dbałość o pozytywne wrażenia kulinarne, jest ważniejsza niż zdrowie. Dla nich jedzenie ma być przede wszystkim pyszne, rozpustne i oszałamiać,a to czy jest zdrowe jest sprawą drugorzędną.
 Jednak można osiągnąć w tej materii kompromis i przygotować coś, co daje odlot kubkom smakowym, a przy tym pozytywnie działa na nasze ciało. I właśnie dlatego powstało to danie.

Pikantna i dymna od chipotle oraz wędzonej papryki, gęsta od przypraw i słodkich duszonych pomidorów, gorąca czarna soczewica zadowoli nawet mięsożercę. 
Do tego miękkie tacos z niebieskiej kukurydzy i trochę świeżych dodatków. 
Obok tego jedzenia nie da się przejść obojętnie.

Meksykańska soczewica
składniki na 3-4 porcje - jeśli będziemy wykorzystywać to danie jako nadzienie do tacos:
80g suchej czarnej soczewicy
2,5 średniego pomidora malinowego
1/3 papryczki chipotle
1/3 łyżeczki sosu adobo
1/4 czerwonej cebuli
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka sosu sojowego
1/4 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1/4 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
1/4 łyżeczki soli do sosu + 1/4 łyżeczki soli do gotowania soczewicy
1/3 łyżeczki oregano
szczypta cynamonu
1 łyżka oleju rzepakowego 

Soczewicę wypłukałam 3 razy w ciepłej wodzie, zalałam gorącą wodą i zostawiłam na 45 minut. Następnie wylałam wodę, wlałam świeżą zimną i zagotowałam. Gotowałam 45 minut, pod lekko uchyloną pokrywką. Na 5 minut przed końcem gotowania wsypałam do garnka z soczewicą 1/4 łyżeczki soli.

Pomidory sparzyłam i obrałam, oczyściłam z nasion, a miąższ pokroiłam w kostkę. Cebulę i czosnek obrałam i drobno pokroiłam. Na oleju podsmażyłam cebulę przez ok. 1 minutę, następnie dorzuciłam czosnek oraz kumin i podsmażałam kolejne 30 sekund. Dodałam pomidory, posiekaną papryczkę chipotle, pozostałe przyprawy i gotowałam odkryte na wolnym ogniu przez ok. 15 minut. Dodałam soczewicę i gotowałam kolejne 10 minut, do czasu gdy całość mocno zgęstniała. Przykryłam i zostawiłam na 2 godziny, aby smaki dobrze się połączyły. Można to danie zrobić dzień wcześniej, ostudzić, wstawić do lodówki, z pewnością zyska na smaku. 
Gotową soczewicę nakładam na kukurydziane tacos i dorzucam ulubione dodatki. Można polać jogurtem naturalnym lum śmietaną (może być wegańska, niedługo wrzucę fajny przepis na wegańską kwaśną śmietanę).
Można dodać pomidory, pokrojonego w kosteczkę ananasa, świeże chili, miętę, kolendrę, a nawet bazylię, czerwoną cebulę, awokado. 

Przepis na tacos z niebieskiej kukurydzy znajdziecie tutaj.






poniedziałek, 1 października 2018

Pieczony batat na wypasie


Co jest najlepszego w jesieni? 
Oczywiście, że pieczone warzywa!
Można je podawać z nadzieniem, robić z nich sycące zupy i ciekawe sałatki. Duży wybór i ogromne pole do eksperymentów, a to lubię najbardziej.

Dziś zdecydowałam się na słodkiego ziemniaka. 
Zazwyczaj robię z niego pieczone frytki, ale dziś zamarzyło mi się coś wyjątkowego. 
Pomysł był początkowo bardzo prosty, ale kiedy już zaczęłam "składać" moje danie, do głowy wpadło mi jeszcze kilka drobnych dodatków, które tak podkręciły tego ziemniaka, że żal było gdy się skończył.
Ciepły, miękki i obłędnie słodki batat, do tego chłodne, kremowe guacamole, orzeźwiająca mięta i ostry sos adobo z dymnym finiszem. 
Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego początku tygodnia.



Pieczony batat z guacamole - 1 porcja
1 średniej wielkości batat
1 dojrzałe awokado
1/4 czerwonej cebuli
1 mały ząbek czosnku
sok z cytryny lub limonki
sól morska
świeża mięta
sos adobo*

Słodki ziemniak umyłam starannie pod bieżącą wodą. Przekroiłam na pół i nasmarowałam olejem. Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia i ułożyłam na nie bataty, a następnie przykryłam niezmyt ściśle folią aluminiową. Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni C. Wstawiłam blachę z batatami i piekłam ok. 60 minut. W połowie tego czasu obróciłam bataty.  Na 10 minut przed końcem pieczenia odkryłam folię. 

Awokado umyłam, przekroiłam na pół, wyjęłam pestkę, a miąższ wybrałam łyżeczką do miski. Cebulę i czosnek obrałam i posiekałam drobno. Do awokado dodałam posiekany czosnek i cebulę, sok z cytryny oraz sól do smaku. Pogniotłam całość widelcem, w środek wsadziła pestkę, przykryłam i wstawiłam do lodówki.

Ziemniaki ułożyłam rozcięciem do góry nałożyłam na wierzch guacamole, posypałam świeżą miętą i skropiłam sosem adobo. 

*Sos adobo, to gęsty sos, w którym zanurzone są papryczki chipotle. Jest bardzo ostry i ma dymny aromat. Pisałam już o tych papryczkach, we wcześniejszych postach.

piątek, 21 września 2018

Pieczone ziemniaki z guacamole


Przyznajcie się!
 Lubicie ziemniaczki, co? 
Wiem, że tak. 
I najlepiej, żeby miały złocistą skórkę i puszyste wnętrze. 
Te, które Wam proponuję są gorące, lekko chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku. Do tego zimne, kremowe guacamole i odlot gwarantowany. 
 

Pieczone ziemniaki:
4 średniej wielkości ziemniaki do pieczenia (typ A, ewentualnie B)
1 łyżka oleju rzepakowego
1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
1/3 łyżeczki soli


Guacamole:
1 dojrzałe awokado
sok z cytryny
1 łyżka posiekanej drobno czerwonej cebuli
1 mały ząbek czosnku, drobno pokrojony
sól

Ziemniaki obieram, kroję na pół, a później każdą połowę na dwie lub 3 części. Do dużej miski wlewam wodę, dodaję 1/2 łyżeczki cukru i mieszam. Do wody z cukrem wrzucam pokrojone ziemniaki i zostawiam na 30 minut.
Przyprawy mieszam z olejem. 
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 200 stopni C (grzanie góra-dół  z termoobiegiem).
Ziemniaki odcedzam, osuszam, wrzucam do oleju z przyprawami i dobrze nimi nacieram. Blachę wykładam papierem do pieczenia, wrzucam na nią ziemniaki i wstawiam do rozgrzanego pieca. Piekę ok. 45 minut, pamiętając by po 20 minutach obrócić ziemniaki.
Gdy ziemniaki są w piekarniku, przygotowuję guacamole.
Awokado myję, przekrawam na pół, wyjmuję pestkę. Pestkę zostawiam i wkładam do miski. Miąższ awokado wybieram łyżeczką i wrzucam do miski z pestką. Dodaję posiekaną cebulę i czosnek, oprószam solą i skrapiam dość obficie sokiem z cytryny. 
Rozgniatam i mieszam z pomocą widelca. Próbuję i ewentualnie, w razie potrzeby doprawiam jeszcze solą lub sokiem cytrynowym. Przykrywam i odkładam do lodówki.

Upieczone ziemniaki podaję natychmiast, z lekko schłodzonym guacamole.

poniedziałek, 17 września 2018

Tarta z wiśniami




Oglądaliście "Miasteczko Twin Peaks"? 
Jeśli tak, to na pewno znacie słynny placek z wiśniami, którym zajadał się agent Dale Cooper. 
Trzeba przyznać, że miał dobry gust, bo to naprawdę, przepraszam za wyrażenie, cholernie dobry placek. 
Wiem, że czas wiśni już za nami i wypadało by bardziej, pokazać ciasto ze śliwkami, czy szarlotkę, ale co ja poradzę, że mnie się zachciało właśnie tarty z wiśniami.
Piekłam podobną tartę już wiele razy, ale tym razem wreszcie była idealna. Perfekcyjne kruche ciasto i stabilne nadzienie. Szkoda tylko, że tak szybko zniknęła.
 

Tarta z wiśniami:
Ciasto:
240g mąki pszennej krupczatki
120 zimnego masła
100g cukru kryształu
2 żółtka
2 łyżki śmietanki słodkiej 12 % tłuszczu
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
spora szczypta soli

Nadzienie:
600g mrożonych lub świeżych wypestkowanych wiśni
6 łyżek cukru trzcinowego
2/3 łyżeczki cynamonu
2 i 2/3 łyżki mąki kukurydzianej

Dodatkowo:
2 łyżki mleka, roztrzepane z 1 jajkiem do posmarowania kratki z ciasta

Mąkę wsypuję do miski, dodaję pokrojone w kostkę zimne masło, żółtka i cukier. Siekam nożem, następnie rękami zagniatam ciasto. Podczas zagniatania, dodaję zimną śmietankę. Zagniatam krótko, tylko do czasu uzyskania jednolitej kulki ciasta, Zawijam ją w folię spożywczą i wkładam na 30 minut do lodówki.
Wiśnie wrzucam do garnka, dodaję cukier i cynamon. Doprowadzam do wrzenia, następnie gotuję ok. 5 minut. Dosypuję mąkę kukurydzianą i dokładnie mieszam. Wyłączam płomień. 
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 200 stopni C. Wybieram grzanie góra-dół. 
2/3 ciasta odrywam i formuję w kulkę. Resztę zawijam i ponownie wkładam do lodówki. Rozkładam na blacie kawałek folii spożywczej, kładę na nim ciasto, następnie przykrywam drugim kawałkiem i wałkuję na placek o średnicy ok. 2-3cm większej niż tortownica. Zdejmuję warstwę folii, następnie razem z folią przenoszę ciasto, odwracam ciastem w kierunku tortownicy (tortownica o średnicy 22-23cm) i układam w niej płat ciasta, zdejmując jednocześnie drugą warstwę folii. Wylepiam ciastem spód i choć część wysokości brzegów. Nakłuwam widelcem spód w kilku miejscach i wstawiam do rozgrzanego pieca na 10 minut. 
Wyjmuję drugi kawałek ciasta, znów rozwałkowuję go między dwoma kawałkami folii spożywczej. Odsłaniam jeden z nich i radełkiem wykrawam paski. Znów przykrywam folią i delikatnie całość przekładam do zamrażalnika na kilka minut.
Wyjmuję podpieczony spód, wykładam na niego nadzienie i wyrównuję. Wyjmuję z zamrażalnika pozostałe ciasto i układam na cieście kratkę. Smaruję ją roztrzepanym jajkiem z dodatkiem mleka i wkładam do pieca na 20-30minut. Kratka ma być ładnie zrumieniona.
Wyjmuję ciasto z piekarnika i zostawiam do całkowitego ostudzenia.

czwartek, 13 września 2018

Falafel


Zachciało mi się wypełnionego po brzegi warzywami chlebka pita. Niby nic prostszego, ale zapragnęłam czegoś więcej. Dopadła nas pierwsza wrześniowa infekcja, gonitwa do szkoły, wyczekiwanie na autobus i kolejne wizyty u okulisty, sprawiły, że zechciałam sobie jakoś umilić życie, chociaż na talerzu. Wybrałam falafel. Ciepłe, aromatyczne i bardzo sycące kotleciki, chlebek pita i warzywa tworzą razem posiłek doskonały.

Falafel - składniki na ok. 16 kotlecików:
200g suchej ciecierzycy namoczonej na noc
1/3 dużej cebuli
2 ząbki czosnku
3/4 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki suszonej mięty
1/2 łyżeczki kuminu roztartego w moździerzu
1/2 łyżeczki nasion kolendry roztartych w moździerzu
1/5 łyżeczki kardamonu mielonego
szczypta gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
1 łyżeczka soli
olej rzepakowy do smażenia

Ciecierzycę zalewam zimną wodą i odstawiam na 12 godzin do namoczenia. Wody musi być sporo, ponieważ ciecierzyca bardzo pęcznieje.
Namoczoną ciecierzycę odcedzam, płuczę i razem z cebulą mielę w maszynce do mięsa. Dodaję starty na tarce o drobnych oczkach czosnek oraz przyprawy.  Mieszam dokładnie, przykrywam szczelnie i wkładam do lodówki na minimum godzinę. 

Gdy masa odpocznie wyjmuję ją z lodówki. Na patelnię wlewam olej i podgrzewam na dość dużym, ale nie maksymalnym ogniu. Formuję małe płaskie kotleciki, mocno ściskając w dłoniach masę. Smażę po ok. 1-2 minuty z każdej strony, na złocisto. Odsączam na ściereczce z nadmiaru tłuszczu i podaję z ulubionymi dodatkami.

Ja podałam falafel z następującymi dodatkami:
- domowa pasta tahini
- chlebki pita
- ogórek zielony pokrojony obieraczką julienne
- ćwiartki pomidorków koktajlowych
- sos ze śmietanki kokosowej z dodatkiem czosnku, posiekanej skórki kiszonej cytryny i świeżego chili
- świeża mięta i natka pietruszki

środa, 12 września 2018

Sos marchewkowo - cytrusowy z habanero



Kiedyś nie przepadałam za ostrym jedzeniem, a w zasadzie niewiele o nim wiedziałam. Kiedy poznałam mojego męża, największego na świecie fana chili, dowiedziałam się jaki ogień może kryć się w jedzeniu. Teraz śmiało przygotowuję pikantne potrawy dla całej rodziny, mając na uwadze by najmłodsza jej członkini, nie otrzymała na talerzu zbyt ostrego posiłku. 
Ten sos to kolejny przepis, znaleziony w książce "The Wicked Healthy Cookboob" aut. Chad Sarno, Derek Sarno and David Joachim. 
Ten sos przyda się przy tworzeniu kanapek, zarówno wegańskich jak i mięsnych. Będzie idealny do kurczaka lub indyka, tofu, świeżych warzyw i roślinnych kotlecików. Kupując habanero, pewnie będziecie zmuszeni nabyć cały pojemnik, w którym jest 6, a czasem 8 papryczek. Resztę można wyczyścić z pestek i zamrozić. Postaram się w najbliższym czasie dorzucić jeszcze jakiś ognisty przepis z ich wykorzystaniem.

Składniki na dwa nieduże słoiczki sosu:
1 i 1/3 średniej marchewki
sok z 4 tangerynek (mogą być większe mandarynki)
sok z 1/4 cytryny (w oryginalnym przepisie sok z limonki)
4 papryczki habanero bez nasion (odważni mogą zostawić)
1/2 średniej białej cebuli
odrobina oleju
2/5 szklanki octu jabłkowego 
1,5 ząbka czosnku
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżka soli morskiej
skórka z 1 cytryny

Cebulę obrałam i pokroiłam w grubą kostkę. Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, nasmarowałam odrobiną oleju i starłam jego nadmiar. Pokrojoną cebulę równomiernie rozłożyłam na blasze. Piekarnik nagrzałam do temperatury 220 stopni C. Wstawiłam do piekarnika blachę z cebulą i przypaliłam ją, piekąc 13 minut. Wyjęłam i przerzuciłam do garnka. Obrałam marchewkę i pokroiłam w kostkę. Wycisnęłam sok z tangerynek i cytryny.
Czosnek obrałam ze skorupki, wrzuciłam na suchą patelnię i na średnim ogniu prażyłam go obracając co jakiś czas przez ok. 5 minut. Pokroiłam na mniejsze kawałki i dorzuciłam do garnka z cebulą. Dodałam też do niego sok z tangerynek oraz cytryny, skórkę cytrynową, pokrojoną marchewkę, ocet, cukier oraz sól.
Przed obróbką habanero koniecznie należy założyć rękawiczki, bądź chociaż foliowe woreczki na dłonie. Ja swoje papryki pozbawiłam nasion i pokroiłam w kostkę. Dorzuciłam do garnka z pozostałymi składnikami. 
Całość należy zagotować, a następnie na małym ogniu gotować ok 45 minut. Ja gotowałam przez 35 minut odkryte, następnie przykryłam by nie stracić całego płynu. 
Gotowy sos zmiksowałam na niemal gładką masę.