piątek, 17 listopada 2017

Brukselka zapiekana z parmezanem Jamiego Olivera


Brukselka to jedno z naszych ulubionych jesienno-zimowych warzyw. Osoby, które za nią nie przepadają, zazwyczaj argumentują to jej gorzkim smakiem. Zaręczam Wam, że musieli mieć totalnego pecha, bo mnie przez ostatnich 5 lat regularnego jadania brukselki w ogromnych ilościach, zdarzyło mi się to raz. Rozumiem jednak, że jeśli ten pechowy "jeden raz" przypadnie na "pierwszy raz" z brukselką to można się zrazić. 
Ponieważ to bardzo zdrowe warzywo, warto dać mu drugą szansę. 
Wybierajcie brukselki ładne, zielone, możliwie bez plam i pożółkniętych zewnętrznych listków. 

Ten przepis przypadnie do gustu tym, którzy brukselkę uwielbiają. 
Jeśli czeka Was pierwszy raz z tym warzywem, zacznijcie od ugotowania jej i zjedzenia z masłem oraz bułką tartą. 

Ten przepis znalazłam na stronie internetowej Jamiego Olivera i natychmiast zapragnęłam przygotować tę brukselkę. Nie wiem czy wiecie, ale w Anglii brukselka towarzyszy wszystkim świątecznym ucztom. I ten właśnie przepis idealnie nadaje się do tego, by przygotować niecodzienną, odświętną brukselkę, którą podamy jako dodatek do dania głównego. Może stanowić również przyjemną zimową kolację. 

Przepis nieco zmodyfikowałam, zwiększając ilość skórki cytrynowej i obgotowując wcześniej brukselkę.

Brukselka wg Jamiego Olivera składniki na 2 spore porcje:
500g brukselki
1 łyżka oliwy z oliwek
2 szczypty płatków chili
skórka z jednej cytryny
2 łyżki startego parmezanu

Piekarnik rozgrzewam do temperatury 200 stopni C.
Brukselki obieram w razie potrzeby z wierzchnich liści (robię to jeśli mają jakieś przebarwienia) i każdą przekrawam na pół. Płuczę brukselkę i wrzucam na osolony wrzątek. Gotuję 5 minut. Odcedzam i przekładam do naczynia żaroodpornego. Skrapiam oliwą, posypuję połową skórki cytrynowej oraz płatkami chili i rękoma mieszam wszystko. Wkładam do rozgrzanego pieca i zapieka 10 minut, po upływie tego czasu wyjmują brukselkę, posypuję ją równomiernie startym serem i wkładam do piekarnika na kolejne 10-12 minut. 
Przed podaniem posypuję całość resztą skórki cytrynowej. 

niedziela, 12 listopada 2017

Bułeczki czekoladowo-orzechowe z lukrem piernikowym


Zbliżają się święta i choć jeszcze pozostało kilka tygodni, to jednak postanowiłam rozpocząć eksperymenty, które pozwolą mi wyłonić słodkości, które będą towarzyszyły nam w grudniu. Dla mnie grudzień to nie tylko czas przygotowań do Bożego Narodzenia, ale również moment w którym moja córka ma urodziny. Zatem ten miesiąc jest dla mnie podwójnie wyjątkowy.

Od zawsze najchętniej pracuję z ciastem drożdżowym. Przy jego wyrabianiu można się zamyślić, zagapić i nic się nie stanie. Gdybym tak zatopiła się w myślach przy kruchym, wszystko bym przecież popsuła.Gniotę starannie, a czasem od niechcenia, raz mocniej, raz delikatniej, rozciągam, zakładam. Lubię zabawę z ciastem drożdżowym, dlatego właśnie od drożdżowego wypieku zaczęłam swoje próby.

Bułeczki drożdżowe są zawsze na topie. Sprawdzają się o każdej porze roku, bo są pyszne bez względu na dodatki. Jesienią i zimą najlepsze do słodkich wypieków się bakalie, jesienne owoce i czekolada.
Dzisiejsze bułki są naprawdę niezwykłe w smaku.
W środku czekolada i orzechy laskowe, a na wierzchu piernikowy lukier i skórka pomarańczowa.
Zanim upiekłam miałam wątpliwości, czy aby nie przesadziłam z ilością smaków, ale okazało się że to połączenie jest strzałem w dziesiątkę. 

Bułeczki czekoladowo-orzechowe z lukrem piernikowym i skórką pomarańczową (18 bułeczek)
ciasto:
580g mąki pszennej
2 średnie jajka
3 łyżki cukru
1/3 łyżeczki soli
60g masła roztopionego i ostudzonego
szklanka mleka
20g świeżych drożdży

nadzienie:
50g gorzkiej czekolady 70% kakao
65g masła rozpuszczonego i ostudzonego
80g cukru trzcinowego
40g orzechów laskowych posiekanych

do posmarowania przed pieczeniem
1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka

na wierzch:
cukier puder 8 łyżek
woda 2-2,5 łyżki
1-1,5 łyżeczki przyprawy do piernika
kandyzowana skórka pomarańczowa

Mleko podgrzewam by było letnie, dodaję 1 łyżkę cukru oraz drożdże, dokładnie mieszam i odstawiam na 10 minut. Mąkę wsypuję do miski, dodaję pozostały cukier, sól, masło, jaja oraz mleko z drożdżami. Mieszam, a później zagniatam ciasto. Wyrabiam je przez 5-10 minut. Kulę ciasta przekładam do miski, przykrywa czystą zwilżoną ściereczką i odstawiam na godzinę do wyrośnięcia.

Czekoladę ścieram na tarce o grubych oczkach, dodaję ją do masła, dosypuję cukier i mieszam.

Ciasto dzielę na dwie części. Z każdej wałkuję prostokąt o bokach mniej więcej 25/35-40cm.
Na cieście rozsmarowuję porcję masy czekoladowo-maślanej, posypuję posiekanymi orzechami i wzdłuż dłuższego boku zwijam w roladę. Kroję w 2-3cm odstępach i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia niezbyt ściśle. Między bułeczkami zostawiam 3-4 cm odstępu by mogły wyrosnąć swobodnie. Będzie trzeba piec w dwóch partiach, ponieważ naraz wszystkie bułeczki nie zmieszczą się na jednej blasze.

Zostawiam do wyrośnięcia na 45 minut.
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C.

Przed pieczeniem bułki smaruję jajem roztrzepanym z mlekiem. Piekę 8-12 minut.
Studzę.
Z cukru pudru, przyprawy do piernika i wody przygotowuję lukier,  następnie dekoruję nim bułeczki i dokładam skórkę pomarańczową.

sobota, 11 listopada 2017

Grzybowy ramen



Dostosowuję swoje gotowanie do pory roku. Nie robię tego z rozmysłem. To dzieje się samo, po prostu, bez ingerencji z mojej strony. 
Rosół to w naszym domu stały punkt jesiennego i zimowego jadłospisu. Jadamy go by poprawić sobie nastrój, by rozgrzać ciało po powrocie do domu, by się odprężyć. Ja równie chętnie co tradycyjny rosół jadam ramen. Nie wiem dlaczego, ale ta zupa mnie uspokaja. Zarówno podczas jej przygotowywania jak i w trakcie jedzenia, czuję ogromną przyjemność. 
Wypróbujcie ten przepis i sprawdźcie czy na Was też tak działa. W każdym razie, życzę Wam tego z całego serca.

Ramen który dziś przedstawiam jest wegański, co nie znaczy że pozbawiony umami. Wręcz przeciwnie. Dołożyłam wszelkich starań, by nie zabrakło w nim piątego smaku. Są więc wodorosty kombu, pasta miso i sos sojowy. Oprócz tego suszone grzyby i mnóstwo warzyw. Bulion ma oszałamiający zapach i smak. 
Żeby był idealny muszą się w nim jednak znaleźć wszystkie podane składniki. Trzeba również pilnować by nie zagotować bulionu z glonami, bo wtedy nadadzą mu gorzkiego posmaku. Lepiej wyjąć je o minutę za wcześnie, niż o sekundę za późno.


Ramen grzybowy - przepis
bulion:
13 szklanek zimnej wody (12+1 do namoczenia kombu)
2 duże marchewki
1 duża pietruszka
1/4 dużego selera
2 ząbki czosnku
1/2 dużej cebuli przypalonej na suchej patelni
biała część dużego pora
2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka oleju
8 suszonych grzybów shitake
5g suszonych podgrzybków lub prawdziwków
3g suszonych wodorostów kombu (wcześniej namoczonych)

dodatkowo:
1 płaska łyżka pasty miso
4 łyżki sosu sojowego

do podania:
szczypiorek lub dymka
ugotowane grzyby shitake
makaron ramen
ewentualnie rozdrobniony różowy pieprz
 
W dniu poprzedzającym gotowanie ramenu namaczam wodorosty.
Kombu wycieram zwilżoną ściereczką i zalewam szklanką zimnej wody i odstawiam na 12 godzin. 


Warzywa obieram, kroję na mniejsze kawałki, zalewam zimną wodą, dodaję suszone grzyby, pieprz, sól oraz olej. Na wierzch wkładam kombu i wlewam wodę z jego moczenia. Włączam palnik i doprowadzam do wrzenia. Cały czas kontroluję temperaturą, ponieważ kombu należy wyjąć z garnka tuż przed zagotowaniem. Ja używam termometru szpikulcowego i wydobywam glony gdy temperatura mierzona przy dnie garnka osiągnie 90 stopni C. Jeśli nie macie termometru po prostu sprawdzajcie. Wystarczy łyżeczka. Nabieramy na nią wody z garnka, dotykamy palcem. Gdy jest niemiłosiernie gorąca, czas wyjąć wodorosty. Jak już pisałam, lepiej wyjąć glony zbyt wcześnie, aniżeli za późno. Gotuję bulion na średnim ogniu przez 2,5 godziny.
Na 30 minut przed końcem gotowania dorzucam grzyby shitake.

Tofu kroję, marynuję i smażę. Przepis na moje ulubione tofu znajdziecie na stronie. Odnośnik znajduje się w liście składników.

Ugotowany bulion odcedzam, dodaję do niego sos sojowy i pastę miso. Dokładnie mieszam by rozprowadzić pastę.  Przed podaniem trzeba zawsze bulion dobrze zamieszać.
Z podanych składników wyszło mi tyle bulionu by napełnić 4-6 misek. 
Z bulionu zachowuję grzyby shitake. Gdy jest taka potrzeba gotuję kilka grzybków do podania. Możecie wrzucić ich po prostu więcej do gotującego się bulionu.

Do misek nakładam ugotowany makaron, smażone tofu, nalewam gorący bulion i posypuję sienaknym szczypiorkiem lub dymką. Na wierzch dokładam po dwa ugotowane grzyby. 

Nadwyżkę bulionu można zamrozić. Sprawdzi się w sytuacji, gdy zapragniecie zjeść ten pyszny ramen, a zabraknie Wam czasu na jego ugotowanie.


wtorek, 7 listopada 2017

Wegański mus czekoladowy - najlepszy przepis


Zdrowy deser nie wymagający wiele pracy w dodatku smaczny, wegański, bezglutenowy i nie zawierający nabiału oraz cukru.
Król deserów - mus czekoladowy! Pokochają go dzieciaki. Pokochacie go Wy!
Żeby mieć mus w kilka chwil trzeba jednak pamiętać o tym by namoczyć wieczorem orzechy, inaczej nie będzie perfekcyjnie gładki i aksamitny.


wegański mus czekoladowy - najlepszy przepis - składniki na 4 małe porcje
140g orzechów nerkowca
120g suszonych daktyli
35g ciemnego kakao
35g oleju kokosowego
pół szklanki letniej wody przegotowanej i ostudzonej
szczypta soli


Orzechy zalać przegotowaną, letnią wodą, przykryć i zostawić na noc do namoczenia. Daktyle, również zaleć przegotowaną ostudzoną wodą, ale w dużo mniejszej ilości i również zostawić na noc do namoczenia. (Ja swoje daktyle namaczałam tylko 2 godziny i też były ok. z orzechami bym tego nie próbowała)
Rano odlać wodę z daktyli i orzechów. Wrzucić je do pojemnika blendera, dodać kakao, olej kokosowy, sól i połowę wody. Miksować przez 2 minuty stopniowo dodając wodę w razie potrzeby. Łącznie blendować przez 3-4 minuty, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Przełożyć do słoiczków lub literatek i wstawić do lodówki na minimum 3 godziny.

Najlepsza zabawa jest przy dekorowaniu. Można polać mus solonym karmelem (wegańskim lub tradycyjnym) dodać bitą śmietanę tradycyjną lub kokosową, posypać posiekanymi orzechami, skórką pomarańczową lub udekorować owocami.
Taki mus jest dobrą opcją słodkiego drugiego śniadania do szkoły.
Ja nakładam jedną porcję do ładnego, małego słoiczka i rano daję córce do plecaka wraz z łyżeczką.
Nikt nie jest w stanie mu się oprzeć.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Bento inspiracje - nr.02



Dziś wrzucam kolejną pyszną bento inspirację. 

1.Pieczone bataty z czarnym sezamem
2. makaron muszelki z sosem z pomidora, pomidorkami koktajlowymi i świeżą bazylią 
3. słupki ulubionego sera (na zdjęciu bursztyn)
4. kulki melona
5. połówka awokado skropionego sokiem z cytryny i oprószonego solą
6. nerkowce, pestki dyni, nasiona granatu

Słodki ziemniak obieram, myję, kroję na grube frytki, układam w naczyniu żaroodpornym wyłożonym papierem do pieczenia, skrapiam olejem rzepakowym i wkładam do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C na 15-20 minut. Wyłączam i zostawiam jeszcze na 5 minut. Wyjmuję, zostawiam do ostudzenia.

Gotuję 2 łyżki dowolnego makaronu. Można też wykorzystać nadwyżki makaronu ugotowane dzień wcześniej. Podłużnego pomidora obieram, czyszczę z nasion, miąższ kroję w drobną kostkę. Wrzycam do małego rondelka, dodaję szczyptę soli, parę kropel oleju, przykrywam i duszę 5 minut. Odkrywam odparowuję. Ugotowany makaron mieszam z sosem.

Awokado myję, przekrawam na pół, obieram połówkę ze skóry, kroję na plastry, skrapiam sokiem cytrynowym i oprószam solą.



piątek, 3 listopada 2017

Plastik w kuchni

 Dziś postanowiłam podjąć temat różnego rodzaju plastików, które znajdują się w naszej kuchni. Pakowane są w nie produkty spożywcze, produkuje się z nich pojemniki do przechowywania żywności, lunch boxy, miski oraz inne akcesoria. Nie od dziś wiadomo, że nie wszystkie rodzaje plastiku są bezpieczne dla naszego zdrowia.
U mnie temat pojawił się w momencie, kiedy szukałam dla córki bento box, czyli pudełka bento. Chciałam, żeby zawartość śniadaniówki pozostała zdrowa do momentu zjedzenia, a nie pochłonęła tajemnicze substancje, które wydzielane są przez pojemnik.

Dziś posegreguję dla Was różne rodzaje plastiku, dzięki czemu będziecie wiedzieli, których się wystrzegać, które warunkowo możecie tolerować, a z których możecie bez obaw korzystać.

Podzieliłam je na grupy, które oznaczyłam kolorami. Zielone światło dostały trzy rodzaje tworzyw, dwa kolejne powinny wzbudzać większą czujność, natomiast dwa są szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia. Te tworzywa wbrew pozorom można znaleźć na sklepowych półkach bez większego trudu. Powinniście bezwzględnie ich unikać! Ważne żeby poznać oznaczenia plastików, by łatwiej identyfikować potencjalne zagrożenia.

                                                                      BEZPIECZNE


Znajdziemy tutaj, aż trzy rodzaje tworzyw sztucznych.

    2 HDPE to polietylen o dużej gęstości. Uważany jest za bezpieczny materiał, który nadaje się do przechowywania żywności oraz powtórnego użycia. 

4 LDPE to z kolei polietylen o małej gęstości. Również sklasyfikowano go jako bezpieczne tworzywo, nadające się do przechowywania żywności. Często wykonuje się z tego materiału worki i torby foliowe. Jest obojętny fizjologiczne i nie posiada zapachu. Został jednak uznany za najmniej bezpieczny pośród umieszczonych w tej grupie. Często można znaleźć ten rodzaj plastiku w opakowaniach ketchupów i musztard.

5 PP czyli polipropylen to chyba najczęściej wykorzystywany przy pakowaniu produktów spożywczych materiał. Uznawany jest za jeden z najbezpieczniejszych plastików, dlatego jest szeroko rozpowszechniony w przemyśle spożywczym. Zrobione z niego są między innymi opakowania jogurtów, śmietany czy kubki do napojów.


Kolejna grupa to takie, które nie są całkowicie bezpieczne i zasadniczo lepiej ich unikać. Mogą one zawierać niebezpieczne BPA oraz ftalany. 

RYZYKOWNE



Do tej grupy trafiły dwa rodzaje tworzyw

 
01 PET to  politereftalan etylenu. Bardzo często natrafiamy na niego w branży spożywczej. Wykonane z niego są plastikowe butelki, w których sprzedawana jest woda oraz różnego rodzaju napoje i soki. Również oleje roślinne pakuje się w butelki PET. W pojemnikach z tego materiału sprzedaje się rukolę, roszponkę, pomidory koktajlowe, borówki, owoce i warzywa w hipermarketach. Nad wpływem tego tworzywa na przechowywane w stworzonych z niego opakowaniach pochylili się już naukowcy, których doniesienia powinny odstraszyć nas od korzystania z nich. Udowodniono na przykład, że woda przechowywana w pojemnikach wykonanych z tego materiału, zawiera związek, który cechuje się podobieństwem działania do żeńskich hormonów płciowych - estrogenów. Spożycie takiej wody może mieć zatem wpływ na generowanie zaburzeń hormonalnych. Dlatego jeśli możecie, unikajcie tego rodzaju opakowań.

 
07 INNE to najbardziej tajemnicza grupa spośród wszystkich. W niej zawierają się wszystkie inne plastiki, nie oznaczone w kategoriach od 01-06. Mogą się tutaj znaleźć różne toksyczne materiały i tak naprawdę trudno zweryfikować z czego w istocie zrobione jest opakowanie czy produkt oznaczony tym numerem. Jedno co jest pewne to fakt, że tak oznaczonych opakowań, nie powinno się używać powtórnie. Wyjątkiem są te opakowania, które oprócz oznaczenia numerem 07, posiadają również adnotację BPA Free. Jest to znak, który informuje o tym, że w produkcie nie znajduje się toksyczny dla naszego ciała Bifenol A. Jeśli jednak brak tego oznaczenia należy pamiętać, że takiego rodzaju plastiku absolutnie NIE MOŻNA podgrzewać w kuchenkach mikrofalowych. Ma to bowiem wpływ na wzmożenie i to wielokrotne przenikania BPA do produktów spożywczych. Przez długi czas Bifenol A był bagatelizowany jako potencjalne zagrożenie, tymczasem jest on neurotoksyczny, co oznacza że ma ujemny wpływ na nasz układ nerwowy. 
Wniosek z tego prosty. Starajcie się unikać produktów z tym oznaczeniem, jeśli jest to możliwe. 
W sklepie udało mi się namierzyć np. płatki śniadaniowe, soczewicę oraz kaszę jęczmienną zapakowane w torbę z tym oznaczeniem.

NIEBEZPIECZNE!!! UNIKAJ JAK OGNIA!!!



Tutaj znajdziecie dwa bardzo niebezpieczne tworzywa


 
03 PVC czyli polichlorek winylu (ang. polyvinyl chloride). Wyjątkowo złe tworzywo, które absolutnie nie powinno mieć kontaktu z żywnością. Niestety można znaleźć ten rodzaj plastiku np. w artykułach gospodarstwa domowego. Bywa, że wykonane są z niego dla przykładu miski. 

 
06 PS znany również pod nazwą polistyren (ang. polystyrene). Może wydzielać toksyny dlatego absolutnie nie powinien być wykorzystywany w produkcji przedmiotów i opakowań mających kontakt z żywnością. Niestety znalazłam w sklepie np. plastikowy dripper do kawy wykonany z polistyrenu. Widać nawet parząc kawę trzeba zachować czujność. Jednym z popularniejszych produktów kryjących się pod tą nazwą jest styropian i choć głównie kojarzy nam się z elektroniką, która w kartonie jest nim zabezpieczona, to warto przypomnieć sobie wszelkiego rodzaju pojemniki, w których dostajemy ciepły obiad na wynos, kubki do kawy na mieście, tacki z mięsem w hipermarkecie. Cóż styropian jest wszechobecny. Nie pozwólcie by produkty opakowane w coś z powyższym znakiem, znalazły się w waszej kuchni.


Dziś zapoznałam Was z rodzajami plastików jakie możecie spotkać w kuchni, ale to nie koniec. Chciałabym pokazać Wam kilka patentów na ograniczenie generowania zawrotnych ilości opakowań plastikowych we własnym otoczeniu. Będzie to z korzyścią dla zdrowia, ale nie tylko. Mniej śmieci to piękniejszy i bezpieczniejszy świat dla Was, a przede wszystkim dla Waszych dzieci. 

Dajcie znać czy interesują Was tego rodzaju informacje i artykuły. 
Pozdrawiam
Kasia








poniedziałek, 30 października 2017

Bento - idealne drugie śniadanie do szkoły - bento inspiracje nr. 01


Na zdjęciu pieczone bataty, czarny i biały sezam, ryż z sosem z pomidora i ajwaru, pomidory koktajlowe z bazylią, banan, borówki amerykańskie, melisa i mięta.

Czy Wasze dzieci też jedzą wybiórczo?
Pewnie większość odpowie, że tak.

Zrobiłam małe rozeznanie w kwestii na przykład obiadu i okazuje się, że dzieci w swoich wyborach są zasadniczo zgodne. Najlepiej by na stole najczęściej lądowały makarony z sosami, naleśniki różnego rodzaju i zupa pomidorowa. Każdy dzieciak ma oprócz tego jeszcze jeden lub dwa inne ulubione dania, czasem zupełnie odmienne od całej reszty i na tym kończy się lista ulubieńców. Co do śniadań pewnie nie jest inaczej, jedni uprą się na racuchy, inni na kanapkę z serem, a jeszcze inni sera nawet kijem nie dotkną. 
Jeszcze bardziej niezwykły jest fakt, że kiedy kilka składników położymy osobno zostaną zjedzone niemal natychmiast, ale kiedy stworzy się z nich np. sałatkę to "coś" już jest nie tak.

Moja córka jest już w trzeciej klasie. Kto ma szkolne dziecko, wie ile energii Ci młodzi ludzie muszą włożyć w swoją edukację. Moja córka sporo czasu spędza w szkole, a ja naturalnie chcę, żeby zjadła w tym czasie coś pożywnego, zdrowego i smacznego. 
 Przeszłyśmy etap "kolorowych kanapek", które potem przynajmniej częściowo wracały do domu bo "z boku wystawał ser", był też etap kanapek z tym co lubi najbardziej, które z kolei mnie jako matki i dietetyka nie satysfakcjonowały, bo jak długo można pozwolić by rosnący organizm żywił się bułką z salami i rzodkiewkami.
Ratunkiem okazało się bento i nie chodzi o same pojemniki bento, ale bento jako zbilansowany posiłek.
Ostatnio przeczytałam na instagramie świetny post o tym, że posiłek przygotowany z miłością, może być wspaniałym, codziennym prezentem dla kogoś bliskiego. Ta myśl oczywiście odnosiła się do bento i ja tę myśl pochwyciłam.

Pierwsze bento dla Pauliny przygotowałam w zeszłym tygodniu. Spakowałam. Pojechałyśmy do szkoły. Całą drogę myślałam czy jej się spodoba. Otwarła jeszcze przy mnie,zaraz po tym jak weszła do szkoły. Spojrzała do pudełka i szeroko się uśmiechnęła. Wiedziałam, że to był strzał w dziesiątkę.
Pieczone bataty posypane sezamem i pestkami dyni, trochę borówek, ryż z pomidorami i ajwarem, pomidory z bazylią, rzodkiewka i awokado skropione cytryną i oprószone solą. 
W jej pudełku na śniadanie było wszystko co lubi.
 Zjadła zanim jeszcze rozpoczęły się lekcje. Wreszcie mogła jeść "po kolei", czyli tak jak lubi najbardziej. Więc jeśli Wasze dzieci mają ulubione zdrowe składniki, pozwólcie im jeść po swojemu, a wszyscy na tym skorzystają.
W następnych postach będą się pojawiały inspiracje bento oraz opiszę nieco bliżej pudełka na bento. Wiele z nich wykonanych jest z plastiku. Postaram się Wam podpowiedzieć, jak wybrać takie, które nie będzie szkodliwe dla zdrowia.

Mam nadzieję, że chociaż trochę Was zainspirowałam.

Miłego dnia!!!