niedziela, 10 grudnia 2017

Masa makowa

'

Gotowce zazwyczaj mnie rozczarowują. Nie jest więc dziwne, że masę makową również przygotowuję sama w domu. Masę makową można wykorzystać do zawijanego makowca, do drożdżówek zawijanych, do wieńca drożdżowego. Można nią napełnić kruchą tartę lub babeczki z ciasta półkruchego. Ja najbardziej lubię dodać do niej migdały oraz rodzynki. Dziś dodatkowo powędrowała do niej wanilia, dzięki czemu masa ma jeszcze bardziej odświętny charakter. Mój przepis na masę makową jest bardzo prosty, więc nie ma opcji, aby się nie udała.

 Masa makowa:
400g zmielonego maku
4 szklanki wrzątku
1,5 szklanki gorącego mleka
100g cukru kryształu
140g migdałów
160g rodzynek
1 laska wanilii

Migdały zalewam wrzątkiem i odstawiam na 15 minut. Obieram je ze skórki, następnie siekam niezbyt drobno.
Rodzynki zalewam wrzątkiem i odstawiam na 15 minut do namoczenia.

Mak wrzucam do garnka, zalewam wrzątkiem i gotuję na wolnym ogniu przez 15 minut, co jakiś czas mieszając. Dolewam mleko i gotuję kolejnych 15 minut.Wanilię przekrawa na pół wzdłuż i ostrym nożem zdejmują z wnętrza nasiona. Dodaję je do maku. Dosypuję cukier, dodaję odcedzone rodzynki oraz posiekane migdały. Mieszam i gotuję, ciągle mieszając do czasu kiedy masa odpowiednio zgęstnieje (5-10 minut).

Gorącą przekładam do słoików. 
Można przechowywać do 5 dni w lodówce. 



poniedziałek, 4 grudnia 2017

Śledzie z borówkami


Uwielbiam śledzie. 
Już jako mała dziewczynka byłam ich wielką fanką, a z wiekiem coraz bardziej doceniam bogactwo możliwości, jakie ze sobą niosą. 
Zainspirowana przepisem na śledzie z jagodami i rozmarynem Michała Godynia, polecanym przez Liskę z bloga whiteplate.com, przygotowałam śledzie z borówkami. Wiedziałam, że będą smaczne. Do śledzi mam nosa. 
Nie spodziewałam się jednak, że po pierwszym kęsie staną się moimi ulubionymi. Dziś rano gdy ich spróbowałam, trudno było mi się opanować przed kolejną porcją i nie mogę się doczekać, kiedy spróbuje ich druga miłośniczka śledzi w naszym domu, a mianowicie moja córka. Te śledzie z pewnością będą królowały na naszym świątecznym stole.

Śledzie z borówkami:
3-4 płaty śledzia (Śledzie solone lub śledzie w oleju sprzedawane na plastikowych tackach. Jeśli używamy śledzi solonych moczymy je przez ok. 2 godziny w przegotowanej, ostudzonej wodzie. Jeśli używamy takiego w oleju, płuczemy go w przegotowanej, ostudzonej wodzie).

zalewa szwedzka:
1/2 średniej marchewki - obranej i pokrojonej na plasterki
1/2 średniej cebuli - obranej i pokrojonej w piórka
2 ziarenka pieprzu czarnego
2 ziarna ziela angielskiego
2 małe listki laurowe
110g cukru (ok.1/2 szklanki)
220g zimnej wody (ok.1 szklanki)
55g octu spirytusowego (ok. 1/4 szklanki)

Wodę wlewam do garnka, dodaję cukier, ziele angielskie, liście laurowe, pieprz, marchewkę oraz cebulę. Zagotowuję, wyłączam palnik, studzę, dodaję ocet.
Przygotowane śledzie kroję na mniejsze kawałki, wkładam do słoika i zalewam zalewą, wraz z przyprawami i warzywami. Zakręcam i odstawiam do lodówki na 3-4 doby. Aby śledzie były smaczne,  nie można skracać czasu ich marynowania. To śledzie dla cierpliwych. 

Po upływie tego czasu przygotowuję właściwy sos, do którego przełożę wcześniej zamarynowane śledzie.

sos borówkowy:
200g kwaśnej śmietany 12% tłuszczu
1 łyżka majonezu
3 płaskie łyżki borówki do mięs 
10 igiełek rozmarynu porwanych w palcach na mniejsze części
1,5 łyżki soku z cytryny
2 łyżki marynaty szwedzkiej, w której leżały śledzie
3/4 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

W misce mieszam śmietanę, majonez, rozmaryn, sól, pieprz, sok z cytryny, 2 łyżki marynaty oraz dżem borówkowy. Dodaję odsączone z zalewy śledzie i mieszam. Przekładam do słoika i odstawiam do lodówki na minimum 12 godzin. 

Z podanej ilości wyjdzie 1 duży słoik śledzi.



piątek, 1 grudnia 2017

Pasztet z kaczki w kruchym cieście


 Pasztet w kruchym cieście to idealna przystawka na świąteczny stół. Wszystkim smakuje, pięknie się prezentuje i do tego pozostałości takiego pasztetu można przechować w zamrażalniku. 
Podstawa to kruche ciasto. W środku natomiast jest aromatyczny pasztet z kaczki. Na wierzchu można rozłożyć dżem pomarańczowy z rozmarynem lub tradycyjną żurawinę do mięs.  

Ja do zrobienia tego pasztetu użyłam małej foremki o średnicy 12cm. Podam jednak przepis, z którego przygotujecie ten pasztet w tortownicy o średnicy ok. 19 cm. 


Pasztet z kaczki w cieście:
ciasto kruche:
175g mąki pszennej
2 żółtka
90g zimnego masła
 3 łyżki zimnej wody
szczypta soli

pasztet:
5 średnich udek kaczki (jeśli są naprawdę małe użyć nawet większej ilości)
2,5 średniej cebuli
5 łyżek tłuszczu wytopionego z kaczki
2/3 łyżeczki cynamonu
2/3 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
5 ząbków czosnku
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
5 łyżeczek sosu Worcestershire

dodatkowo:
żółtko + 1 łyżka mleka do posmarowania wierzchu

Udka kaczki oczyszczam, myję, nacieram solą. Czosnek obieram i kroję na plasterki. Do garnka wlewam 1/4 szklankę wody, układam udka kaczki i obkładam je plasterkami czosnku. Garnek przykrywam i duszę mięso na średnim ogniu przez 1 godzinę i 45 minut.

Uduszone mięso obieram, skórę oraz kości wyrzucam, mięso zostawiam do ostudzenia. Cebulę obieram i kroję na kawałki, Podsmażam w sosie wytopionym z kaczki do czasu gdy nieco zmięknie. Odkładam do ostudzenia. 
Mielę mięso z cebulą, dodaję nieco tłuszczu z kaczki oraz przyprawy. Mieszam starannie. 

Mąkę przesiewam do miski, dodaję sól, masło i siekam nożem. Rozdrabniam w palcach jak na kruszonkę, dodaję wodę i żółtka. Zagniatam szybko ciasto. Kulkę ciasta dzielę na dwie części. W proporcjach 3/4 i 1/4. Każdy kawałek zawijam w folię spożywczą i odstawiam do lodówki na 30 minut. 
Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni C

Większą kulkę ciasta rozwałkowuję między dwoma kawałkami folii spożywczej. Ciastem wykładam spód oraz boki tortownicy. Nakłuwam spód ciasta w kilku miejscach. Wstawiam ciasto w foremce na 10 minut do zamrażalnika. Drugą, mniejszą kulkę ciasta rozwałkowuję na placek, który pokryje wierzch pasztetu. 

Do foremki wyłożonej ciastem nakładam masę mięsną. Rozprowadzam równo, nakładam na wierzch placek z mniejszej części ciasta, dociskam brzegi widelcem i nacinam delikatnie nożem wierzch w kilku miejscach.

Wierzch smaruję żółtkiem roztrzepanym z łyżką mleka. Wstawiam do piekarnika i piekę 35-40 minut. 

Wyjąć i pozostawić do ostudzenia. Podaję ciepły lub na zimno z ulubionymi dodatkami.
 


niedziela, 26 listopada 2017

Szarlotka świąteczna


Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy chcą na święta wymyślnych, wieloskładnikowych ciast. Są tacy, którzy pragną w święta zjeść domowe ciasto, które nie będzie wymagało wiele pracy. Skoro ma być łatwo i przyjemnie to najlepsza będzie szarlotka. Żeby jednak miała świąteczny charakter oprócz cynamonu do jabłek dorzucamy przyprawę piernikową, a na wierzchu zamiast kratki, układamy wykrojone z ciasta gwiazdki. Tak powstaje banalnie prosta świąteczna szarlotka na kruchym spodzie.
Kto ma ochotę?

Szarlotka świąteczna - przepis
ciasto:
300g mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
160g masła
2 żółtka
3-4 łyżki zimnej wody
80g cukru
szczypta soli

jabłka:
1,2 kg jabłek (szara reneta)
80-100g cukru
1 płaska łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki przyprawy do piernika 

dodatkowo:
1 żółtko + łyżka mleka do posmarowania gwiazdek

Jabłka obieram, wykrawam gniazda nasienne, miąższ kroję w kosteczkę. Wrzucam jabłka na patelnie, dodaję cukier (na początek 80g), cynamon i przyprawę do piernika. Podsmażam jabłka przez 7-8 minut na dość sporym ogniu, pamiętając by mieszać je często.  Wyłączam palnik i gdy nieco przestygną próbuję. Jeśli dalej są zbyt kwaskowe dodaję jeszcze cukru. Nie mają jednak całkiem zatracić swojej kwasowości. Jabłka w szarlotce nie mogą być mdłe.


Mąkę pszenną wsypuję do miski, dodaję sól, cukier, mąkę ziemniaczaną, i zimne masło pokrojone w kostkę. Siekam masło z mąką, następnie rozdrabniam palcami tworząc coś na kształt kruszonki. Dodaję żółtka, wodę i zagniatam szybko kulkę ciasta. Zawijam ją w folię spożywczą i odstawiam na 30 minut do lodówki. Po tym czasie wyjmuję ciasto. Dzielę je na dwie części. Jedna z nich to ok.3/4 ciasta na spód i boki, a pozostała 1/4 posłuży do wykonania gwiazdek na wierzch. Większą kulkę ciasta kładę na kawałku folii spożywczej i przykrywam kolejnym. Dzięki wałkowaniu między dwoma płatami folii uniknę przyklejania się ciasta do wałka i blatu oraz podsypywania mąką. Rozwałkowuję na placek takiej wielkości by można było wykleić nim spód oraz boki foremki.
Używam tortownicy o średnicy 22cm. Gdy ciasto jest już w foremce, delikatnie nakłuwam spód widelcem w kilku miejscach. Wkładam formę wyklejoną ciastem do zamrażalnika na 10 minut. 

Piekarnik rozgrzewam do temperatury 180 stopni C.

Mniejszą kulkę ciasta rozwałkowuję między dwoma kawałkami folii, następnie zdejmuję wierzchnią folię i foremką do pierniczków wykrawam gwiazdki. 
Tortownicę z ciastem wyjmuję z zamrażalnika, nakładam uprażone jabłka, na wierzchu kładę gwiazdki z ciasta. Żółtko wraz z łyżką mleka roztrzepuję widelcem. Smaruję gwiazdki mieszaniną i wstawiam ciasto do piekarnika. Piekę 35-40 minut. Gdyby gwiazdki zbyt szybko się rumieniły należy przykryć wierzch folią aluminiową.
 




piątek, 24 listopada 2017

Dżem pomarańczowy z rozmarynem


Święta już za cztery tygodnie. Zaczynam zatem oficjalne przygotowania. Testuję nowe przepisy, szukam inspiracji, zaczynam odliczanie. Lubię być dobrze przygotowana, dlatego prezenty również kupuję sporo wcześniej. Nie czekam z niczym na ostatni moment. 
Dziś podrzucam przepis na dżem, który idealnie sprawdzi się jako dodatek do serów czy pasztetu. Można wykorzystać go także jako dodatek do sosu. Fajnie dopełnia smak drobiu. Jest słodko-kwaśny, lekko gorzkawy od pomarańczy, przyjemnie pachnie rozmarynem. 

Dżem pomarańczowy z cytryną i rozmarynem - przepis na dwa malutkie słoiczki:
2 średniej wielkości pomarańcze
1 cytryna + 2 łyżki soku z cytryny
                                                                        90g cukru
3/4-1 łyżeczki posiekanych igiełek rozmarynu
2,5 szklanki wody 

Pomarańcze oraz cytrynę myję i obieram starannie ze skórki. Zdejmuję dokładnie jak najwięcej białych błonek. Każdy owoc kroję na pół. Następnie każdą połówkę znów na pół i na plasterki. Owoce wrzucam na patelnię, dodaję wodę oraz rozmaryn i gotuję na średnim ogniu przez ok. 60-70 minut, co jakiś czas mieszając. W razie potrzeby dolewam jeszcze nieco wody. Na koniec dodaję cukier, 2 łyżki soku z cytryny i podgrzewam na sporym ogniu razem przez 1-2 minuty. Gorący dżem wlewam do słoiczków i zakręcam. Przechowuję w lodówce. 

Z tego dżemu może powstać świetny sos do drobiu np. na bazie białego lub różowego wina. Można wykorzystać go, słodząc nim np. sos do sałatki. Będzie również dobrze sprawdzał się z serami, pasztetem, a nawet słodką bułką.




wtorek, 21 listopada 2017

Chałka z pieczonymi grzybami i jajkiem sadzonym (Yotam Ottolenghi)


         Perfekcyjnie dobrane przyprawy, idealne połączenie tekstur i smaków, doskonale opracowane proporcje. Przygotowując potrawę z któregokolwiek przepisu, którego autorem jest Yotam Ottolenghi, możecie być pewni sukcesu. Nie inaczej jest z tą recepturą.
 To pomysł na idealne weekendowe śniadanie. 
Sprawdzi się szczególnie w niedzielny poranek, gdy dysponujemy większą ilością czasu.
Zmodyfikowałam odrobinę przepis i zamiast brioche użyłam chałki, a zamiast jajka w koszulce pojawiło się jajko sadzone. Wyszło pysznie!

Chałka z pieczonymi grzybami i jajkiem sadzonym - 2 porcje:
 2 grube (2-2,5cm) plastry chałki
200g portobello (brązowych pieczarek) - 4 przeciętnej wielkości sztuki
3 łyżki oleju rzepakowego
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
mała szczypta płatków chili
2 jajka 
1 nieduży ząbek czosnku
pieprz
kilka listków bazylii
50g kwaśnej śmietany 18 % tłuszczu

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C.
Pieczarki myję i kroję na dość duże kawałki. Połowę czosnku miażdżę, mieszam w miseczce z połową oleju, 1/4 łyżeczki soli, sporą szczyptą pieprzu i połową porcji cynamonu. Pieczarki mieszam z przyprawionym olejem i układam nie w naczyniu żaroodpornym wyłożonym papierem do pieczenia. Piekę przez 15 minut. 
Drugą połowę ząbka czosnku miażdżę, mieszam z resztą oleju, pozostałym cynamonem i płatkami chili. Kromki chałki smaruję z jednej strony przyprawionym olejem i tą stroną do góry układam na kratce w piekarniku. Piekę 6-7 minut, do czasu gdy staną się złoto-brązowe i chrupiące.
Bazylię kroję na paski.

Jajka wybijam do miski, oprószam solą i smażę na dobrze rozgrzanej patelni natłuszczonej niewielką ilością oleju.

Ciepłe kromki upieczonej chałki układam na talerzach. Upieczone grzyby obtaczam w posiekanych listkach bazylii i układam na chałce oraz obok. Na każdą grzankę kładę usmażone jajko. Podaję z kwaśną śmietaną.

niedziela, 19 listopada 2017

Pierogi ruskie


Czy Wasze dzieci też tak szybko rosną? 
Moja córka dopiero wstała na nogi, uczyła się mówić, a teraz w prezencie urodzinowym zażyczyła sobie perfumy i to bardzo konkretne, które wyselekcjonowała w perfumerii razem z panią która w tym sklepie pracuje.
Są też inne aspekty jej dorastania, które dotykają tematów np. żywieniowych. Wczoraj po tym jak luźno rzuciłam temat o czytaniu etykiet, prześledziła cały internet tropiąc złe składniki żywności. Zrobiła sobie w głowie listę i postanowiła skrupulatnie sprawdzać co kupujemy. Wieczorem natomiast podczas kolejnej dyskusji żywieniowej, zmuszona byłam sięgnąć po wiedzę fachową i wydobyłam z dna szafy moje książki o żywieniu jeszcze ze studiów. Pierwszy tom przyjęła z wielkim zaciekawieniem i zapowiedziała, że oto od teraz rozpoczyna swoje prywatne, domowe studia. Czeka mnie więc cykl rozmów o ludzkim ciele, trawieniu i składnikach odżywczych. Ale nie tylko to się zmieniło.

Systematycznie zwiększa się też jej otwartość na nowe smaki, i wreszcie odkrywa te, które kiedyś skreśliła.
Jedną z takich potraw są pierogi ruskie. Kiedyś grymasiła i po zjedzeniu jednej sztuki, wstawała od stołu i dziękowała. Wczoraj gdy miała do wyboru zupę pomidorową lub pierogi ruskie wybrała opcję drugą. Choć jestem przeziębiona i ledwo daję rade zagotować wodę na herbatę, ruszyłam do kuchni i zrobiłam dla niej te pierogi. 
Warto było!

Pierogi ruskie - najlepszy przepis
 ciasto:
300g mąki pszennej typ 500 lub 550 
160g ciepłej wody
1 żółtko (białko zachować w miseczce)

farsz:
450g ugotowanych w mundurkach ziemniaków (zważone po obraniu)
200g chudego twarogu
2 duże łyżki podsmażonej na maśle cebuli (łącznie podsmażymy 2 spore cebule, z czego część zostawimy do podania)

dodatkowo:
usmażona na maśle cebula
kwaśna śmietana
świeżo mielony czarny pieprz

Ziemniaki myję, wkładam do garnka, zalewam zimną wodą i doprowadzam do wrzenia. Gotuję do miękkości (sprawdzam po 15 minutach nakłuwając ziemniak widelcem czy jest w środku miękki). Ugotowane ziemniaki odcedzam i zostawiam na 10-15 minut by przestygły. Ważne by wciąż były ciepłe gdy będziemy je obierać. 
Zdejmuję z nich skórkę, kroję na kawałki i przeciskam przez praskę, lub ewentualnie ugniatam starannie tłuczkiem do ziemniaków. Dodaję twaróg i jeszcze raz ugniatam razem tłuczkiem, przy okazji mieszając te dwa składniki.
2 cebule obieram i kroję w drobną kostkę.   Na patelnię wrzucam posiekaną cebulę, dodaję 2 łyżki masła oraz 2 łyżki oleju rzepakowego. Podsmażam cebulę na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając. Smażę do czasu gdy stanie się złocista, miękka i słodka (ok. 8-15 minut). 2 łyżki cebuli dodaję do farszu. Doprawiam go do smaku solą i pieprzem. Soli daję dość sporo, pieprzu też, ale zalecam dodawać przyprawy stopniowo, mieszać i próbować. 

Do miski przesiewam mąkę, robię zagłębienie, umieszczam w nim żółtko. Biało zachowuję w miseczce do zlepiania pierogów. Wbijam łyżkę w żółtko i mieszam je z mąką, dolewam stopniowo ciepłą wodę i mieszam zbierając coraz więcej mąki z boków. W końcu zaczynam zagniatać ciasto. Gdy zagniotę kulkę, wyrabiam ją ok 3-5 minut. Powinna stać się gładka i dość plastyczna.

Dzielę ciasto na dwie części. Jedną owijam w ściereczkę i odkładam na blat. Drugą rozwałkowuję cienko. Ciasto powinno mieć 1-2mm grubości. Szklanką lub kieliszkiem do wina wykrawam kółka, ściśle jedno przy drugim. Resztki ciasta zagniatam w kolkę, rozwałkowuję i znów wykrawam kółka. Najmniejsze resztki dołączam do pozostałego ciasta i zaczynam lepić. 
Kładę na lewej dłoni krążek ciasta, palcem umoczonym w białku smaruję brzegi, na środek nakładam kopiastą łyżeczkę farszu i sklejam pieróg. Później raz jeszcze dociskam niezbyt mocno, ale również nie nazbyt delikatnie cała falbankę, to takie drugie zlepianie, które powoduje, że pierogi nie rozklejają się. Odkładam je na omączony blat. Gdy krążki ciasta skończą się, zagniatam pozostałą część ciasta z resztkami, które wcześniej dołożyłam. Rozwałkowuję ciasto i powtarzam całą procedurę do momentu gdy skończy mi się ciasto, lub farsz. 

Mnie z podanych proporcji wyszły 34 pierogi. 

Gotuję na niewielkim ogniu, w osolonym wrzątku przez 9-10 minut. Czas liczę od wrzucenia, nie od wypłynięcia.
Podsmażam partiami na patelni z cebulą, na dość silnym ogniu. 
Podaję z usmażoną cebulą, śmietaną i świeżo mielonym czarnym pieprzem.